Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Czy warto szukać w Norwegii pracy nie znając norweskiego? - Norwegia

1 Post
Redaktor
W tym temacie znajdują się komentarze do artykułu Czy warto szukać w Norwegii pracy nie znając norweskiego?
Zgłoś wpis
Oceń wpis:1  
Odpowiedz   Cytuj
5 Postów
Krzysztof Kasprowicz
(KrzysztofKasprowicz)
Wiking
Nie zgodził bym się, że bez norweskiego ani rusz. Przyjechałem w ciemno, z podstawowym angielskim i po tygodniu miałem prace. Usłyszałem od szefa: słabo u Ciebie z językami, ale to nie problem, bo jesteś dobry w tym co robisz. Więc jak ktoś ma fach w ręku to nie powinno być źle. Norwegowie doceniają dobrych fachowców
Zgłoś wpis
Oceń wpis:6  
Odpowiedz   Cytuj
3 Posty
Monika L
(Kapibara)
Wiking
Warto znać norweski, jeśli ktoś nie wie od czego zacząć naukę polecam kanał z darmowymi lekcjam i , zawsze coś zostaje w głowie Pozdrawiam.
Zgłoś wpis
Oceń wpis:4  
Odpowiedz   Cytuj
558 Postów

(Ronn)
Wyjadacz
KrzysztofKasprowicz napisał:
Nie zgodził bym się, że bez norweskiego ani rusz. Przyjechałem w ciemno, z podstawowym angielskim i po tygodniu miałem prace. Usłyszałem od szefa: słabo u Ciebie z językami, ale to nie problem, bo jesteś dobry w tym co robisz. Więc jak ktoś ma fach w ręku to nie powinno być źle. Norwegowie doceniają dobrych fachowców


nie zgodze sie z toba... jesli twoj szef zgodzil sie ciebie zatrudnic tylko z angielskim to oznacza ze albo on ledwo przedzie, albo jestes dla niego atrakcyjnym pracownikiem poniewaz nie znasz swoich praw tak na prawde... bo jesli nie znasz jezyka to skad mozesz wiedziec co Ci sie nalezy a co nie ?

KAZDY Kto przyjezdza na poczatku to jest GOOD MAN, a po kolejnej awanturze to juz nie !!!

Podsumowujac:

ANGIELSKI = niewolnictwo-wyzysk
NORWESKI= szansa unikniecia niewolnictwa i wyzysku

...oczywiscie swiadomie zapominam o tych ktorzy maja odwage bez angielskiego lub norweskiego sie tutaj pojawiac
Zgłoś wpis
Oceń wpis:1  
Odpowiedz   Cytuj
1 Post
Krzysztof Z
(Krzysztofzio)
Wiking
Od dziewięciu lat pracuje w Norwegii i nie znajomość norweskiego nigdy nie była przeszkodą. Mówię po angielsku i trudno się jest mi uczyć norweskiego , ponieważ nikt do mnie nie mówi po norwesku. W obecnej pracy ktoś wpadł na pomysł , aby Polacy uczyli się norweskiego i nic z tego nie wyszło. Majster powiedział , że jak będziemy próbowali rozmawiać po norwesku to robota może do dwunastej nie ruszyć . Będziesz cienki w robocie to Ci żaden język nie pomoże. U mnie w pracy jest zasada, masz być komunikatywny i może to być angielski.
Zgłoś wpis
Oceń wpis:3  
Odpowiedz   Cytuj
1 Post
kamil k*****l
(kamil75)
Wiking
krzysztof oczywisie ze masz racje, wystrczy znac angielski a ci jest wazneijsze to to samo co w PL. znajomosci, szczescie!!!!
snam dziesiatki ludzi co nie znaja jezyka dla tego ze nie chca tu zostac na stale i daja sobie rade swietnie bo sa zaradne- a to jest podstawa
oczywiscie ze warto znac jezyk NO ale dobrze a jak sie zna bo zna to .....
PS. jak ktos niezna zadnego jezyka a chce tu posiedziec bardzo dlugo to polecam nauke norweskeigo ale jak na kilka lat to lepiej sie uczyc ANG bo to sie przyda nawet na wycieczkach kiedys ale to tylko moje zdane
Zgłoś wpis
Oceń wpis:1  
Odpowiedz   Cytuj
558 Postów

(Ronn)
Wyjadacz
Krzysztofzio napisał:
Od dziewięciu lat pracuje w Norwegii i nie znajomość norweskiego nigdy nie była przeszkodą. Mówię po angielsku i trudno się jest mi uczyć norweskiego , ponieważ nikt do mnie nie mówi po norwesku. W obecnej pracy ktoś wpadł na pomysł , aby Polacy uczyli się norweskiego i nic z tego nie wyszło. Majster powiedział , że jak będziemy próbowali rozmawiać po norwesku to robota może do dwunastej nie ruszyć . Będziesz cienki w robocie to Ci żaden język nie pomoże. U mnie w pracy jest zasada, masz być komunikatywny i może to być angielski.


no i o tym wlasnie wspominalem w poscie wyzej ... z reszta kiedy ty bys sie uczyl tego norweskiego o 12-ej w nocy ?
Zgłoś wpis
Oceń wpis:1  
Odpowiedz   Cytuj
1633 Posty
Jan .
(WujekJanek)
Maniak
Tak wprowadzającego w błąd artykułu od dawna nie czytałem. CYTAT:

" Coraz częściej pracodawcy wymagają potwierdzenia znajomości języka państwowym certyfikatem, który można otrzymać po zdaniu np. bergenstest. Umiejętność posługiwania się danym językiem muszą przedstawić pielęgniarki, fizjoterapeuci, opiekunki dzieci i osób starszych, i wszyscy ci, którzy mają bezpośredni kontakt z klientem"

Pokuszę się o domysł, że autor artykułu nie ma bladego pojęcia co to jest Bergenstest. Ponadto o ile wiem pielęgniarki muszą mieć Norskprøve 3... Moja koleżanka 2 miesiące temu dostała pracę w przedszkolu mając na papierze zaledwie 2. Mój kolega jest masażystą w jednym z najlepszych i najdroższych salonów w Oslo, ma biegły angielski, a po norwesku nie potrafił by nawet w sklepie o reklamówkę poprosić. Ja przez rok pracowałem na kasie w jednej z największych sieci dagligvare w samym centrum Oslo i nikt nigdy nie zadał mi nawet pytania o posiadany certyfikat. A Norweskiego jak zaczynałem, to dopiero zaczynałem się uczyć, jak patrzyłem na testy to wtedy zaliczył bym Norskprøve 1. Ale znałem angielski.

Więc: BZDURY, BZDURY i JESZCZE RAZ BZDURY.

Oczywiście, że im wyżej idziemy tym ten język jest bardziej potrzebny. Nie wyobrażam sobie aby nie posługiwał się norweskim kandydat na ledera w sklepie spożywczym, sprzedawca samochodów czy komputerów, albo przedstawiciel handlowy. Ale ludzie do sprzątania, czy szeregowi pracownicy placów budów... Ludzie, nie dajmy się zwariować, angielski w zupełności wystarczy. Oczywiście nie może to być angielski typu: "Dachy, dachy, aj em profeszonal, dys is noł problem for aj. DAAA-CHY!!! Rozumisz kurde fosztor???"

Natomiast 99% sukcesu w znalezieniu pracy to nie język norweski, ale coś zupełnie innego. Coś delikatnie zasugerowanego w ostatnim zdaniu, ale nie napisane wprost. Otóż Norwegowie kumoterstwo podnieśli do rangi sztuki. Możesz wysyłać 100 CV [czy dla osób mających firmy 100 ofert dziennie] i g... to da. Ale jeśli jeden Norweg zadzwoni do drugiego Norwega...

AAAAA, to wtedy zupełnie inna bajka.

Jak jeden Norweg wykona jeden telefon do drugiego Norwega, to bez względy na to kim jesteś i co potrafisz od jutra idziesz do roboty.

Oczywiście czy utrzymasz tę pracę czy nie, to już zupełnie inna historia.
Zgłoś wpis
Oceń wpis:5  
Odpowiedz   Cytuj
22 Posty

(Zmarznieta)
Wiking
WujekJanek napisał:
Tak wprowadzającego w błąd artykułu od dawna nie czytałem. CYTAT:

" Coraz częściej pracodawcy wymagają potwierdzenia znajomości języka państwowym certyfikatem, który można otrzymać po zdaniu np. bergenstest. Umiejętność posługiwania się danym językiem muszą przedstawić pielęgniarki, fizjoterapeuci, opiekunki dzieci i osób starszych, i wszyscy ci, którzy mają bezpośredni kontakt z klientem"

Pokuszę się o domysł, że autor artykułu nie ma bladego pojęcia co to jest Bergenstest. Ponadto o ile wiem pielęgniarki muszą mieć Norskprøve 3... Moja koleżanka 2 miesiące temu dostała pracę w przedszkolu mając na papierze zaledwie 2. Mój kolega jest masażystą w jednym z najlepszych i najdroższych salonów w Oslo, ma biegły angielski, a po norwesku nie potrafił by nawet w sklepie o reklamówkę poprosić. Ja przez rok pracowałem na kasie w jednej z największych sieci dagligvare w samym centrum Oslo i nikt nigdy nie zadał mi nawet pytania o posiadany certyfikat. A Norweskiego jak zaczynałem, to dopiero zaczynałem się uczyć, jak patrzyłem na testy to wtedy zaliczył bym Norskprøve 1. Ale znałem angielski.

Więc: BZDURY, BZDURY i JESZCZE RAZ BZDURY.

Oczywiście, że im wyżej idziemy tym ten język jest bardziej potrzebny. Nie wyobrażam sobie aby nie posługiwał się norweskim kandydat na ledera w sklepie spożywczym, sprzedawca samochodów czy komputerów, albo przedstawiciel handlowy. Ale ludzie do sprzątania, czy szeregowi pracownicy placów budów... Ludzie, nie dajmy się zwariować, angielski w zupełności wystarczy. Oczywiście nie może to być angielski typu: "Dachy, dachy, aj em profeszonal, dys is noł problem for aj. DAAA-CHY!!! Rozumisz kurde fosztor???"

Natomiast 99% sukcesu w znalezieniu pracy to nie język norweski, ale coś zupełnie innego. Coś delikatnie zasugerowanego w ostatnim zdaniu, ale nie napisane wprost. Otóż Norwegowie kumoterstwo podnieśli do rangi sztuki. Możesz wysyłać 100 CV [czy dla osób mających firmy 100 ofert dziennie] i g... to da. Ale jeśli jeden Norweg zadzwoni do drugiego Norwega...

AAAAA, to wtedy zupełnie inna bajka.

Jak jeden Norweg wykona jeden telefon do drugiego Norwega, to bez względy na to kim jesteś i co potrafisz od jutra idziesz do roboty.

Oczywiście czy utrzymasz tę pracę czy nie, to już zupełnie inna historia.



Dobrze gadasz, pracuje na kasie, nikt nigdy nie zazadal ode mnie potwierdzenia, ze znam norweski, slysza, ze znam. Jak redukowali liczbe kasjerek...szef zadzwonil do innego sklepu tej sieci....i znalazla sie praca dla mnie. Tak to dziala.
Zgłoś wpis
Oceń wpis:1  
Odpowiedz   Cytuj
558 Postów

(Ronn)
Wyjadacz
praca na kasie ...

czyli : Hei, vil du ha pose? Kort eller kontant, kvittering ? Ha det bra, do tego bergentestu nie trzeba...
Zgłoś wpis
Oceń wpis:1  
Odpowiedz   Cytuj


Bliżej nas