Jeżeli film ma być tematem poezji ...Ja usprawiedliwię się i zapraszam na wycieczkę do innego wymiaru ...nie z tego świata , do ogrodu gdzie wszystko ma sens a wspólna symbioza wszystkiego to podstawa życia . Ewa mam nadzieje że taki ogród jak ten podoba ci się ,w którym dobro zwycięża nad złem .
w filmie natura sama w sobie zderza się z cywilizacja człowieka który dąży do samozagłady i jest największym szkodnikiem ..... Natura obroniła się....... a jak to będzie z naszą cywilizacją w której żyjemy , w jakim kierunku zmierzamy ? na to pytanie każdy odpowie sobie sam.....
Borys Pasternak — Doktor Żywago.
,,Jakaż to szalona rzecz ten walc! Wiruje się i wiruje bez końca, o niczym nie myśląc.
Dopóki gra muzyka, mija cała wieczność, jak życie w powieści,,
Walc Brahmsa
Jarosław Iwaszkiewicz
Walc Brahmsa As—dur jest leitmotiwem mego życia.
Grywałem go tej, która miała wrócić i nie wróciła.
Grywałem i tej dla której byłem niedobry.
Grałem tobie — wówczas, gdym raz na zawsze rozesłał się
U twoich stóp, jak podeptana nieskończoność.
Gram go, ilekroć w grze złotoskrzydłej muśniesz mnie
Przelotnym uśmiechem, który dla ciebie jest tym, czym dla
Obłoków nawodne odbicie.
A dla mnie jest szczęściem głębokim.
I gram go wówczas, gdy wiem, że jesteś ode mnie myśleniem
Daleka, gdy jesteś gdzie indziej wesoła i innych kochasz
Radosna, przelotna jak zwykle...
I właśnie wtedy brzmi najdelikatniej...
Życzę wszystkim pięknego dnia....
Tak Kerimku...to śliczny film...gdzie dobro zwycięża...szkoda tylko,że to bajka...
Tutaj na forum jest nawet gdzieś osobny temat ,,Avatar,,...gdzie wypowiadałam się na temat tego filmu....
Zbliżamy się małymi kroczkami do końca dzisiejszego dnia...cudownego dnia...pożegnam go dzisiaj również rytmem walca....
I pięknym wierszem Agnieszki Osieckiej...troszkę długi wiersz...ale warto przeczytać...jest piękny....
Zielony walc - Agnieszka Osiecka
Sny się prześniły,tańce wytańczyły,oczy wypłakały,serca wykochały,
Ognie już nie płoną,byłam tobie żoną jedną noc szaloną,
Kiedy śpiewał nam ten walc natchniony,kiedy szumiał walc,
Walc zielony,młody walc ! Ach, młody:
Tak się bardzo śpieszył,tak uparcie grzeszył,
Taki był magiczny,taki był muzyczny i liryczny
Tak mu było żal,że odpłynie tamten walc....że minie...
Gdybym ci uwierzyła,gdybym nie marzyła,
Gdybym nie goniła,nocą nie błądziła,
Wody nie mąciła,tu na ziemi żyła,
To ty byś mnie kochał jeszcze dziś ! - ! - :
Chmury za oknami,gwiazdy za chmurami,
Góry z dolinami,owce z barankami,
Wszystko by tańczyło,wszystko by mówiło,
Że to miłość, miłość...trwa.
Gdybym nie płakała,gdybym nie szalała,
W oczy się nie śmiała,róż nie wyrzucała,
Tylko się starała,płomień osłaniała,
To ty byś mnie kochał jeszcze dziś...
Damy z waletami,króle z królikami,
Noce z porankami,czyny ze słowami,
Wszystko by tańczyło,wszystko by mówiło,
Że to miłość, miłość...trwa !
To był dla mnie tylko bal,a ty ze mną chciałeś nocy śpiewnej,
A ty chciałeś w życie biec,
Byłeś gotów,a ja nie,
Jeszcze nie,a więc:
Niebo się skończyło,szczęście się wyśniło,
Sny się przebudziły,tańce wytańczyły,
Ognie już nie płoną,serca już nie toną,
Byłam tobie żoną,kiedy śpiewał nam ten walc zielony,
Kiedy szumiał walc,walc szalony,młody walc ! Ach, młody !
Tak się bardzo śpieszył,tak uparcie grzeszył,
Tak mnie chciał rozpalić,tak nas chciał ocalić,
Wszystko w nim tańczyło,wszystko mi mówiło,
Że to miłość, miłość...trwa !
Gdybym ci wierzyła,gdybym nie marzyła,gdybym nie goniła,
Nocą nie błądziła,tu na ziemi żyła,wody nie mąciła,
To ty byś mnie kochał jeszcze dziś.
Chmury za oknami,gwiazdy za chmurami,
Góry z dolinami,owce z barankami,
Wszystko by się śmiało,wszystko by śpiewało,
Że to znowu ty - i -ja...
A teraz już zaplątana w tańcu....będę podziwiała gwiazdy.....
Dobranoc.....
Tobie też życzę spokojnej....pięknej nocy.....
Porą nocna,świtem bladym,
ledwiem przetarł nocne majaki,
ledwie widocznym oparem
już się snujesz po mnie.
Bez wyraźnego obrazu,
wodzisz machając przed oczyma
welonem obrazu swojej twarzy,
umykającym w zagadkowym spojrzeniu.
Nie wołasz mnie wcale,
nie prosisz nigdy,
nic nie obiecujesz,
nie śpieszysz się z niczym.
Pewna jak Diana,
że pójdę po twych ścieżkach
z zawiązanymi oczami
w gęstwę twojego uroczyska.
Przystając na wieczną chwilę,
złożę głowę u twych wzgórz,
szukając pulsu twojej duszy ,
kojącej jak balsam wszelkie rany,
rzucającej więcej światła pod moje stopy.
LM65
Dni
Już ich nigdy nie odnalazłem — tak szybko utraconych...
Tych oczu pełnych poezji, tej twarzy...
Gdy się ściemniało na ulicy...
Już ich nigdy nie odnalazłem — podarował mi je zwykły przypadek,
A ja tak łatwo się ich wyrzekłem,
A potem w takiej męce za nimi tęskniłem.
Tych oczu pełnych poezji, tej bladej twarzy,
Tych warg — już nigdy nie odnalazłem.
Masz doświadczenie w układaniu krawężników i kostki brukowej i szukasz dobrze płatnej pracy przy solidnym projekcie? Obecnie poszukujemy wykwalifikowanego brukarza / pracownika budowlanego do pracy w Skien i okolicach.
Rozpoczęcie: 1 kwietnia ⏳ Czas trwania: Sezon do października, z możliwością stałego zatrudnienia
Zakres obowiązków:
Układanie krawężników
Układanie kostki brukowej
Inne prace budowlane w ramach projektu
Wymagania:
Doświadczenie w ...
nie po drodze ci z nami,
jajem kukułczym,
czy też bękartem sumienia
prędzej by cię nazwać
było można ,
skrywana przed światłem dnia,
zamykana w pamięci na
możliwe spusty,
ranisz głęboko,
gdy tylko ktoś cię stamtąd wypuści,
nagą żeś i okrutną aż do przesady,
a to wstyd nie mały,
że śmiesz powiedzieć to czy tamto
w najmniej odpowiednim momencie,
podnosisz larum budząc święte oburzenie,
czyżbyśmy byli już święci?
jeśli tak ,
więc to jest twój grzech największy,
tutaj jest pies pogrzebany,
LM66
Dobry wieczór.....dzisiaj zamieniłam kroki...walca na tango...i tymi też krokami zakończę kolejny dzień...
Tego tanga nie zatańczę dziś już z Panem
Na tym balu, który nie jest naszym balem.
W blaskach świecy już nie spojrzę w Pana oczy
A ramiona już nie będą światem całym.
Już nie dotknie Pan swą dłonią mojej dłoni
Pocałunku Pan nie złoży w moich włosach
A te kwiaty, które przysłał Pan przed balem
Już nie będą nas czarować wspomnieniami.
Nic się nigdy nie wydarzy po tym balu
Skraj sukienki roztańczonej
Nie ułoży się zmęczony przy fotelu
Pana dłonie nie zabłądzą w moim ciele
I nie będzie cichych szeptów przy śniadaniu.
Tego walca tez już z Panem nie zatańczę,
Na tym balu, który nie jest naszym balem
A sukienka, która miała tańczyć z nami
Zagubiła się w mej szafie razem z żalem.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.