30 stycznia 2026 r. w zakładach PIT-Radwar S.A. w Kobyłce podpisano umowę na dostawę systemów przeciwlotniczych SAN, przeznaczonych do zwalczania bezzałogowych statków powietrznych. W uroczystości uczestniczyli m.in. premier Donald Tusk, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz sekretarz stanu w MON Paweł Bejda.
Polska chce walczyć z rosyjskimi dronami
System SAN to wielowarstwowe rozwiązanie obejmujące sensory, efektory oraz środki oddziaływania kinetycznego i niekinetycznego. Zgodnie z założeniami program obejmuje 18 baterii, 52 plutony ogniowe, 18 plutonów dowodzenia oraz 703 pojazdy – w większości na podwoziach Jelcz i Legwan.
– To nie jest pojedynczy sprzęt, lecz cały system naczyń połączonych, zdolny do zwalczania zagrożeń lotniczych, śmigłowcowych i przede wszystkim dronowych – podkreślił szef MON. Jak zaznaczył, impulsem do przyspieszenia prac była noc z 9 na 10 września 2025 r., kiedy rosyjskie drony po raz pierwszy naruszyły przestrzeń powietrzną NATO.
Norwegia po raz kolejny współpracuje z Polską
Kontrakt realizuje konsorcjum złożone z Polskiej Grupy Zbrojeniowej (lider), norweskiej Kongsberg Defence & Aerospace oraz polskiej spółki Advanced Protection Systems. Norweski koncern poinformował, że wartość umowy wynosi ok. 16 mld koron norweskich i zapowiedział inwestycje w zwiększenie mocy produkcyjnych w Polsce.
Premier Donald Tusk podkreślił, że program SAN jest przykładem realnej europejskiej solidarności w zakresie bezpieczeństwa. – Polska chroni wschodnią granicę Unii Europejskiej i NATO, ale nie zostaje z tym sama. Program SAN korzysta z bezprecedensowych funduszy europejskich.
Zestawy SAN w pierwszej kolejności zabezpieczą wschodnią granicę RP. Będą stanowić uzupełnienie zintegrowanego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Inwestycja zostanie zrealizowana z unijnego funduszu SAFE.
W Rosówku na granicy polsko-niemieckiej miało dojść do przerzucenia imigrantów na terytorium Polski przez niemiecką policję. Z nagrań wynika, że z dwóch radiowozów wysiadło sześciu cudzoziemców. - Niemieccy funkcjonariusze pokazują im odpowiedni przystanek autobusu linii 241 i odjeżdżają
ze mu po raz kolejny uwierzyles .
ty przynajmiej jhestes winna ,ale co winne miliony Polakow co na lewactwo nie glosowalo
bezrobocie rosnie a jachty dla swoich z pozyczki KOP
Chodz sa tacy co sie ciesza to rodzina i przyjaciele jak u sowy pan zegarek gie*tychy i inne osobniki
Za chwilę będziemy najdrożsi w Europie. To wielki problem dla polskich przedsiębiorców i dla polskich konsumentów. Nasza gospodarka przestaje być konkurencyjna