Aktualności
|
Redakcja
|
01 października 2025 12:39
Barnevernet pod lupą. Nowy raport w Norwegii nie pozostawia złudzeń
Zespół ekspertów powołany przez rząd po ubiegłorocznych ustaleniach medialnych przedstawił ostrą krytykę organizacji norweskiego systemu ochrony dzieci. Wskazał na niewystarczającą kontrolę po stronie Ministerstwa ds. Dzieci i Rodziny (Barne- og familiedepartementet) oraz Urzędu ds. Dzieci, Młodzieży i Rodziny (Barne-, ungdoms- og familiedirektoratet). Niespójności wynikają także z odrębnego systemu funkcjonującego w Oslo.
W norweskim systemie opieki nad dziećmi planowane są kolejne zmiany.
Fot. Fotolia (zdjęcie poglądowe)
Przewodniczący zespołu, Erik Stene z Państwowego Inspektoratu Zdrowia (Statens helsetilsyn), stwierdził, że ministerstwo i urząd nie mają dostatecznej kontroli nad jakością wykonywanych zadań, dostępnością miejsc dla dzieci i kosztami. Skutkuje to m.in. niewykorzystanymi miejscami w jednych placówkach, a pełnym wypełnieniem w innych oraz koniecznością przenosin dzieci z powodu braku pełnej wiedzy o pojemności systemu.
Stene wskazał, że szczególnym problemem jest wyjątek Oslo, gdzie miasto jako jedyna gmina prowadzi własne instytucje, podczas gdy w reszcie kraju odpowiada za nie państwo, co utrudnia elastyczne korzystanie z usług instytucji opieki nad dziećmi w skali kraju. Zespół zidentyfikował dwie główne słabości: rozproszenie odpowiedzialności na zbyt wiele jednostek oraz zbyt słabe oddziaływanie Urzędu ds. Dzieci, Młodzieży i Rodziny (Bufdir) wobec prywatnych instytucji i systemu Oslo. Według zespołu niemal 60 proc. miejsc instytucjonalnych jest dziś w rękach prywatnych.
Norweski system opieki nad dziećmi jest jednym z najbardziej krytykowanych obszarów państwa. Niezadowolenie często pokazują obcokrajowcy mieszkający nad fiordami./zdjęcie poglądowe, fot. GGAADD, CC BY-SA 2.0, via Wikimedia Commons
Oslo jako wyjątek?
Stene ocenił, że równoległe światy instytucjonalne – miejski w Oslo i państwowy w reszcie kraju – generują zbędne dublowanie, nieefektywne wykorzystanie zasobów i ograniczają możliwość całościowego sterowania ofertą zespołów opieki nad dziećmi. W raporcie zalecane jest zakończenie specjalnej ścieżki w Oslo i przekazanie prowadzenia instytucji państwu, jak w pozostałych regionach. Utrzymywanie odrębności może skutkować brakiem miejsca dla dzieci wtedy, gdy jest potrzebne.
Zespół zwrócił uwagę na znaczne różnice kosztowe: dzielnice Oslo płacą do 85 proc. kosztu miejsca, podczas gdy gminy w systemie Państwowej Agencji ds. Dzieci, Młodzieży i Rodzin (Barne-, ungdoms- og familieetaten, Bufetat) pokrywają ok. 30 proc., co – według zespołu – wpływało na mniejsze wykorzystanie miejsc instytucjonalnych w stolicy.
Rząd proponuje zmiany
Minister ds. dzieci i rodziny Lene Vågslid (Ap) oświadczyła, że diagnoza zespołu pokrywa się z rządową analizą z ubiegłego roku i podała, że jej priorytetem od objęcia urzędu jest kontrola kosztów, lepszy przegląd liczby miejsc i ograniczanie naruszeń obowiązku wsparcia. Minister zapowiedziała kontynuację prób nowych modeli organizacyjnych i wskazała, że system ma dostosowywać się do potrzeb dzieci, a nie odwrotnie.
Zespół pod przewodnictwem Erika Stene wskazał na potrzebę jednoczesnego wdrożenia wielu działań, w tym centralizacji zamówień, wzmocnienia nadzoru i redefinicji ról instytucjonalnych. Wszystko to ma poprawić sytuację instytucji opieki nad dziećmi w Norwegii.
Jak oceniasz ten artykuł?
maja sie dobrze, bo w Polsce o dzieci państwo sie nie troszczy.
.... a ich pomysły ochrony dzieci to SS w polsce i innych podległych krajach wówczas krajach.
A Norkom co zależy na rodzinie uciekają do PL albo Czechy