Biznes i gospodarka

500 000 000 koron mniej w budżecie. Podatek od cukru odstrasza klientów

Maja Zych

14 września 2018 13:28

Udostępnij
na Facebooku
14

Podatek od cukru wprowadzono w Norwegii już w 1981 roku, jednak dopiero w tym roku podwyżka była tak drastyczna. By Wolfmann [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], from Wikimedia Commons

Podwyższony z początkiem tego roku podatek od cukru (sukkeravgift), który miał powstrzymać wzrost otyłości wśród Norwegów, faktycznie wpłynął na obniżenie sprzedaży słodyczy i napojów gazowanych w kraju. Rząd przeliczył się jednak w oczekiwaniach – według danych NHO (Konfederacja Norweskich Przedsiębiorców) Norwegowie zaczęli kupować na tyle mało, że do budżetu państwa trafiło aż pół miliarda koron mniej, niż zakładano.
Wśród norweskich przedsiębiorców pojawiła się też obawa, że tak niska sprzedaż nie świadczy wcale o skutecznej walce z otyłością, ale o tym, że Norwegowie chętniej jeżdżą na zakupy do Szwecji.
Reklama

Do budżetu miało trafić więcej

Podwyższając sukkeravgift, rząd założył, że pieniądze z nowego podatku zasilą w pierwszym roku budżet państwa dodatkową kwotą 5,6 miliarda koron. Statystyki pokazujące dochody z pierwszego półrocza mogły jednak rozczarować norweskich polityków – według danych NHO sprzedaż słodyczy była na tyle niska, że do kasy państwa trafiło aż 500 milionów koron mniej, niż chcieli.

Wśród Norwegów pojawiły się z tego powodu głosy, czy wzrost opodatkowania cukru o 86 proc. nie był jednak błędem. Część osób obawia się, że może to doprowadzić do kryzysu dla wielu firm z branży spożywczej działających na norweskim rynku.

Klienci przenoszą się za granicę

– Jeśli powodem dla spadku obrotów i dochodów z podatków jest to, że ludzie kupują mniej słodyczy i napojów, to jest to pożądany rozwój, dobry dla ludzkiego zdrowia i przeciwdziałający otyłości oraz cukrzycy –powiedział polityk Ingolf Ropstad (KrF).

Wiele osób obawia się jednak, że spadek sprzedaży słodyczy wcale nie wynika z tego, że Norwegowie kupują i jedzą mniej. Tuż po podwyższeniu podatku od cukru przygraniczne sklepy na terenie Szwecji zaobserwowały znaczny wzrost odsetka norweskich klientów. Część z nich zamiast zakupów w lokalnych marketach wybiera wyjazdy do wschodnich sąsiadów, gdzie słodycze nie są dodatkowo opodatkowane. Norwegów przyciągają też niższe ceny pozostałych produktów spożywczych,  takich jak mięso, woda, ser i tańszy niż w Norwegii alkohol.

Straty przedsiębiorców coraz większe

Podwyżkę podatku od cukru coraz dotkliwiej odczuwają też norwescy przedsiębiorcy, a zagraniczni inwestorzy niechętnie wybierają kraj fiordów jako rynek, w którym warto ulokować swój kapitał.

Producent czekolady Hval, działający na norweskim rynku, poinformował pod koniec sierpnia, że jedynie przez pierwsze pół roku stracił na sukkeravgift aż 6 milionów koron. Zapowiedział też, że jeśli sytuacja się nie zmieni, firma będzie musiała wstrzymać działalność z powodów finansowych już nawet w przyszłym roku.
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
boj fra oszlo

16-09-2018 20:53

Komentarz został usunięty ze względu na naruszenie regulaminu portalu
Harry Angel

16-09-2018 19:15

Socjaliści pragną naszego dobra. Problem w tym, że tego szczęścia nam coraz mniej zostaje.

jura gładysz

16-09-2018 18:11

A co komu do tego jaką kto chce miec wage to jest prywatna sprawa każdego człowieka ale widocznie jakaś instytucja wie lepiej na co ktos ma ochote . Jak to dobrze że ktoś dba o nasze zdrowie ot tak beinteresownie . Ale dlaczego społeczeństwo ma płacic za tą bezinteresowność

Xx1

14-09-2018 21:17

Chłopaki! Nie kłóćta się! Zastanówta się lepiej co ten rząd dobrego dla ludzi zrobił? Bo coś zrobił... zastal Norwegię drzewnianą a zostawi murowaną, przynajmniej częściowo bo bloki maja konstrukcję z żelbetonu. Dzięki rządowi spadła drastycznie ilość wniosków o azyl. Ciapaci maja nosa do tego gdzie jest dobrze... A tu trzeba na iphony zasówać, nie dają za darmo jak Merkel. Poza tym to większość ich pomysłów to dramat, chociażby zamknięcie dochodowego lotniska w Rygge za poprzedniej kadencji. To nic ze poszło kilkaset osób na dagpenger, przecież zawsze można wydłużyć czas pracy w tygodniu, dostawić trochę bramek i kasa na bezrobotnych będzie.

boj fra oszlo

14-09-2018 20:25

tylko na tyle cie stać ćwo..?

J M

14-09-2018 19:58

boj fra oszlo ty pedale mam nadzieje ze cie spotkam to ci ten lewacki zryty leb nieco skoryguje. Ciekawe czy na zywo bedziesz tez tak cwaniakowal

boj fra oszlo

14-09-2018 19:27

...jest teoria że palenie i picie
...wódddddy i fajek z przemytu
...nie szkodzi a
...nawet
...jest powodem do zadumy?
...sorry dup.
...tzn.dumy narodowej
...husaria wie lepiej co jej szkodzi a na co nie ma wynikow badań..

Malaguti B

14-09-2018 18:15

Niech napisza ile traca wplywu kasiory z tytulu mniejszej sprzedazy paliw na rzecz aut elektrycznych za 5 lat bedzie ich 50% na drogach i wtedy to dopiero bedzie dramat. Jak chce sie zarabiac na podatkach to trza je obnizac. Sklepy tez kase robia tylko na wyprzedazach!

Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram