Tyle informacji podanych w artykule że szok, a tych przerw na wizyty w toaletach to niby jak nie ma?
Druga sprawa, sprawdzanie zwolnień, i jedna wielce poszkodowana bo ja sprawdzili, a ona miała rękę w gipsie. Ciekawe jakie inne zwolnienia dostarczali pracownicy na wakacjach...
Doskonale wiadomo że w Polsce można sobie kupić zwolnienie i to że firma chce sprawdzić takie zwolnienie wcale mnie nie dziwi.
Znając życie cześć cwaniakowala przedłużając sobie wczasy i firma zaczęła walczyć o swoje, a dostało się też przy okazji osobom faktycznie chorym i jest okazja żeby do gazety z tym się udać.