Aktualności
|
Redakcja
|
21 sierpnia 2026 13:32
Niebezpieczny lot drona w Lofotach. Ta technologia ma pomóc lotniskom
Lot drona przy lotnisku w Svolvær wywołał reakcję środowiska pilotów. Maszyna została poderwana w pobliżu ogrodzenia w chwili, gdy samolot pasażerski Widerøe przygotowywał się do startu. Norweski Związek Pilotów (Pilotforbundet) chce wykorzystać to zdarzenie do dyskusji o zaostrzeniu działań na rzecz bezpieczeństwa lotniczego.
Choć norweskie przepisy dotyczące dronów są jasne, nadal wiele osób nie stosuje ich.
Fot. Pixabay (zdjęcie poglądowe)
Zobacz podsumowanie Orła AI
Drona uruchomił zagraniczny turysta. Jens Salt, szef działu bezpieczeństwa lotniczego w Pilotforbundet, wskazuje, że zderzenie takiego urządzenia z samolotem może uszkodzić silnik albo system sterowania. Szczególne ryzyko występuje podczas startu i lądowania. Jeszcze bardziej narażone mogą być śmigłowce, które często poruszają się na wysokościach wykorzystywanych również przez drony.
Świadek wskazał pilota. Policja nie podjęła drugiej interwencji
Ask Johansen zauważył lot drona i zawiadomił wieżę kontroli lotów oraz policję, czytamy na łamach NRK. Później ponownie odnalazł mężczyznę i samochód z fińskimi tablicami rejestracyjnymi, przekazując służbom jego położenie oraz kierunek jazdy. Miał też nagranie lotu i zdjęcie operatora. Według Salt policja dysponowała więc informacjami pozwalającymi szybko podjąć dalsze czynności.
Policja przedstawia przebieg zdarzeń inaczej niż wynikało to z jej rejestru. Szef komisariatu w Svolvær Andreas Bjørnstad poinformował, że patrol wyjechał po pierwszym zgłoszeniu, ale nie znalazł ani drona, ani jego operatora. Przy kolejnym zgłoszeniu funkcjonariusze wykonywali inne zadanie. Informacja trafiła bezpośrednio do patrolu, dlatego nie została zapisana jako osobne zdarzenie w policyjnym systemie.
To nie pierwszy raz, kiedy drony mogły wywołać niebezpieczeństwo w okolicy norweskich lotnisk.Fot. Fotolia
Pilotforbundet chce Remote-ID. Sprawa trafi na konferencję
Salt uważa, że potrzebne są również rozwiązania technologiczne. Jednym z nich ma być Remote-ID, które pozwala na przekazywanie informacji identyfikujących drona i jego właściciela. Według przedstawiciela Pilotforbundet na lotniskach krótkiego startu i lądowania można byłoby instalować proste anteny odbierające takie dane. Alternatywą są znacznie droższe systemy radarowe i detekcyjne, których koszt dla pojedynczego lotniska może sięgać wielu mln.
Pilotforbundet zwraca też uwagę na oznakowanie stref objętych zakazem lotów. Nie przy wszystkich ogrodzeniach lotnisk znajdują się znaki informujące o ograniczeniach dla dronów, a policja wskazuje, że wielu zatrzymywanych operatorów to turyści nieznający lokalnych zasad. Norweski Urząd Lotnictwa Cywilnego (Luftfartstilsynet) razem z Pilotforbundet organizuje w listopadzie na Gardermoen doroczną konferencję poświęconą bezpiecznej integracji dronów. Zdarzenie ze Svolvær ma być podczas niej omawiane jako przykład problemów na styku lotnictwa załogowego i bezzałogowego.
W spotkaniu mają uczestniczyć także policja, Avinor oraz przedstawiciele lotnictwa załogowego i bezzałogowego. Pilotforbundet chce wykorzystać przypadek ze Svolvær do rozmów o wspólnych procedurach i nowych rozwiązaniach technicznych. Celem ma być bezpieczne funkcjonowanie samolotów i dronów w tej samej przestrzeni powietrznej.
Jeszcze nikt nie skomentował
Napisz pierwszy komentarz