Aktualności
|
Redakcja
|
07 lutego 2026 13:22
Nie czołgi i drony. Norwegia wie, jak zaatakuje Rosja
Europa i Norwegia intensywnie zwiększają wydatki obronne. Część ekspertów wskazuje jednak, że główne zagrożenie może mieć inny charakter niż klasyczna wojna.
Część państw nie jest gotowa do szybkiego reagowania kryzysowego.
Fot. stock.adobe.com/ fot. tonefotografia/ tylko do użytku redakcyjnego
Profesor Tormod Heier z Akademii Wojskowej Norwegii uważa, że Rosja nie zdecyduje się na otwarty konflikt militarny z Europą. Jak ocenia Heier, ma stosować działania hybrydowe, wymierzone w najbardziej wrażliwe obszary państw. Są one dziś jednym z głównych wyzwań dla bezpieczeństwa.
Militaryzacja kontra realne zagrożenia
Norwegia w ciągu kilku lat zwiększyła wydatki na obronę z 2 do niemal 3,5 proc. PKB. W Europie celem jest 5 proc. do 2035 roku. Oslo zamówiło m.in. fregaty za 136 mld NOK, czołgi Leopard za 23 mld NOK oraz okręty podwodne i pociski za 114 mld NOK. Heier wskazuje, że to reakcja na najgorszy, ale najmniej prawdopodobny scenariusz. Jego zdaniem Europa jest militarnie silniejsza od Rosji.
Państwa europejskie dysponują ok. 2 mln żołnierzy wobec 1,1 mln rosyjskich. Mają też ok. 2100 myśliwców, podczas gdy Rosja posiada ok. 1200. Floty europejskie są liczniejsze, a liczba okrętów podwodnych pozostaje porównywalna. Rosja dominuje natomiast w liczbie pocisków, w tym atomowych. Posiada około 6000 głowic jądrowych.
Najmniej prawdopodobny jest otwarty konflikt zbrojny.Fot. palinchak, licencja standardowa (depositphotos)
Hybrydowe uderzenia i słabe punkty
Heier uważa, że najbardziej prawdopodobne są sabotaże i operacje wpływu. Wskazuje na przecinanie kabli, zakłócenia dostaw energii, cyberataki oraz kampanie dezinformacyjne. Takie działania są tanie i trudne do wykrycia. Ich celem jest wywołanie strachu i podważenie zaufania do instytucji państwowych.
Ekspert podkreśla, że za reagowanie na tego typu zagrożenia odpowiadają głównie policja i struktury cywilne. Jego zdaniem nie są one przygotowane na działania o charakterze państwowym. Przykładem jest incydent z grudnia 2024 roku na Bałtyku, gdy uszkodzono kable energetyczne i komunikacyjne. Sprawa była badana jako możliwy sabotaż.
Obrona Europy wobec zmiany roli USA
Były szef obrony Sverre Diesen zwraca uwagę, że europejskie siły są rozproszone i różnie przygotowane. Jego zdaniem wzrost wydatków wynika głównie z ograniczania obecności USA w Europie.
Z kolei szef norweskiej obrony Eirik Kristoffersen podkreśla, że zagrożenia hybrydowe są trwałym elementem środowiska bezpieczeństwa. Wskazuje, że kluczowe znaczenie ma wzmocnienie obrony totalnej i odporności społeczeństwa, za którą odpowiadają przede wszystkim instytucje cywilne.
Odporność społeczeństwa staje się elementem obrony państwa.Fot. stock.adobe.com/licencja standardowa
Sverre Diesen podkreśla, że brak spójności w planowaniu obronnym osłabia realne możliwości reagowania Europy. Jego zdaniem państwa dysponują znacznymi zasobami, ale nie zawsze są one gotowe do szybkiego użycia. Zwraca uwagę na różnice w priorytetach bezpieczeństwa między krajami. W tym kontekście wskazuje na znaczenie koordynacji działań cywilnych i wojskowych. Ma ona obejmować administrację państwową, służby porządkowe oraz ochronę infrastruktury krytycznej.
Jak oceniasz ten artykuł?
Czyli zrobią to samo co w U, wpakują kasę w Majdan
Rebecca Mistereggen - @RMistereggen