Niby maratoniczyk,
gonisz równym tempem
swój dystans bez mety.
W radosnym krzyku nowego życia,
w ciszy śmierci.
W pełnym słońcu,w mrokach nocy.
Jak niemy kompozytor,
każdemu piszesz partyturę jego życia.
Wszystkiego dajesz po trochu,
czasem więcej.
Jak rasowy polityk,manisz i obiecujesz
ukazując niewyraźne cele.
Patrzcie!Tam!
Gońcie,łapcie,będziecie mieć więcej!
Co jest kurwa,już sapiecie?
Macie dosyć, ludzkie robaki?
No tak , zapomniałam.
Na proch jesteście tylko zdatni,
użyźniać tylko tę ziemię
nic poza tym.
LM17
gonisz równym tempem
swój dystans bez mety.
W radosnym krzyku nowego życia,
w ciszy śmierci.
W pełnym słońcu,w mrokach nocy.
Jak niemy kompozytor,
każdemu piszesz partyturę jego życia.
Wszystkiego dajesz po trochu,
czasem więcej.
Jak rasowy polityk,manisz i obiecujesz
ukazując niewyraźne cele.
Patrzcie!Tam!
Gońcie,łapcie,będziecie mieć więcej!
Co jest kurwa,już sapiecie?
Macie dosyć, ludzkie robaki?
No tak , zapomniałam.
Na proch jesteście tylko zdatni,
użyźniać tylko tę ziemię
nic poza tym.
LM17



