Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Jednośladem po imprezie: nietrzeźwi użytkownicy hulajnóg to nowa plaga stolicy Życie w Norwegii
Monika Pianowska 28 lipca 2019
08:00

Jednośladem po imprezie: nietrzeźwi użytkownicy hulajnóg to nowa plaga stolicy

Skomentuj
Przez ostatnie miesiące już 250 osób odniosło obrażenia w wyniku wypadku na hulajnodze w Oslo. MN
Chociaż stanowią jednocześnie atrakcję i komunikacyjne udogodnienie, elektryczne hulajnogi na minuty w oczach zarówno niektórych mieszkańców stolicy, jak i norweskich organizacji działających na rzecz bezpiecznego transportu jawią się jako prawdziwe utrapienie Oslo i okolic. Poza tym bowiem, że rosnącym problemem okazują się ich pijani użytkownicy, podczas ładowania baterie elektrycznych hulajnóg mogą... stanąć w płomieniach.
Od momentu uruchomienia systemu hulajnóg na minuty w regionie stołecznym, czyli marca bieżącego roku, odnotowano już 250 osób poszkodowanych w wyniku wypadku z udziałem tego środka transportu. Według rejestru wypadków w Oslo w co piątym z nich zawinił wpływ alkoholu. Co więcej, uszczerbku na zdrowiu można się nabawić, ładując baterie podobnych modeli w domowych warunkach, ponieważ bywają one źródłem pożarów.
Reklama

Taksówką? Przecież są hulajnogi

Kłopoty związane z użytkowaniem elektrycznych hulajnóg w stolicy Norwegii nadeszły właściwie razem z ich pojawieniem się. Początkowo porozrzucany po chodnikach sprzęt i taranowanie przechodniów firmy obsługujące wynajem jednośladów na baterie tłumaczyły kwestią przyzwyczajenia. Wraz z upływem czasu jednak zamiast ich ubywać, mankamenty hulajnóg z Oslo zdają się mnożyć.

Do kompletu w postaci pojazdów zaparkowanych w przypadkowych miejscach i nierozważnej jazdy użytkowników, stwarzających zagrożenie dla przechodniów, doszedł alkohol. Problem jest szczególnie widoczny w weekendowe noce i wieczory, kiedy nietrzeźwi imprezowicze decydują się przemierzać stołeczne chodniki i promenady właśnie hulajnogami na minuty. Jednoślady potrafią rozwinąć prędkość do 20-25 km/h, a to w połączeniu z procentami tworzy niebezpieczną mieszankę. Statystyki mówią same za siebie: obrażenia w wypadkach z udziałem elektrycznych hulajnóg przez kilka ostatnich miesięcy odniosło 250 osób, a w co piątym wypadku brali udział pijani użytkownicy pojazdów. Tymczasem restrykcji i ograniczeń w przypadku jazdy na hulajnogach po stolicy kraju fiordów brak, a skoro policja nie zatrzymuje ich nietrzeźwych użytkowników, organizacja Trygg Trafikk proponuje półśrodek: wyłączyć system w weekendowych „godzinach szczytu”. Dla dobra ogółu.

Wybuchowe baterie

To jednak nie jedyne zagrożenie, jakie niesie za sobą korzystanie z nowego ulubionego środka lokomocji wielu mieszkańców Norwegii. Okazało się bowiem, że baterie, w które są wyposażone elektryczne hulanogi, potrafią się zapalić. W Oslo i Lillestrøm odnotowano już kilka przypadków zwarć wywołanych właśnie przez hulajnogi ładowane przez ich właścicieli w domowych warunkach. Gdy dojdzie do spięcia, z baterii sypią się iskry i wydostają spore ilości dymu.

Norweski Urząd Ochrony Ludności i Planowania Kryzysowego (DSB) ma na razie jedną radę: nie pozostawiać podłączonych do kontaktu pojazdów bez nadzoru, np. po udaniu się spać bądź też wychodząc z domu. Poza tym bowiem, że mogą one stanowić żródło pożaru w budynku, paląc się, baterie wydzielają toksyczne substancje. W razie zapłonu hulajnogę należy ugasić dużymi ilościami wody lub specjalną pianą na bazie wody.
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych

Bliżej nas