Dzień dobry...
...już ta godzina...
...w mojej głowie jeszcze ranek...
Ranek
Ranek nowe nadzieje i plany
Myśli gnają na przód rozbudzone czarną kawą
Lista życzeń zamieniona na codzienność.
Ranek jeszcze zaspany
Ubrany w cienką mgiełkę snów.
Tysiące spraw do załatwienia.
Ranek - pora gdy sen jest najmilszy,
Kolory świata z każdą chwilą stają się soczystsze
Patrzysz przez okno i myślisz o cudzie,
O cudzie kolejnego dnia.
Katarzyna Wawrzonowska
Połączę jeszcze ranek z wieczorem...i uciekam w trymiga...miłego dnia...
Ranek i wieczór
Adam Mickiewicz
Słońce błyszczy na wschodzie w chmur ognistych wianku,
A na zachodzie księżyc blade lice mroczy,
Róża za słońcem pączki rozwinione toczy,
Fijołek klęczy zgięty pod kroplami ranku.
Laura błysnęła w oknie, ukląkłem na ganku;
Ona muskając sploty swych złotych warkoczy:
"Czemu — rzekła — tak rano smutne macie oczy,
I miesiąc, i fijołek, i ty, mój kochanku?"
W wieczór przyszedłem nowym bawić się widokiem;
Wraca księżyc, twarz jego pełna i rumiana,
Fijołek podniósł listki otrzeźwione mrokiem.
Znowu stanęła w oknie moja ukochana,
W piękniejszym jeszcze stroju i z weselszym okiem;
Znowu u nóg jej klęczę — tak smutny jak z rana.
Dino...dobrze ,że Ci się przypomniał ten wiersz...ładny jest...
jest już chyba...,,Niepewność,,...a nawet ,,Pewność,, Grechuty w kąciku...ale...ale...tego co ładne...nigdy nie za wiele...i fajnie że zawitałeś...
Pa,pa...
Ranek
Ranek nowe nadzieje i plany
Myśli gnają na przód rozbudzone czarną kawą
Lista życzeń zamieniona na codzienność.
Ranek jeszcze zaspany
Ubrany w cienką mgiełkę snów.
Tysiące spraw do załatwienia.
Ranek - pora gdy sen jest najmilszy,
Kolory świata z każdą chwilą stają się soczystsze
Patrzysz przez okno i myślisz o cudzie,
O cudzie kolejnego dnia.
Katarzyna Wawrzonowska
Połączę jeszcze ranek z wieczorem...i uciekam w trymiga...miłego dnia...
Ranek i wieczór
Adam Mickiewicz
Słońce błyszczy na wschodzie w chmur ognistych wianku,
A na zachodzie księżyc blade lice mroczy,
Róża za słońcem pączki rozwinione toczy,
Fijołek klęczy zgięty pod kroplami ranku.
Laura błysnęła w oknie, ukląkłem na ganku;
Ona muskając sploty swych złotych warkoczy:
"Czemu — rzekła — tak rano smutne macie oczy,
I miesiąc, i fijołek, i ty, mój kochanku?"
W wieczór przyszedłem nowym bawić się widokiem;
Wraca księżyc, twarz jego pełna i rumiana,
Fijołek podniósł listki otrzeźwione mrokiem.
Znowu stanęła w oknie moja ukochana,
W piękniejszym jeszcze stroju i z weselszym okiem;
Znowu u nóg jej klęczę — tak smutny jak z rana.
Dino...dobrze ,że Ci się przypomniał ten wiersz...ładny jest...
Pa,pa...




