Hej Dziewczyny
My juz z Julka w domu. HURRA

We wtorek o 23 odeszly mi wody. Pojechalam do szpitala,ale zrobili mi ktg i wyslali do domu. Skurcze byly niby za slabe. No to wrocilam. Chodzilam po domu a w koncu mowie do meza,ze czuje jakby Julk a byla juz bardzo blisko i chce mi sie przec. Skurcze byly bardzo mocne i paskudnie bolalo. Zadzwonilam do szpitala,ale babka powiedziala,ze to niemozliwe. Za szybko

Ale ja mowie,ze chce mi sie przec i,ze nie moge tego zatrzymac. No to ona na to,ze moge przyjechac. Dojechalismy na 5 rano. Zanim przyszla polozna to minelo nastepne pol godziny. Polozylam sie i po sprawdzeniu okazalo sie,ze mam 7 cm rozwarcia. I dopiero zaczela sie panika. Postalam chwile,potem siup na lozko,5 razy kazala mi przec i Julka o 5.54 juz byla na swiecie

Jakby dluzej polozna nie przychodzila,to chyba urodzilabym na korytarzu