Turystyka

Symbol dalekiej Północy przeszedł metamorfozę. „Co się stało z misiem? Wygląda jak z horroru”

Monika Pianowska

20 września 2019 10:00

Udostępnij
na Facebooku

ghjk pxhere.com/ pixabay.com/ CC0 Public Domain

Dwa lata czekali mieszkańcy Hammerfest, aż symbol ich miasta wróci z renowacji. Kiedy jednak 17 września ogromna rzeźba znów pojawiła się na piedestale, w internecie i norweskiej prasie zawrzało głównie za sprawą jednego pytania: „Czy to jakiś żart?”.
Figura niedźwiedzia polarnego – bo o niej mowa – od 1990 roku napawała dumą miejscowych i działała jak magnes na turystów, którzy chętnie uwieczniali misia na zdjęciach. Niestety w 2016 roku gigant uległ uszkodzeniu i musiał zostać wysłany na swoistą odnowę. Szkopuł w tym, że zamiast oklasków radości i fanfar niedźwiedzia przywitały salwy... śmiechu. Rzeźba wróciła bowiem do tego stopnia odmieniona, że wiele osób zaczęło się w niej dopatrywać innego gatunku – głównie pandy – a internauci puścili wodze fantazji w poszukiwaniu odpowiedzi na to, co się stało białemu misiowi z Hammerfest.
Reklama

Niedźwiedź z makijażem – nowe trendy w Finnmarku

Odświeżeniem wizerunku niedźwiedzia polarnego zajął się lokalny warsztat samochodowy. Nie wszystkim jednak przypadły do gustu zmiany, jakie pojawiły się w jego wyglądzie po swoistym turnusie w SPA. Chodzi przede wszystkim o czarne cienie wokół oczu i pysk misia, które komentującym przywodziły na myśl m.in. nieudany makijaż, oraz zszokowaną minę zwierzęcia.

Grupy w mediach społecznościowych od razu zalała fala porównań do postaci z horroru czy członka norweskiego zespołu blackmetalowego oraz pytań typu: „Od kiedy w Finnmarku żyją pandy?”, „Co on zobaczył?” bądź „Czy tylko mnie się wydaje, że on cierpi na zatwardzenie?”. Nie obyło się bez skojarzeń z sezonem halloweenowym, towarami zamówionymi z chińskich portali aukcyjnych, nieudolnie wypchanymi zwierzętami i rzeźbami słynnych postaci, które w żadnym calu nie przypominają oryginału, jak popiersie Cristiano Ronaldo.

Przyciągnie turystów czy ich odstraszy?

W atmosferze żartów spore grono Norwegów doceniło, że ktoś podjął się naprawy figury niedźwiedzia, podkreślając, że ten z Hammerfest stał się jedynym w swoim rodzaju misiem polarnym, który przyćmiewa oryginalnością. 

Być może swój kontrowersyjny urok przekuje w zaletę jak pewne hiszpańskie malowidło – kto pamięta słynny fresk z wizerunkiem Jezusa? Restauracji nadgryzionego zębem czasu obrazu Elíasa Garcíi Martíneza zdobiącego ściany parafii w Borji podjęła się w 2012 roku artystka-amatorka. Efekty pracy 80-letniej Cecilii Giménez przeszły jednak najśmielsze oczekiwania, bowiem za jej sprawą do portretu przestał pasować tytuł Ecce Homo (łac. oto człowiek).
Zamiast tego do nowej wersji malowidła internauci zaproponowali... Ecce Mono (łac. oto małpa, wśród Polaków fresk funkcjonował pod pseudonimem Jeżus – przyp. red.) i licznymi przeróbkami rozsławili dzieło z Borji na cały świat. Mimo początkowej konsternacji nowa wersja obrazu zaczęła wzbudzać ciekawość turystów – stała się lokalną atrakcją i pomogła uzbierać środki na cele charytatywne.
Reklama
Gość
Wyślij
Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram