Muszę powiedzieć, że ja też na podział obowiązków w domu nie narzekam, a mój mąż jest Polakiem. Gdy pracowałam podział był 50/50, teraz gdy jestem w domu oczywiście wykonuję większość obowiązków, ale mąż pomaga. Zajmie się bobasem, ugotuje, wczoraj umył wszystkie okna, a dziś umył wszystkie podłogi na dwóch piętrach tak dobrze, jak ja nigdy

Oczywiście nie obejdzie się czasem od wymiany zdań. Generalnie sytuacja się zmieniła gdy zamiszkaliśmy tutaj

W Polsce było tragicznie!!! Mojemu mężowi można zarzucić dużo, ale z pomocą nie ma problemu. Bywa, że w domu nie zrobione, on zostaje z dziećmi i obowiązkami, a ja zmęczona nura do wyra daję

A jak się buntuje, to mu mówię, że jakby miał żonę Norweżę, to cienko by piszczał i robił duuuuuuuużo więcej.