Zasiłki dla bezrobotnych w Norwegii
Sprawdź
Refinansiering w Norwegii
Eff.rente 14,0%, 65 000kr. over 5 år,etablering 950kr., Totalt 89 093 kr.
Sprawdź
Kredyt konsumencki w Norwegii
Eff.rente 14,0%, 65 000kr. over 5 år,etablering 950kr., Totalt 89 093 kr.
Sprawdź
Zasiłki na dzieci w Norwegii
Sprawdź
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Budżetowy urlop hitem minionego sezonu: „polska riwiera” królowała obok nowych turystycznych faworytów Życie w Norwegii
Monika Pianowska 11 września 2018
15:11

Budżetowy urlop hitem minionego sezonu: „polska riwiera” królowała obok nowych turystycznych faworytów

6
Skomentuj
Norweski internet przed sezonem aż kipiał od nazw miejscowości, takich jak Gdańsk, Sopot czy Kraków. publicdomainpictures.net
Kiepska kondycja korony i związane z nią wyższe ceny za zagraniczne wakacje wcale nie odstraszyły Norwegów od spędzania urlopów poza krajem fiordów. Świadczą o tym chociażby statystyki, którymi chwalą się norweskie lotniska – tylko w lipcu i sierpniu portom lotniczym Avinor udało się im obsłużyć ponad 10 milionów pasażerów.
W tym szaleństwie można się jednak doszukać pewnej wstrzemięźliwości, bo chociaż zmniejszyła się liczba podróżnych do obleganych latem „klasyków”, na ich poczet popularność zyskały bardziej niszowe – i tańsze – destynacje. Wśród nich prym wiodło m.in. polskie wybrzeże.
Reklama

Na lotniskach rekord gonił rekord

Najważniejsze norweskie lotniska obsługujące połączenia międzynarodowe odnotowały w ciągu wakacyjnych miesięcy wzrost ruchu w granicach 5 proc. w porównaniu do tego samego okresu w 2017 roku. Trzeci najpopularniejszy port lotniczy w kraju fiordów, zamykający podium po stołecznym lotnisku oraz Bergen Flesland, Torp (Sandefjord), po podsumowaniu lipcowych wyników potwierdził, że nigdy przedtem w historii jego funkcjonowania nie udało się przewieźć aż tylu pasażerów w ciągu miesiąca, a mowa o 213 273 osobach (w tym 186 645 na trasach zagranicznych). Także Tromsø w sierpniu obsłużyło o 5 proc. więcej pasażerów niż w poprzednim sezonie, a Ålesund i Alta aż o 8 proc.

Pracownikom zarówno lotnisk, jak i biur podróży łatwo jednak zauważyć, że turystyczne upodobania mieszkańców kraju fiordów z czasem się zmieniają. Podczas gdy w czasie zamkniętego właśnie sezonu wakacyjnego na Cypr wybrało się o 10 proc., do Hiszpanii o 7 proc., a do Grecji o 1 proc. mniej pasażerów niż w zeszłym roku – prawdopodobnie po części z przyczyn finansowych, a po części w związku z trendami – norweskie oblężenie przeżywały inne ciepłe kraje. Według danych opublikowanych w sierpniu przez Avinor ruch powietrzny z Norwegii do Turcji wzrósł o 33 proc., do Czarnogóry o 25 proc., do Portugalii o 9 proc., a o prawdziwym boomie jak na nowicjusza może mówić Albania.
Avinor podkreśla gigantyczny wzrost frekwencji również między Norwegią a Litwą (75 proc.), Estonią i Węgrami, jednak z zaznaczeniem, że to nie tylko z uwagi na bardziej niskobudżetowe wakacyjne wybory Norwegów, lecz także większą liczbę przyjezdnych z tamtych krajów (zarówno w celach turystycznych, jak i biznesowych).

Co jednak znamienne, niemal we wszystkich raportach w czołówce uwielbianych przez Norwegów urlopowych destynacji uwzględniano polskie miasta, szczególnie te położone nad morzem. Chociaż to żadne novum, że mieszkańcy Północy chętnie odwiedzają Polskę, w tym roku wyniki norweskich lotnisk podbiły właśnie ich podróże do ojczystego kraju największej mniejszości nad fiordami.

Głos rozsądku czy skuteczna reklama?

Norwegowie znani są ze swojej wakacyjnej rozrzutności i w ankietach otwarcie przyznają, że na potrzeby urlopu są skłonni wydać znacznie więcej niż na codziennie potrzeby, jak ubrania czy wyposażenie domu. Eksperci z kolei jeszcze przed sezonem apelowali o rozwagę, bo od początku roku korona słabnie, a jej pozycja względem euro przekłada się także na cenę zagranicznych podróży. W wypowiedziach dla prasy polecali zapoznać się z urokami mniej popularnych destynacji niż Hiszpania, Grecja czy Francja – w końcu w Albanii i Bułgarii też są plaże, ale pobyt w tych krajach kosztuje znacznie mniej niż we wspomnianych turystycznych hitach.
Być może to głos rozsądku, a może efekt skutecznej reklamy: norweski internet przed sezonem aż kipiał od nazw miejscowości, takich jak Gdańsk, Sopot czy Kraków, a w co drugim artykule o ekonomicznym planowaniu urlopu obok porad typu „wymień korony w domu zamiast korzystać z karty za granicą” czy „zrezygnuj z hotelu i wynajmij mieszkanie” pojawiały się hasła „odwiedź polskie strony”.
Wśród ich zalet powtarzały się przede wszystkim niewielki dystans dzielący je od Półwyspu Skandynawskiego, wygodne i niedrogie połączenia lotnicze oraz korzystna pogoda. Szczególnym wzięciem cieszyło się jednak Trójmiasto, a to z uwagi na kurortowy charakter Gdańska, Gdyni i Sopotu połączony z dostępnością atrakcji godnych najciekawszych punktów na mapie Europy, nadających się idealnie na tzw. city break. Poza ciekawą architekturą, krajobrazem i muzeami są to również m.in. nocne życie, rozwinięta infrastruktura gastronomiczna i hotelowa czy tanie zakupy w dużych galeriach handlowych.

