Fagbrev w Norwegii
MojaNorwegia
W ostatnich dniach norweski dziennik gospodarczy Dagens Næringsliv opublikował materiał dotyczący egzaminów zawodowych organizowanych dla polskich pracowników w Norwegii oraz rosnącej liczby decyzji o uznaniu równoważności zagranicznych kwalifikacji (tzw. sidestilling).
Temat wywołał szeroką dyskusję w branży budowlanej i rzemieślniczej. W
artykule przedstawiono stanowiska organizacji branżowych, m.in. Oslo Håndverks- og Industriforening (OHIF) oraz Byggmesterforbundet, których przedstawiciele – Eivind Andersen oraz Harald Hansen – wyrazili obawy dotyczące jakości części modeli egzaminacyjnych oraz możliwego wpływu rosnącej liczby uznawanych kwalifikacji na standardy w branży.
W debacie pojawiło się określenie „fagbrevfabrikker” („fabryki fagbrev”), odnoszące się do zjawiska szybkiego zdobywania dokumentów potwierdzających kwalifikacje zawodowe.
Jednocześnie z treści publikacji wynika jasno, że krytyka dotyczy systemowych konsekwencji modelu uznawania kwalifikacji, a nie zarzutów o nielegalne działania konkretnych firm.
Rosnąca liczba decyzji o sidestilling
Z danych Dyrektoriatu ds. Szkolnictwa Wyższego i Kompetencji (HK-dir) wynika, że w ostatnich latach znacząco wzrosła liczba decyzji o uznaniu zagranicznych kwalifikacji zawodowych w Norwegii. Istotna część wniosków dotyczy obywateli Polski pracujących w sektorze budowlanym.
Proces ten polega na formalnym potwierdzeniu, że zagraniczne wykształcenie lub dyplom zawodowy są równoważne z norweskim fagbrev lub svennebrev. Po zdaniu egzaminu i skompletowaniu dokumentacji kandydat może złożyć wniosek do HK-dir o wydanie decyzji o uznaniu kwalifikacji.
Więcej informacji o procedurze składania wniosku do HK-dir można znaleźć tutaj:
Egzaminy w Norwegii – jak wyglądają w praktyce?
W publikacji
Dagens Næringsliv przedstawiono również stanowisko firm organizujących możliwość przystąpienia do polskich egzaminów czeladniczych na terenie Norwegii. Podkreślono, że:
- egzaminy przeprowadzane są przez oficjalne komisje egzaminacyjne z polskich izb rzemieślniczych,
- kandydaci muszą udokumentować wieloletnie doświadczenie zawodowe,
- egzamin obejmuje część teoretyczną i praktyczną,
- trwa dwa dni – analogicznie jak w Polsce,
- część praktyczna odbywa się w przystosowanych warsztatach i pracowniach we współpracy z opplæringskontor,
- nie są to „szybkie kursy” ani sprzedaż dyplomów.
Po zdaniu egzaminu możliwe jest dopiero
złożenie wniosku do norweskiego urzędu o uznanie kwalifikacji. Ostateczną decyzję podejmuje HK-dir.
„Dokument nie tworzy kompetencji – on je potwierdza”
O komentarz do debaty poprosiliśmy Dominika Myszoglada, prowadzącego firmę
D&A Spesialistene AS, który od lat obserwuje rynek pracy w Norwegii oraz proces formalizowania kwalifikacji przez pracowników zagranicznych.
W tej dyskusji pojawia się dużo emocji. Warto jednak oddzielić obawy od faktów. Jeżeli osoba z wieloletnim doświadczeniem przystępuje do egzaminu przed uprawnioną komisją, zdaje część teoretyczną i praktyczną oraz spełnia wszystkie wymogi formalne, trudno mówić o obniżaniu standardów.~Dominik Myszoglad, D&A Spesialistene AS
Jak podkreśla, w wielu przypadkach mówimy o pracownikach, którzy od lat wykonują odpowiedzialne zadania na norweskich budowach, jednak bez formalnego dokumentu.
