7 kwietnia strony spotykają się u Państwowego Mediatora. Mediacje potrwają do północy z 11 na 12 kwietnia. Brak porozumienia oznacza strajk. Negocjacje dotyczą tzw. wiodącego sektora przemysłowego, który wyznacza ramy dla innych branż. W tle są rosnące ceny i niepewność gospodarcza.
Spór o płace i chorobowe
Rozmowy między Konfederacją Przemysłu a związkami zawodowymi, w tym Związkiem Pracowników Przemysłu oraz Parat, utknęły. Strony przyznają, że osiągnięto niewielki postęp. Kluczowe kwestie nadal nie zostały rozstrzygnięte. Negocjacje płacowe faktycznie jeszcze się nie rozpoczęły. Duża część rozmów dotyczyła zasad wypłaty zasiłków chorobowych.
Związki domagają się realnego wzrostu wynagrodzeń. Prognoza inflacji wynosi 3,2 proc. Oczekiwana rama płacowa to około 4 proc. lub więcej. Niepewność związana z sytuacją międzynarodową może jednak wpłynąć na ceny. W przeszłości zdarzało się, że inflacja przewyższała wzrost płac.
Spory o świadczenia socjalne są trudniejsze, bo dotyczą długoterminowych kosztów i zasad systemowych, a nie tylko wysokości płac.Fot. fotolia.pl/royalty free
Ryzyko strajku i kolejne branże
Według źródeł VG ryzyko strajku z powodu płac jest niewielkie. Główna oś sporu dotyczy finansowania zasiłków chorobowych. Związki chcą, by firmy wypłacały je z góry po 16 dniach choroby. Pracodawcy wskazują na koszty i obciążenia administracyjne. Szczególnie dotyczy to małych i średnich firm.
W kolejce do mediacji czekają kolejne branże. Budownictwo rozpocznie rozmowy z terminem do 15 kwietnia. Sektor turystyczny ma termin do 18 kwietnia. Kolejne terminy obejmują przemysł budowlany, bankowość i transport lotniczy. Negocjacje w sektorze publicznym obejmą 860 tys. pracowników.
Decyzje podjęte w najbliższych dniach wyznaczą kierunek dla całego rynku pracy w Norwegii. Od ich wyniku zależą kolejne negocjacje w wielu branżach. Równolegle rośnie znaczenie czynników zewnętrznych, które mogą zmienić realne efekty ustaleń płacowych jeszcze w trakcie roku.