Strona korzysta z plików cookies

w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Przejdź do serwisu
Transport i komunikacja

Norwegowie tracą zainteresowanie elbilami, bo prąd jest drogi. Bardziej opłaca się zwykłe paliwo?

Monika Pianowska

13 maja 2022 11:45

Udostępnij
na Facebooku
Norwegowie tracą zainteresowanie elbilami, bo prąd jest drogi. Bardziej opłaca się zwykłe paliwo?

Po norweskich drogach jeździ już pół miliona pojazdów bezemisyjnych. stock.adobe.com/ fot. markobe/ tylko do użytku redakcyjnego

Co czwarty mieszkaniec Norwegii jest obecnie mniej zainteresowany kupnem auta elektrycznego niż wcześniej. Jako argument ankietowani przedstawiają wysokie ceny prądu. Autorzy badania dziwią się, ponieważ ich zdaniem wciąż jest to najtańsze „paliwo” na norweskim rynku.
Reklama
– Nie ma wątpliwości, że użytkowanie auta elektrycznego kosztuje mniej niż w przypadku innych samochodów. Jeśli ładuje się pojazd w domu, można uniknąć około jednej trzeciej kosztów paliwa, które właściciel samochodu na benzynę lub olej napędowy płaci rocznie za tankowanie – mówi Nils Sødal, starszy konsultant ds. komunikacji w Norweskiej Federacji Samochodowej (Norges Automobil-Forbund, NAF).
Mimo to 25 proc. respondentów zapytanych przez Norstat na zlecenie NAF, czy są zainteresowani posiadaniem elbila, odpowiada, że obecnie mniej niż wcześniej, za argument podając drożejącą energię elektryczną.

Nawet duże osobówki na prąd są tanie w utrzymaniu

NAF obliczył koszty użytkowania różnych modeli samochodów w oparciu o ich rodzaj i zużycie paliwa. Przykładowe auta elektryczne uwzględnione w obliczeniach to Audi e-tron, o dużym zużyciu energii, do małego miejskiego Nissana Leaf 40.
Najtańszym w użyciu autem okazał się Volkswagen ID.4. Kierowca musiałby w jego przypadku pokryć zaledwie 26 proc. paliwa wymaganego przez przeciętny pojazd osobowy z silnikiem Diesla. Obliczenia NAF zostały oparte na najnowszych dostępnych danych o cenach energii elektrycznej i paliw z bazy Centralnego Biura Statystycznego (SSB).
Dla NAF to zatem nielogiczne, żeby tracić zainteresowanie tym, co najbardziej się opłaca.
Dodatkowo, skoro obecnie przeżywamy szczytowy punkt kryzysu energetycznego i ponosimy rekordowe koszty za prąd, a w przypadku samochodów mimo wszystko jest to najtańsza opcja, tym bardziej posiadanie elbila będzie się opłacać, kiedy ceny energii elektrycznej spadną. Auto to w końcu inwestycja na lata.

Kryzys energetyczny w Norwegii zniechęca

Jeśli chodzi o stawki za prąd w Norwegii, istnieją ogromne różnice między północą a południem kraju, a rachunki poza tym uzależnione są od rodzaju podpisanej przez klienta umowy. Chociaż południowa część kraju fiordów ma dobre warunki wiatrowe i wodne, by wytwarzać energię, nie udaje jej się wyprodukować nadwyżki, a brak możliwości transportu prądu pomiędzy regionami zmusza do korzystania z importu z zagranicy.
Lokalny transport i wyrównanie różnic w cenach za prąd umożliwi rozbudowa sieci energetycznej i stworzenia kabla łączącego różne części kraju fiordów, ale zanim to się stanie, może minąć kilka lat.
Tymczasem spekuluje się, że w północnych częściach Norwegii energia elektryczna będzie latem nawet za darmo. Według Statnett północna Norwegia produkuje do 28 terawatów (TW) energii rocznie, ale zużywa tylko 20 TW. Podczas zatem gdy ceny benzyny czy oleju napędowego również biją rekordy, posiadanie auta elektrycznego ładowanego w przydomowej infrastrukturze wydaje się opłacalne, przynajmniej na północy.
Co czwarty mieszkaniec Norwegii jest obecnie mniej zainteresowany kupnem auta elektrycznego niż wcześniej.

Co czwarty mieszkaniec Norwegii jest obecnie mniej zainteresowany kupnem auta elektrycznego niż wcześniej.Źródło: adobe stock/ licencja standardowa

Statystyki mówią swoje

Chociaż badanie przeprowadzone przez NAF pokazuje, że co czwarty ma mniejsze zainteresowanie samochodami elektrycznymi ze względu na wysokie ceny energii elektrycznej, nie widać tego w statystykach rejestracyjnych.
Oprócz cen za ładowanie sceptycznie nastawionych do elbili kierowców do zakupu auta elektrycznego może też zniechęcać stopniowe wycofywanie ulg. Przykładowo od 1 maja, zgodnie z państwowym planem budżetowym na 2022 rok i po zatwierdzeniu Ministerstwa Finansów, wchodzi w życie opłata za przerejestrowanie elektrycznych samochodów osobowych, ciężarowych, dostawczych itp.. Wynosi ona 25 proc. stawki dla aut osobowych z silnikiem spalinowym.
Ponadto w ramach zrewidowanego planu budżetowego rząd zaproponował, by od 1 stycznia 2023 roku program zwolnienia z podatku VAT dla osób kupujących samochody elektryczne zastąpić systemem dotacji. Dopłatami, odpowiadającymi wysokości podatku VAT, objęte byłyby elbile do wartości 500 tys. koron.
Mimo niechęci wyrażonej w ankiecie i potencjalnych czynników, które mogłyby odwieść od zakupu elbila w Norwegii, statystyki mówią swoje. Poza tym bowiem, że po norweskich drogach jeździ już pół miliona pojazdów bezemisyjnych, dominują one w sprzedaży nowych samochodów. – Jak dotąd w tym roku pięć na sześć nowych aut to elbile – podsumowuje Nils Sødal.

Źródła: NAF, MojaNorwegia
Reklama
Gość
Wyślij
Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram