Rada ds. Gotowości Paliwowej zebrała się w trybie nadzwyczajnym po wstrzymaniu transportu przez cieśninę Ormuz. Gremium spotyka się zwykle raz lub dwa razy w roku. Tym razem posiedzenia zwoływano wielokrotnie. Powodem była sytuacja związana z konfliktem wokół Iranu. Informację potwierdziła przewodnicząca Elisabeth Bolstad na łamach TV 2.
Rada i zależność od importu
Rada powstała w 2019 roku i liczy dziewięciu członków. Wszyscy mają poświadczenia bezpieczeństwa na poziomie "tajne" lub wyższym. Ich zadaniem jest doradzanie rządowi w sprawie dostępu do paliw w sytuacjach kryzysowych. Norwegia produkuje wystarczająco dużo benzyny. Nie pokrywa jednak zapotrzebowania na diesel i paliwo lotnicze.
Kraj jest uzależniony od rynku międzynarodowego. Członkowie rady reprezentują różne segmenty branży naftowej. To oni sygnalizują ryzyko zakłóceń dostaw. Po zamknięciu cieśniny Ormuz zwiększono częstotliwość raportowania. Firmy przekazują co tydzień dane do ministerstwa gospodarki.
Paliwo trafia do Norwegii dłuższą i droższą drogą.Fot. pexels.com / CC0
Rezerwy, prawo i rosnące ryzyko
Minister gospodarki Cecilie Myrseth informuje na łamach TV 2, że obecnie nie ma braków paliw ani problemów logistycznych. W razie poważnych zakłóceń możliwe są działania nadzwyczajne. Ustawa o gotowości gospodarczej daje szerokie uprawnienia. Paliwo może być priorytetowo kierowane do wojska, służb i ochrony zdrowia. Dla cywilów oznaczałoby to ograniczenia.
Norwegia ma jedną rafinerię, w Mongstad. System jest wrażliwy na zakłócenia infrastruktury, w tym portów i terminali. Rezerwy strategiczne pokrywają około 20 dni zużycia. Poziom zapasów był przedmiotem debaty parlamentarnej. Liderka Partii Postępu Sylvi Listhaug poruszyła tę kwestię podczas sesji pytań w Stortingu. Zwrócono uwagę, że państwa sąsiednie dysponują większymi rezerwami awaryjnymi. Eksperci wskazują, że import stał się bardziej pośredni, droższy i mniej stabilny, a konkurencja o paliwo w Europie rośnie.
Niższa produkcja paliw rafinowanych na Bliskim Wschodzie oraz wyższe ceny oferowane w Azji ograniczają dostępność dostaw dla Europy. Norwegia musi w większym stopniu konkurować o dostępne wolumeny diesla u innych dostawców.
Powinni brac przyklad z Ukrainy i kupowac od ruskich