Gamel Fazi napisał:
Jedna upierdliwa baba(czyt. szefowa) drugiej upartej babie(czyt.Polka) pokazala kto tu rzadzi
a my forum robimy afere w skali miedzynarodowej.Teraz druga baba bedzie udowadniac ze jest cacy a pierwsza pewnie dostanie lepsze stanowisko,lepsze pieniadze w innym szpitalu. Dalyby sobie po pyskach i byloby po sprawie
.
Jeszcze jedno(i to tez bylo poruszone w artykule,zaznaczam norweskiej prasy)nie kazdy przyjezdza tutaj integrowac sie,zlac ze srodowiskiem.Norwegia dla niektorych to tylko miejsce pracy takie samo jak Koluszki Wielkie w Pscinach Dolnych region Zarzygowice i niczym sie od innych miejsc nie rozni (no moze poza stawka godzinowa). I prosze nie robmy wywodow w stylu uczmy sie jezyka bo nawet gdybym dostal Nobla za literature Norweska to i tak bede tylko sprzatal dalej kible w szpitalu,naprawial samochody czy kopal rowy na budowie a to czy powiem kurwa czy helvete jak sobie przyloze w palca niema znaczenia ani dla jakosci pracy ani srodowiska pracy.
Troche dobrej woli z obu stron i niebyloby sprawy.Polka wiedzac o rasizmie szefowej mogla (tak jak robimy to w mojej pracy) wyjsc na pogaduchy czy fajke z pomieszczenia gdzie byla upierdliwa szefowa a upierdliwa szefowa znajac swoje uprzedzenia mogla zawsze poprosic o przeniesienie w bardziej nonokulturowe srodowisko(Norweskie) .
Fazi, co ty pierniczysz? Sam siebie uważasz za gorszego, ale nie namawiaj innych do tego. Jeśli znasz dobrze norweski, to nie będziesz sprzątać kibli. Bo w Norwegii jest mnóstwo pracy dla ludzi z konkretnym zawodem/wykształceniem. Ja w Norwegii sprzatalam, pracowałam na budowie, ale wtedy dopiero uczyłam sie norweskiego, mimo iż wladam biegle angielskim. Teraz, kiedy potrafię sie norweskim posługiwać już nie "sprzątam dalej kibli".
Pisałes tez coś o tym, ze jak sie nie ma zamiaru tu zostać to po co norweski. Właśnie. Ludzie są tu po 10 lat i nadal zero języka, pozostają kolejne 10 i nic... Tylko jak to nazwać, ze są tu czasowo a nie na stałe? Sorry Fazi, ale śmiesznie to brzmi.
Ja wywodów nie robię, ale żenujące jest dogadywanie sie z ludźmi łamanym norweskim i łamanym angielskim po latach pobytu. Mnie zostało do emerytury jeszcze 31 lat, dlatego nauczyłam sie norweskiego i nadal szlifuje, aby w tym społeczeństwie funkcjonować i mieć możliwość wyboru takiej pracy jak mi pasuje, a nie takiej jakiej norwezki nie chciały.
Pracuje w dużej firmie, ponad 200 pracownikow, w filii w Oslo jest nas w biurze 4 osoby - z Islandii, Libanu, ja i Norwezka i nikt nie ma problemu z norweskim. Jak przychodzą Polacy pytać o prace, to oczywiście ze rozmawiam z nimi po polsku, ale jak jest wsród nas jeszcze ktoś to kultura wymaga, aby mówić w języku który wszyscy rozumieją, w tym wypadku norweskim.
Jezeli ktoś nie ma ochoty sie integrować, to jego sprawa. Każdy robi co chce, jedni wola Polsat, paprykarz szczeciński i konserwy w towarzystwie 15 innych rodaków,Z którymi mieszkają na kupie, a inni wybierają normalne zycie, chodzą do kina, do restauracji , maja znajomych nie tylko z Polski.
Wiadomości z norweskiej prasy nie skomentuje, bo nie podales linka do artykułu. Ale w mojej ocenie miejsce pracy równa sie z miejscem pobytu, chyba ze ktoś codziennie lata z Norwegii do Polski