Ubezpieczyciel wskazuje na rosnącą liczbę wypadków na stokach saneczkowych. Coraz częściej dochodzi do urazów głowy. Tryg Forsikring popiera wprowadzenie obowiązku używania kasków.
Poparcie dla obowiązku i stanowisko Tryg
47 proc. respondentów uważa, że na stokach saneczkowych powinien obowiązywać nakaz noszenia kasków. Firma zwraca uwagę na poważne konsekwencje upadków. Szczególnie niebezpieczne są zjazdy po oblodzonych trasach. Przy dużej prędkości może dojść do groźnych obrażeń.
Torbjørn Brandeggen z Tryg Forsikring podkreśla, że wiele urazów głowy można było uniknąć lub ograniczyć. Wskazuje na ryzyko upadków i zderzeń. Zaznacza, że jazda bez kasku przy dużej prędkości zwiększa zagrożenie poważnymi kontuzjami. Jego zdaniem w takich warunkach używanie kasku jest zasadne.
Ryzyko rośnie przy dużej liczbie osób na trasie.Fot. stock.adobe.com/licencja standardowa
Niska skala użycia kasków i różnice regionalne
Z wcześniejszych badań wynika, że tylko jedna na dziesięć osób używa kasku podczas jazdy na sankach. Tryg Forsikring wskazuje, że przy aktywnościach z dużym ryzykiem zderzeń kask powinien być obowiązkowy. W Szwecji kaski są wymagane w przedszkolach i szkołach podczas zjazdów na sankach. Używanie kasków jest tam powszechne.
Największe poparcie dla wprowadzenia obowiązku odnotowano w regionach Møre og Romsdal, Oslo oraz Troms. Najniższy odsetek zwolenników odnotowano w Østfold, Finnmark i Buskerud. Brandeggen zwraca uwagę, że zjazdy mogą odbywać się na różnych typach tras. Od łagodnych stoków po strome zbocza. W przypadku stromych tras ryzyko zderzeń i urazów głowy jest wysokie.
Badanie przeprowadził instytut YouGov. Zrealizowano 1003 wywiady internetowe w dniach od 22 do 27 stycznia 2026 roku. W ankiecie wzięły udział osoby w wieku 18 lat i więcej. To najnowsze dane dotyczące opinii publicznej w sprawie bezpieczeństwa na stokach saneczkowych.
Ile Tesli w Norwegii nie zaliczyło przeglądów?
Jakie miejsce zajmuje Tesla Model Y w niemieckim rankingu awaryjności?
Ile procent Tesli w Polsce przechodzi przeglądy bez problemu?
W Norwegii warunki drogowe nie zawsze są lekkie, ale przecież na rynku nie ma jeszcze starych Tesli — wiele egzemplarzy aut tej marki trafiło w ubiegłym r. w ręce tamtejszych diagnostów po raz pierwszy. Wyniki: mrożące krew w żyłach niczym norweska zima. Dane dotyczą Tesli zarejestrowanych w 2021 r., które w 2025 r., po czterech latach, po raz pierwszy trafiły na obowiązkowy przegląd. Na 19 476 zbadanych egzemplarzy aż 8 603 nie zaliczyło badania technicznego. To 44,17 proc., a jednocześnie najgorszy wynik spośród aut wszystkich marek. Najczęściej wskazywane problemy dotyczyć miały układu hamulcowego, zawieszenia, układu kierowniczego