Czytam i nie wiem czy smiac sie czy plakac?
Jak ktos chce znalezc zone , to uwazacie go za frajera? Bo co? Bo nie chce sie za przeproszeniem pi.... jak pies z suka, tylko chcce spokojnie zyc ?
Jakie wy macie te swoje kobiety, ze o innych tak zle sie wyrazacie i jakie do licha macie do tego prawo ?
Skoro o swoich kobietach tak myslicie, to po co z nimi jestescie? Dla ich kasy czy dla sexu ? czy jest wam poprostu wygodnie, bo sniadanko zrobia, ciuchy upiora i obiadek pod nos podstawia ?
Moze to wlasnie wy wspaniali samce jestescie frajerami, a nie ten ktory chce konkretnego zycia, a nie ciaglej , niepotrzebnej szarpaniny ?