Życie w Norwegii

Boom na piwo: w czerwcu sprzedano ponad 34 miliony litrów złotego trunku

Natalia Szitenhelm

24 lipca 2020 09:59

Udostępnij
na Facebooku

W trakcie wybuchu pandemii Stowarzyszenie Browarów i Napojów zachęcało zwykłych konsumentów, by kupowali nie importowane, a krajowe piwa. pixabay CCO

Spory wzrost w porównaniu do lat ubiegłych zanotowała w czerwcu 2020 sprzedaż piwa. Powodem były środki ostrożności wprowadzone przez władze w związku z pandemią koronawirusa - zamknięcie granic i obowiązkowa kwarantanna, które uniemożliwiły mieszkańcom kraju fiordów robienie zakupów za szwedzką granicą. Poskutkowało to tym, że sprzedaż piwa w Norwegii była najwyższa od trzech lat.
Reklama
Jak w połowie lipca podało Stowarzyszenie Browarów i Napojów (BROD), sprzedaż piwa poszybowała w górę czerwcu 2020. Sprzedano łącznie 34 510 559 litrów piwa - ponad 29 mln litrów norweskiego piwa warzonego i ok. 5,4 mln litrów piw importowanych. To o ok. 10 mln litrów więcej niż w tym samym miesiącu rok temu - łącznie w 2019 sprzedano 20 387 680 litrów złotego trunku.

Sprzedaż piwa w czerwcu 2020 wzrosła o 40 proc. w porównaniu do czerwca 2019.

Takiego wzrostu dawno nie było

W tym roku w czerwcu sprzedaż piwa eksplodowała, w porównaniu do trzech ostatnich lat. Widać to na poniższej infografice:
drikkeglede.no
W 2020 sprzedano 34,5 mln litrów piwa, w 2019 - 24,6 mln litrów, w 2018 - 27,1 mln litrów, w 2017 - 26,8 mln litrów. 

Wzrosła także sprzedaż innych alkoholi i napojów. Jak podaje BROD, w czerwcu tego roku, w porównaniu do 2019: o ponad 58 proc. wzrosła sprzedaż cydru, o 28 proc. sprzedaż napojów gazowanych, o 47,5 proc. wzrosła sprzedaż wody, a o prawie 70 proc. zwiększyła się sprzedaż energetyków.

To skutek pandemii

Spory wzrost sprzedaży piwa i pozostałych napojów to efekt zamknięcia granic z powodu pandemii covid-19 - do tej pory Norwegowie bardzo chętnie robili zakupy w Szwecji, a handel przygraniczny kwitł. Kupowano zwłaszcza słodycze, napoje słodzone i alkohol, które w szwedzkich marketach są tańsze niż w norweskich. Zamknięcie granic i przymusowa kwarantanna po powrocie ze Szwecji spowodowały jednak, że mieszkańcy kraju fiordów nie mogli jak wcześniej wyjeżdżać na zakupy do sąsiadów, musieli więc zaopatrywać się w rodzimych sklepach. 

Poniżej: na początku wybuchu pandemii koronawirusa Stowarzyszenie Browarów i Napojów lobbowało na rzecz kupowania norweskich piw. Zachęcali polityków do podejmowania odpowiednich działań w tym kierunku, a zwykłych konsumentów - by kupowali nie importowane, a krajowe piwa.

Pieniądze uciekają

Tak duży wzrost sprzedaży piwa i pozostałych napojów pokazał jednak, jak dużo pieniędzy do tej pory uciekało z państwowej kasy z tytułu opodatkowania tych towarów. Sukkeravgiften - podatek od cukru - podwyższony przez rząd w styczniu 2018 miał skutecznie walczyć z otyłością wśród dzieci i młodzieży, zniechęcając do kupna wysoko słodzonych wyrobów i napojów. Przyniósł jednak skutek odwrotny do zamierzonego - Norwegowie zaczęli masowo w coraz droższe towary zaopatrywać się w Szwecji, gdzie w handlu przygranicznym zapanowały złote żniwa.

Po podwyższeniu w 2018 podatku od cukru do budżetu trafiło ok. 0,5 mld koron mniej.

Izolacja zwiększa spożycie

Pandemia koronawirusa wpłynęła znacząco na zwiększenie konsumpcji alkoholu wśród mieszkańców Norwegii. Dane państwowej sieci sklepów monopolowych, Vinmonopolet, pokazują, że w ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2020 odnotowano wzrost popularności produktów alkoholowych wśród konsumentów o 28 proc. w porównaniu do tego samego okresu w 2019.
Reklama
Gość
Wyślij
Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram