Strona korzysta z plików cookies

w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Przejdź do serwisu

Nie daje rady...chce z powrotem moje zycie. - Norwegia

20 Postów

(totalnie_zagubiona)
Wiking
Nie jestem tu nowa, wiec nie bede sciemniac. Jak tu jest, kazdy wie. Tylko ze w mojej glowie cos sie poprzestawialo i nie dziala jak powinno. Nie przyjechalam tu z wlasnej woli, tzn ktos mna manipulowal i tak oto tu jestem. Niby chciano mojego dobra, ale nie uwazam tak. Zwlaszcza teraz. Moze to przejsciowe, a moze nie. Do tej pory jakos sobie radzialam, z domem praca i swoim zyciem. Nie bylo mi latwo, ale dawalam rade, teraz mam powrot do przeszlosci...siedze i wyje, zeby mi oddali moje poprzednie zycie. Rozum wie i rozumie, ze tu jest lepiej, ale serce wyje. Jedyne, czego chce, to cofnac czas. Jak przestac tego chciec. Jak zaczac zyc normalnie, mam powody do szczescia i dumy i poza chwilami zalamki widze to i prawde jest ok. Ale przychodzi dzien, chwila, noc i zaczynam wyc. Mam dosc tej niestabilnosci, jak wrocic do normalnosci. Wesprzyjcie, pomozcie.
Zgłoś wpis
Oceń wpis:1  
Odpowiedz   Cytuj
3022 Posty
Eliza K
(Elise)
Maniak
Prace masz stala, czy tylko taka od czasu do czasu?
Stala i pewna praca daje na pewno poczucie wiekszej stabilnosci.
Zgłoś wpis
Oceń wpis:-1  
Odpowiedz   Cytuj
883 Posty
full casco
(fullcasco)
Maniak
i jakis przytulny facet
Zgłoś wpis
Oceń wpis:3  
Odpowiedz   Cytuj
20 Postów

(totalnie_zagubiona)
Wiking
Wlasnie praca to dluga historia, raz byla, potem nie...i jak juz bylo tuz tuz do stalej...to nagle cos sie stalo i nikt nie wie co...i znowu zaczelam nowa, i wcale mi sie ona nie podoba...ale jakas musi byc. Facet moze i przytulny jest, ale pracuje i widzimy sie w weekendy...za malo wsparcia wiec i z tej strony. Problemem jest wlasnie moje serducho, ktore bardzo chce wrocic do biednej ale mojej stabilnosci sprzed kilku lat. Latwiej mi bylo sobie tam poradzic niz tu. Ciagle mam zal, ze nie jestem tu calkiem z wlasnej woli i musze sobie radzic, nie ze chce, ale ze musze. Jak to zmienic.
Zgłoś wpis
Oceń wpis:5  
Odpowiedz   Cytuj
504 Posty
Aneta Polak
(anetapolak)
Wyjadacz
totalnie_zagubiona napisał:
Wlasnie praca to dluga historia, raz byla, potem nie...i jak juz bylo tuz tuz do stalej...to nagle cos sie stalo i nikt nie wie co...i znowu zaczelam nowa, i wcale mi sie ona nie podoba...ale jakas musi byc. Facet moze i przytulny jest, ale pracuje i widzimy sie w weekendy...za malo wsparcia wiec i z tej strony. Problemem jest wlasnie moje serducho, ktore bardzo chce wrocic do biednej ale mojej stabilnosci sprzed kilku lat. Latwiej mi bylo sobie tam poradzic niz tu. Ciagle mam zal, ze nie jestem tu calkiem z wlasnej woli i musze sobie radzic, nie ze chce, ale ze musze. Jak to zmienic.

posłuchaj serducha ... pieniądze zawsze się uda zorganizować
Zgłoś wpis
Oceń wpis:-2  
Odpowiedz   Cytuj
815 Postów
mariusz mario
(Marius13)
Maniak
WKONCU COS PRAWDZIWEGO ...............
Zgłoś wpis
Oceń wpis:-1  
Odpowiedz   Cytuj
20 Postów

(totalnie_zagubiona)
Wiking
Serce moze wrocic, ale rozum mu nie pozwoli. Za dlugo tu jestem, syn mial 4 latka jat go "wyrwalam" ze znanego mu srodowiska, i w sumie ten tu w Norwegi jest to teraz jedyny dom jaki zna i pamieta. Nasz stary dom, jak go nazywa, zna tylko ze zdjec i opowiesci. Poza tym, tak naprawde nie mam w Polsce nic i nikogo. Cale zycie wynajmowalismy domy, mieszkania, taka tulaczka, tu byla jakas stabilizacja, mierna bo mierna ale zawsze latwiej, i ja to doskonale wiem. Stac mnie na wycieczke, na nowe meble itp. Jest dobrze jesli patrzec pod tym katem. Syn rosnie, swietnie idzie mu w szkole, ma wieksze szanse niz ja mialam kiedykolwiek. Ale dopadaja mnie coraz czesciej te cholerne dolki....jak je zakopac, jak zmienic swoje myslenie. Nie jest moim problemem, czy wrocic, czy zostac. Zostaje, bo wiem, ze tak bedzie lepiej, tylko jak sobie poradzic z tymi napadami depresji czy czego tam. Dotad jakos mniej mnie to "ruszalo", bo byla nadzieja na cos fajnego, na stabilizacje, ale po ostatniej sytuacji w pracy zalamalam sie...Trzykrotnie juz obiecano mi staly etet i trzykrotnie jak dotad slowa nie dotrzymano...i teraz...Adecco witam cie. Radzilam sobie i pewnie sobie znowu poradze, ale co z ta moja glowa...jak ja "unormalnic", cholera mnie juz bierze.
Zgłoś wpis
Oceń wpis:8  
Odpowiedz   Cytuj
3022 Posty
Eliza K
(Elise)
Maniak
Kolezanki jakies masz, zktorymi mozesz sie spotkac lub pojsc gdzies na kawe, do sklepu?
Czy tylko praca - dom?
Zanim podejmiesz jakas decyzje, to poczekaj az sytuacja z praca sie ustatkuje. Decyzje podejmowane w depresji rzadko sa sensowne.
Zgłoś wpis
Oceń wpis:14  
Odpowiedz   Cytuj
20 Postów

(totalnie_zagubiona)
Wiking
Wlasnie problem jest w mojej glowie, nie mam pojecia jak zmienic swoje myslenie. Na co dzien funkcjonuje prawie normalnie, obiektywnie mowiac nie mam zadnych powodow do narzekania, mam gdzie mieszkac, praca zawsze jakas jest, syn jest madry i daje mi duzo powodow do dumy. Mam znajomych, odwiedzamy sie w domach, jezdzimy na rowery, chodzimy na imprezy itp itp, czasem ktos zadzwoni...moge sie pozalic...ale potrzebuje sposobu na pozbycie sie zalu do sama nie wiem czego, do zalu za poprzednim zyciem, za tym, ze cale zycie ktos mi probowal ukladac zycie i mu sie to udawalo, teraz place za decyzje podjecte pod wplywem rodziny. Jak sie pozbyc tego zalu, tesknoty za czym co nie wroci. Myslalam, ze mam juz wszystko za soba, albo prawie za soba, ale po ostatniej stracie pracy wszystko wrocilo ze zdwojona sila. Na wizyte u psychologa czy psychoterapeuty bardzo dlugo sie czeka, dal mi fastlege jakies tabletki ale to nic nie daje. Siedze i rycze, rycze i jem, jem i rycze i tak w kolko. Dobrze, ze takie stany nie trwaja dlugo i moge funkcjonowac ale sa one tak czeste i nieoczekiwane ze nie mam sily.
Zgłoś wpis
Oceń wpis:3  
Odpowiedz   Cytuj
1 Post
Wiking
Mogę sobie wyobrazić jak się czujesz,bo mam podobnie i nie wierzę,że większość z nas nie ma takich dołów od czasu do czasu.Niby wszystko jest ok ale serce rwie się za tą sielską Polską...Obawiam się,że tak szybko nie pozbędziemy się tego...
Zgłoś wpis
Oceń wpis:2  
Odpowiedz   Cytuj


Facebook Messenger YouTube Instagram