Liderzy bez zmian

Nowe urlopowe tendencje i niezbyt różowe perspektywy na giełdzie dla korony nie zmieniły jednak faktu, że mimo spadku popularności sztandarowych destynacji Hiszpania, Szwecja i Dania to wciąż państwa, które w wakacje odwiedziło najwięcej mieszkańców kraju fiordów. Dokładnie tak samo jak rok temu w sezonie letnim 2018 przedstawiała się pierwsza trójka kierunków najczęściej wybieranych na wycieczki organizowane przez biura podróży: Hiszpania, Grecja, Chorwacja. Potwierdzają to dane zebrane przez norweskie portale podróżnicze i Centralne Biuro Statystyczne (SSB).

Tymczasem na rekordowe wyniki lotnisk działających na terenie kraju fiordów wpłynął jeszcze jeden czynnik – Norwegia sama staje się smacznym kąskiem dla coraz większej grupy turystów.

Popyt to nie powód do paniki

Niemniej nie wszystkich ten stan cieszy. Od kilku lat mieszkańcy Lofotów skarżą się na przyjezdnych zaśmiecających dziewicze tereny norweskiego archipelagu, na którym brakuje dla nich nawet toalet, bergeńczycy z kolei z duszą na ramieniu obserwują, jak fale odwiedzających zalewają drewnianą powierzchnię zabytkowego nadbrzeża Bryggen, natomiast lokalsi ze Stavanger narzekają na brak prywatności, bo obcokrajowcy zaczynają traktować ich domy jak muzea, zaglądając nawet do skrzynek na listy. Władze niektórych gmin i kilka organizacji wpadło już na pomysł pobierania opłat za oglądanie norweskiego dziedzictwa kulturowego, np. w postaci podatku za wpłynięcie promem do fiordu Geiranger, wpisanego na listę UNESCO.

Zdaniem ekspertów jednak Norwegii sporo jeszcze brakuje, żeby zacząć mówić o nadmiarze turystów, bo kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy osób odwiedzających dziennie – i to w szczycie sezonu – popularny obiekt to w skali Europy mało. Za klucz do zgody z przyjezdnymi i sumieniem kraju fiordów uznają oni przearanżowanie sposobu, w jaki Norwegia oferuje swoje walory turystom, czyniąc go bardziej profesjonalnym. Oznacza to budowę odpowiedniej infrastruktury wokół najchętniej odwiedzanych miejsc i biletowane wizyty. Jak Północ wybrnie z popularności oraz czy przebije w rankingach ciepłe kraje? Pewnie przyjdzie się przekonać za kilka sezonów.
Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
PolAker
PolAker 6 dni temu

Polskie morze jest do dupy po pierwsze ceny z kosmosu po drugie za dużo ludzi oraz kultura mi nie odpowiada.
Bezpieczeństwo? Janusz po kilku piwach może mnie zapytać czy mam k**** jakiś problem jeśli tylko się na niego spojrzę.
Co do islamistów to zostawcie ich w spokoju i weźcie się za uzupełnianie wiedzy ale nie tylko z TV która was straszy atakami a co do ataków to się skupicie gdzie wasze podatki idą na to aby was chronić? Jesteście traktowani na lotniskach jak psy czy zapewnia wam to bezpieczeństwo?
Co do Islamu i katolicyzmu księży chroni prawo kardynalne i za pedofilię nie są sadzeni tak dokładnie są po za prawem.

-9
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Gold Damme
Gold Damme 6 dni temu

ideapad310 napisał:
tylko poza sezonem nad polskim morzem nic sie nie dzieje, polowa bud jest zamknieta, zimne morze do kapieli. A ten caly parawaning to sluszna sprawa, proponuje tym co albo sie nie znaja i tak narzekaja na to posiedziec miesiac nad naszym morzem gdzie wiekszosc dnia spedza sie na plazy jak wieje przez 90 % dnia. Najczesciej narzekaja osoby co na poludniu mieszkaja i widzieli polskie morze na YT
A nad Norweskim morzem poza sezonem co sie dzieje..? pròcz tego ze jest zimno i jesiennie,deszczowo.. ludzie korzystają z \"letniej morskiej kąpieli\"..??? Raczej chowają sie do swoich domòw,gdzie jest cieplej.. ,a Polskie morze zostawic w spokoju, jest tam wspaniale.. ,a nad morze mozna chodzic w takich momentach kiedy nie wieje ,a nad norweskim morzem wiatr nie wieje..? Ciekawe... kto ten wiatr rozdmuchuje w inne strony... ?

3
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Gold Damme
Gold Damme 7 dni temu
Komentarz został usunięty ze względu na naruszenie regulaminu portalu
Zgłoś komentarz
Josef Satan
Josef Satan 7 dni temu

Nad polskie morze mozna sie wybrac poza sezonem. W sezonie jest zbyt duzo ludzi i ich parawanow.

Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Eryk Modrzejewski
Eryk Modrzejewski 7 dni temu

my w tym roku byliśmy w Gdyni i było bardzo fajnie, noclegi rezerwowaliśmy przez BookApart, nawet nie wyszło drogo

Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas