ona jest
w porannym spiewie ptakow...
w zieleni traw soczystych
w cieplych plomieniach slonca
w kazdej koropli deszczu
i jesiennym wietrze
co garsciami lisci obsypuje cie jak pocalunkami
milosc jest
gdy tulisz sie do mojej piersi
by powoli zanuzyc sie w kojacej glebi
rytmu mego ciala
w ktorej cieplo szczescia
laczy dotyk dloni w jeden akord
.........ktory slysze tylko ja......
........nn........
w porannym spiewie ptakow...
w zieleni traw soczystych
w cieplych plomieniach slonca
w kazdej koropli deszczu
i jesiennym wietrze
co garsciami lisci obsypuje cie jak pocalunkami
milosc jest
gdy tulisz sie do mojej piersi
by powoli zanuzyc sie w kojacej glebi
rytmu mego ciala
w ktorej cieplo szczescia
laczy dotyk dloni w jeden akord
.........ktory slysze tylko ja......
........nn........



