Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
„Powinno być miejsce i dla turystów, i dla mieszkańców”. Lofoty chcą podważyć słynne norweskie prawo Turystyka
Natalia Szitenhelm 17 sierpnia 2019
08:00

„Powinno być miejsce i dla turystów, i dla mieszkańców”. Lofoty chcą podważyć słynne norweskie prawo

1
Skomentuj
Jeśli liczba turystów odwiedzających Lofoty nadal będzie się powiększać, takie widoki w przyszłości mogą być rzadkością. Już teraz mówi się, że Lofoty są zatłoczone./Zdjęcie ilustracyjne fotolia.pl/royalty free
Hans Fredrik Sørdal (Ap), burmistrz gminy leżącej na Lofotach, zdaje się porywać z motyką na słońce. Lokalny polityk chce podważyć słynne w całej Norwegii allemannsretten – prawo wszystkich ludzi gwarantujące mieszkańcom i turystom niemal nieograniczony dostęp do norweskiej natury.
Reklama
– Przestrzegamy allemannsretten, jednak może trzeba przyznać, że to prawo nie powinno obowiązywać wszystkich i wszędzie? – powiedział Hans Fredrik Sørdal 8 sierpnia dziennikowi NRK.  

Burmistrz Flakstad i lokalny polityk Partii Pracy (Ap) chce podważyć publiczne prawo. Wszystko dlatego, że – jak twierdzi – obecnie ciężko włodarzom Lofotów kontrolować, do jakich miejsc udają się turyści, a co za tym idzie, utrzymać porządek i zapewnić im bezpieczeństwo.

Allemannsretten – norweskie prawo, które gwarantuje, że każdy może spędzać czas na łonie natury, ale też swobodnie nocować na terenach zielonych, pod warunkiem, że nie przeszkadza się okolicznym mieszkańcom, nie niszczy lasu i nie krzywdzi zwierząt.

Rozróżnia się dwa terminy: „teren zewnętrzny” (np. plaża, wydmy, wody, lasy, góry) i „teren wewnętrzny” (działki, tereny przy domku letniskowym, łąki, pastwiska). To właśnie allemannsretten określa prawa związane z wędkowaniem, zbieraniem jagód, grzybów czy kwiatów, a także regulacje związane z rozbijaniem obozowiska na łonie natury.

Strefa dla mieszkańców i dla turystów

Burmistrz chce, by gminy miały kontrolę nad miejscami odwiedzanymi przez turystów. Ponadto władze gminne powinny wytyczyć też obszary, w których przebywać mogliby wyłącznie mieszkańcy, a także strefy, gdzie wstęp – zgodnie z allemannsretten – mieliby przyjezdni. 

Sørdal podkreśla, że allemannsretten to prawo konstytucyjne, którego należy przestrzegać, jednak dyskusji wymaga fakt, że allemannsretten powoduje na Lofotach prawdziwy chaos. – Musimy odważyć się podjąć dyskusję – powiedział burmistrz na łamach NRK. O polityku szybko zrobiło się głośno w całym kraju, w ostatnim czasie bowiem nie zdarzyło się, by ktoś tak kategorycznie w dyskusji publicznej podważał słynne norweskie prawo.
Białe, piaszczyste plaże, góry nad samym morzem, spokojne i malownicze rybackie osady – to wszystko mają do zaoferowania Lofoty, przez wielu uważane za jedne z najpiękniejszych wysp na świecie.
Białe, piaszczyste plaże, góry nad samym morzem, spokojne i malownicze rybackie osady – to wszystko mają do zaoferowania Lofoty, przez wielu uważane za jedne z najpiękniejszych wysp na świecie. fotolia.pl/royalty free

Turystyka wymaga zmian

Z burmistrzem Flakstad zgadza się Svein Helland, pełniący obowiązki szefa Destination Lofoten, organizacji, która promuje turystykę na Lofotach. Helland przekonuje, że turyści znacznie wykraczają poza to, co zapewnia im allemanstretten, nocując w nieodpowiednich miejscach lub poruszając się po drogach, gdzie nie powinni mieć wstępu. – Promujemy Lofoty, ich piękne krajobrazy, malowniczą scenerię. Jednak nie promujemy rozbijania namiotów na cmentarzu czy niebezpiecznej wspinaczki po bardzo stromych zboczach – powiedział dziennikowi NRK. 

Pełniący obowiązki szefa sądzi, że władze powinny móc egzekwować prawo od tych osób, które w sposób rażący wykraczają poza to, co ono im zapewnia. Dlatego też jesienią przedstawiciele Destination Lofoten spotkają się z radą regionalną Lofotów, by lepiej przygotować się na przybycie turystów. – Chcemy, by przyjeżdżali, ale też, by korzystali z infrastruktury przygotowanej dla nich. Ponieważ prawo wszystkich ludzi to przede wszystkim prawo Norwegów, którzy mają czuć się swobodnie we własnym kraju – podsumował szczerze.

Zgodnie z podstawową regułą allemannsretten na niezagospodarowanych terenach – łąkach lub polach nieuprawnych – można rozbić namiot w odległości min. 150 metrów od budynku mieszkalnego i na maksymalnie dwie doby.

Lofoty mają dość

Hans Fredrik Sørdal już w 2016 roku ostrzegał, że wzrost liczby turystów stawia przed Lofotami wyzwania, którym region – jeśli wszystkie inwestycje będzie musiał organizować własnym sumptem – nie podoła. 

Lofoty od kilku dobrych lat są obiektem masowej turystyki. W 2017 roku ten region odwiedziło około milion osób. Jednak i mieszkańcy, i lokalne władze, które robią, co mogą, nie radzą sobie z potopem turystów. Mimo starań i środków na utrzymanie infrastruktury, za co lokalsi płacą z własnej kieszeni, nadal brakuje odpowiedniej liczby toalet, śmietników czy parkingów, a co za tym idzie – Lofoty, które zachwycają krajobrazem, stają się po prostu zatłoczone i zaśmiecone. Niektórzy turyści zostawiają po sobie nawet odchody.
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Stash Qu
Stash Qu 17-08-2019 10:28

Mają trochę racji, z drugiej strony już sobie wyobrażam 100-200nok za wejście na byle górkę +50nok od zrobionego zdjęcia No ale przede wszystkim niech nie marudzą, że z własnej kieszeni gminy płacą bo rozumiem, że turystyka nie przynosi żadnych dochodów, sklepy, restauracje, hotele, wypożyczalnie samochodów, wszyscy tam zatrudnieni itp i jak rozumiem nikt nie płaci tam podatków?

20
Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas