Życie w Norwegii
|
Hanna Jelec
|
03 października 2018 14:03
Obalamy mity o przepisach na norweskich drogach. Te zasady trzeba znać
Mandat za bramki, którego „na pewno nie wyślą do Polski”, nieważne prawo jazdy, tablice rejestracyjne „koniecznie do zmiany”. W sieci nie brakuje rad w temacie polskich samochodów na norweskich drogach. Wiele z nich jednak mija się z prawdą, a niekompletne informacje tworzą komunikacyjny chaos. Oto „pomocnik” dla wszystkich, którzy jeżdżą samochodem po Norwegii i wciąż nie są pewni obowiązujących tu przepisów.
W sieci krąży sporo informacji o przepisach na norweskich drogach. Nie wszystkie są jednak prawdziwe.
MN
Na forach internetowych i grupach na portalach społecznościowych nieustannie przybywa zapytań o przepisy na norweskich drogach. Polacy pytają głównie o prawo jazdy, tablice rejestracyjne, a także mandaty i nieszczęsne „bramki”. Mimo że norweski Krajowy Zarząd Dróg i Autostrad (Statens vegvesen) i instytucje, takie jak Autopass jasno określają zasady panujące w kraju fiordów, nie wszyscy są ich w stu procentach pewni. Jakie mity najczęściej pojawiają się wśród polskich kierowców związanych z Norwegią?
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:13:"ubezpieczenia";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
MIT: Norwegia nie jest w UE – musisz wymienić „prawko”
Temat polskiego prawa jazdy przewija się w sieci minimum kilka razy w miesiącu. Polscy kierowcy często nie są pewni, czy ich dokument uprawnia do kierowania pojazdem w kraju fiordów. Na wielu forach i grupach krąży nieprawdziwa informacja na temat powiązania polskiego prawa jazdy z faktem, że Norwegia nie jest członkiem Unii Europejskiej. Urzędnicy Statens vegvesen podkreślają, że
Norwegia jest państwem partnerskim należącym do EOG i to właśnie ten fakt decyduje o respektowaniu polskiego prawa jazdy na norweskich drogach.
Pamiętajmy jednak, że istnieją pewne wymogi: dokument musi mieć odpowiedni termin ważności, prawidłowe, aktualne dane posiadacza oraz musi dotyczyć konkretnych kategorii: A, AM, A1, A2, B lub B1. Dokument na pozostałe kategorie (C1, C1E, D1, D1E, C, CE, D, DE) – ważny i wyrobiony w Polsce przed wyjazdem na stałe do Norwegii – jest respektowany, ale tylko przez 5 lat.
Więcej o temacie prawa jazdy w Norwegii przeczytacie
tutaj.
MIT: Tablice do wymiany zaraz po przeprowadzce!
Jednym z powtarzanych w sieci mitów jest ten o tablicach rejestracyjnych, które – według niektórych – powinno się wymienić natychmiast po przeprowadzce do kraju fiordów. Obawy o potencjalne problemy w urzędach i spore opłaty za nowe tablice rejestracyjne nie zawsze są jednak słuszne. Istnieją bowiem sytuację, w których prawo norweskie dopuszcza możliwość prowadzenia pojazdu zarejestrowanego w naszym rodzimym kraju.
Według wymagań norweskiego Urzędu Podatkowego (Skatteetaten), pozwolenie na prowadzenie auta zarejestrowanego poza Norwegią dotyczy osób, które:
a) posiadają miejsce stałego pobytu poza Norwegią
b) posiadają pozwolenie na pobyt tymczasowy w Norwegii
c) posiadają pozwolenie na stały pobyt w Norwegii (mają status „pendler”).
Jeśli spełniamy powyższe kryteria i nasz okres pobytu w kraju fiordów nie przekracza roku, możemy uznać go za tymczasowy i użytkować pojazd zarejestrowany w Polsce bez dodatkowych opłat w Norwegii oraz bez wnioskowania o uzyskanie dopuszczenia do ruchu (norw. kjøretillatelse) w urzędzie celnym (Tollvesenet).
Pamiętajmy jednak, że obowiązkowo musimy udokumentować charakter, w jakim przebywamy w Norwegii oraz zadeklarować, że nie zamierzamy przekroczyć rocznego okresu pobytu (odpowiednim dokumentem będzie tu umowa o pracę na czas określony z uwzględnionym czasem rozpoczęcia i zakończenia kontraktu, czy też dokument potwierdzający rozpoczęcie studiów na norweskiej uczelni).