Dokument nie tworzy kompetencji. On je potwierdza. Przez lata wiele osób pracowało w zawodzie bez oficjalnego potwierdzenia kwalifikacji. Kiedy pojawia się możliwość ich uregulowania zgodnie z przepisami, naturalne jest, że zmienia się ich pozycja zawodowa i negocjacyjna.~Dominik Myszoglad, D&A Spesialistene AS
Jego zdaniem rosnąca liczba wniosków o uznanie kwalifikacji jest również sygnałem dojrzewania rynku.
– Transparentność sprzyja profesjonalizmowi. Formalne potwierdzanie kompetencji zwiększa przejrzystość i ułatwia weryfikację umiejętności. To element rozwoju rynku pracy, a nie zagrożenie dla jego jakości~zaznacza Dominik Myszoglad
Jak wygląda to z perspektywy praktyki
W artykule przytoczono również stanowisko D&A Spesialistene AS – firmy umożliwiającej przystąpienie do polskich egzaminów czeladniczych w Norwegii. Spółka podkreśla, że nie prowadzi „szybkich kursów” ani nie sprzedaje dyplomów, a egzaminy odbywają się zgodnie z obowiązującymi przepisami przed oficjalną komisją z polskiej Izby Rzemieślniczej.
D&A Spesialistene AS jest jedyną legalnie działającą firmą na terenie Norwegii, która organizuje polskie egzaminy czeladnicze we współpracy z oficjalną komisją egzaminacyjną z polskiej Izby Rzemieślniczej zrzeszonej w Związku Rzemiosła Polskiego.
Podkreślamy, że organizowanie takich egzaminów wymaga formalnych uprawnień i współpracy z właściwymi instytucjami. Jeżeli na rynku funkcjonują podmioty, które nie posiadają odpowiednich podstaw prawnych do prowadzenia tego typu działalności, kwestie te powinny być weryfikowane przez właściwe organy.
Nasza działalność jest w pełni transparentna, udokumentowana i prowadzona zgodnie z obowiązującymi przepisami – zarówno po stronie polskiej, jak i norweskiej.
~Dominik Myszoglad
Egzamin trwa dwa dni i obejmuje część teoretyczną oraz praktyczną. Kandydaci muszą wcześniej udokumentować doświadczenie zawodowe. Po jego zdaniu możliwe jest złożenie wniosku do HK-dir o uznanie kwalifikacji jako równoważnych z norweskim fagbrev lub svennebrev.
Egzaminy odbywają się w przystosowanych pracowniach i salach egzaminacyjnych, a nie w przypadkowych lokalizacjach,. Deklarujemy gotowość do dialogu w sprawie jakości i standardów systemu.~Dominik Myszoglad, D&A Spesialistene AS
Szerszy kontekst zmian na rynku pracy
Fakt, że temat trafił do ogólnokrajowego medium gospodarczego, pokazuje, że nie jest to zjawisko niszowe. Norweski rynek pracy – szczególnie sektor budowlany – w coraz większym stopniu opiera się na pracownikach zagranicznych. Równolegle rośnie znaczenie formalnego dokumentowania kompetencji.
Debata o standardach i jakości kształcenia zawodowego jest potrzebna. Jednocześnie warto pamiętać, że – jak wynika z opisywanej publikacji – nie pojawiły się zarzuty o nielegalność działań konkretnych podmiotów. Spór dotyczy raczej modelu systemowego i jego długofalowych konsekwencji dla branży.
Dyskusja ta wpisuje się w szersze pytanie o to, jak pogodzić mobilność pracowników w Europie z utrzymaniem wysokich standardów zawodowych. Jedno wydaje się pewne – temat uznawania zagranicznych kwalifikacji w Norwegii będzie powracał, a jego znaczenie dla tysięcy pracowników pozostaje realne i praktyczne.
Źródła: Dagens Næringsliv, MultiNOR, DA Spesialistene
D&A Spesialistene AS