MIT: Za „bramki” płacą tylko Norwegowie
Zdarza się, że z powodu braku konkretnych informacji o tajemniczych opłatach bramkowych (norw. bompenger), a także tego, że „bramki” są automatyczne, wielu Polaków poszukuje porad na temat naliczania opłat. Niektórzy internauci twierdzą, że system „kasuje” jedynie Norwegów zarejestrowanych w systemie. Inni zarzekają się, że Norwegia nie ma prawa do wysyłania nam norweskiego mandatu za granicę.
Prawdziwe informacje na ten temat znajdziemy na stronie Autopass. Według obecnych przepisów turyści, którzy podczas wakacji w Norwegii korzystają z samochodu (bez względu na to czy własnego, czy wynajętego), powinni płacić za „bramki”. Mogą to zrobić poprzez rejestrację na stronie Autopass i wybór opcji „Visitors Payment” – w ten sposób przelewają „z góry” ok. 300 koron, które następnie mogą wykorzystać na przejazdy.
Inną opcją jest czekanie na fakturę od Euro Park Collection (EPC) – międzynarodowej firmy z siedzibą w Londynie, która, jak podkreśla Autopass, „ma pełne prawo do wysłania opłaty poza Norwegię”.
Bramki i obowiązujące opłaty możemy sprawdzać na bieżąco na mapie Autopass.Autopass
MIT: „To mogli wymyślić tylko w Polsce!”
Mimo że wielu Polaków mieszkających zagranicą pomstuje na przepis o światłach dziennych lub mijania obowiązujących przez cały rok, nie wszyscy zdają sobie sprawę, że to nie tylko polski „wymysł”. Tego typu przepisy nie obowiązują np. w Niemczech, ale w Norwegii już tak.
Oprócz tego, podobnie jak w Polsce i wielu innych krajach, w Norwegii wymaga się posiadania w samochodzie trójkąta bezpieczeństwa. Gaśnica jest tu jednak nieobowiązkowa. Podobnie jest w przypadku apteczki i kamizelki odblaskowej – zaleca się posiadanie ich, jednak policja nie może nas ukarać za brak tych przedmiotów.
MIT: Lepsze drogi, czyli większa prędkość!
Choć stan norweskich dróg prezentuje się o niebo lepiej niż polskich, zdecydowanie inaczej wygląda tu kwestia obowiązujących ograniczeń prędkości. Warto wiedzieć, że spora część dróg poza południem kraju to „jednopasmówki”. Wiele tras prowadzi też przez górskie serpentyny i ogólnie rozumiane trudne tereny.
Ogólne ograniczenia (o ile na znaku nie podano inaczej) to:
100 km/h na autostradzie
90 km/h na drodze ekspresowej
80 km/h poza terenem zabudowanym
50 km/h w terenie zabudowanym (uwaga! w wielu miejscach zmienia się to na 30 km/h).
MIT: Za przekroczenie prędkości od razu do więzienia!
Legendy o norweskiej policji i polityce „zero tolerancji” dla przekraczania prędkości krążą już nawet wśród tych, którzy w Norwegii nigdy nie byli. I rzeczywiście – norweskie służby nie patrzą przychylnym okiem na piratów drogowych. Mandat można dostać tu już za przekroczenie prędkości nawet o 1 km/h.
Nieprawdą jest jednak popularne twierdzenie o karaniu piratów „natychmiastowym więzieniem”. Kary pieniężne są zwykle naprawdę wysokie – jeśli jesteśmy turystami i siłą rzeczy musimy przeliczać je na złotówki, za mandat możemy zapłacić tu od kilkuset od kilkunastu tysięcy złotych. Dla Norwegów kwota nie jest aż tak szokująca, jednak wciąż jest to całkiem sporo. I rzeczywiście, zdarza się, że za poważne wykroczenie lub nieopłacony mandat będziemy musieli pójść do norweskiego więzienia. Zdarza się to jednak stosunkowo rzadko. Co ciekawe, termin odsiadki możemy wybrać sobie… my sami – policja nie ma nic przeciwko, by było to na przykład dopiero podczas nadchodzącego w pracy urlopu. „Przedsiębiorczy” piraci drogowi muszą jednak wiedzieć, że bardzo wysokiego mandatu nie można z własnej woli zamienić na pobyt w – bądź, co bądź – całkiem komfortowym norweskim więzieniu.
Jak oceniasz ten artykuł?
07-05-2023 13:18
1
0
Zgłoś
05-10-2018 10:34
27
0
Zgłoś
04-10-2018 15:11
04-10-2018 09:39
1
0
Zgłoś
04-10-2018 00:45
10
0
Zgłoś