Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Podwójna wpadka i 156 000 koron mandatu. Polska firma transportowa na cenzurowanym Transport i komunikacja
Monika Pianowska 25 marca 2019
13:38

Podwójna wpadka i 156 000 koron mandatu. Polska firma transportowa na cenzurowanym

1
Skomentuj
Ola Borten Moe chce przede wszystkim zaostrzyć kontrole zagranicznych ciężarówek na granicy i nie wpuszczać na teren Norwegii tych, które są ewidentnie na bakier z bezpieczeństwem na drodze. pxhere.com/ CC0 Public Domain
Kontrolerzy z Państwowego Zarządu Dróg w trosce o bezpieczeństwo na norweskich drogach regularnie badają stan ciężkich pojazdów poruszających się po kraju fiordów. I rokrocznie, szczególnie w okresie zimowym, załamują ręce. Notorycznie bowiem wypisują mandaty za szwankujące hamulce lub pozbawione łańcuchów – a bywa, że i letnie – opony ciężarówek przemierzających ośnieżone i oblodzone drogi. Co więcej, niektóre ukarane grzywną i zakazami firmy transportowe… wcale nie wyciągają wniosków.
Podobnie było w przypadku opisanym przez Statens vegvesen i norweskie media 21 marca. Pojazdy jednego z polskich przedsiębiorstw wpadły na kontrolach dwukrotnie w ciągu miesiąca – w dodatku z podobnymi „przewinieniami” – zbierając łącznie rachunek w wysokości ponad 150 tys. koron. Jednocześnie Norweska Partia Centrum (Sp) próbuje przeforsować pomysł, jak rozwiązać problem „transportowych recydywistów”.
Reklama

Dwa razy w ciągu miesiąca

Kraj fiordów, a zwłaszcza jego północna część, słynie z nieobliczalnej pogody. I chociaż w Norwegii nie istnieją ani paragrafy, ani ustalone prawnie widełki czasowe dotyczące obowiązku zmiany opon z zimowych na letnie i odwrotnie, warto mieć na uwadze podstawową niepisaną zasadę: dostosuj auto do warunków na drodze i nie stwarzaj zagrożenia w ruchu. Bez względu na porę roku zdają się jednak o niej zapominać szczególnie kierowcy ciężarówek, a właściwie firmy transportowe odpowiedzialne za kursy na międzynarodowych trasach.

Właśnie ciężkie pojazdy zagranicznych firm od ładnych paru lat znajdują się na cenzurowanym u kontrolerów z Zarządu Dróg i Autostrad i to one najczęściej wpadają na ubytkach w wyposażeniu i naginaniu zasad. Niektóre również zaczną Statens vegvesen zapadać w pamięć dzięki… swoistej recydywie.
Brak ostrzeżenia o specjalnym ładunku i ponadprzeciętnej szerokości, niedostatecznie zabezpieczony towar oraz za płytki bieżnik w oponach: to miał na sumieniu samochód ciężarowy polskiej firmy transportowej zatrzymany w Førde (Sogn og Fjordane) pod koniec lutego. W połączeniu z brakującym znacznikiem pozwalającym pobierać opłaty za przejazd określonymi odcinkami (bomrikke) „niedociągnięcia” kosztowały firmę 137 tys. koron, a kierowcę wymuszoną przerwę. Sytuacja powtórzyła się miesiąc później i wówczas prowadzący polską ciężarówkę ujrzał mandat na 19 tys. koron.

„Niektórzy nigdy się nie nauczą”

Można się spierać, czy kary grzywny w podobnych przypadkach są wywindowane, czy właśnie niewspółmierne z powagą przewinień i rozmiarem zagrożenia, jakie niedostosowany do jazdy pojazd ciężarowy stwarza na drodze. Kontrolerzy ze Statens vegvesen są jednak zgodni co do tego, że niektórzy mimo mandatów nieprędko zaczną respektować elementarne zasady.

Inną sytuację, tym razem w kontekście postulatów lidera Norweskiej Partii Centrum, przytoczył dziennik VG. 20 marca Zarząd Dróg znów trafił na nietypowo wyposażoną ciężarówkę – 40-tonowy pojazd na trasie z Lier (Buskerud) do Polski przewoził granitowe bloki o dodatkowej wadze 28 ton. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie sposób, w jaki były zabezpieczone kamienne bryły: za pomocą postrzępionych parcianych pasów i zardzewiałych mocowań. Za karę kierowca otrzymał mandat na kwotę 9 tys. koron oraz odebrano mu prawo jazdy.

Specjalne kursy dla kierowców

Senterpartiet nie w mandatach widzi rozwiązanie problemu. Jak powiedział VG przewodniczący partii, Ola Borten Moe, chce przede wszystkim zaostrzyć kontrole zagranicznych ciężarówek na granicy i nie wpuszczać na teren Norwegii tych, które są ewidentnie na bakier z bezpieczeństwem na drodze. Niedziałające hamulce, niedostosowane do warunków atmosferycznych opony, zbyt ciężki, w dodatku słabo zabezpieczony ładunek – to tylko niektóre z przewinień, jakie w opinii Sp powinny dyskwalifikować ciężkie pojazdy ze wstępu do kraju fiordów.
Poza tym, że to głównie firmy transportowe odpowiadają za stan swoich pojazdów, odpowiedzialność zarówno za nie, jak i sam przebieg trasy powinien ponosić także kierowca. Partia Centrum życzyłaby sobie specjalnych kursów dla zagranicznych kierowców, którzy często nie mają pojęcia o specyficznych warunkach jazdy panujących w Norwegii i w związku z tym radzą sobie w ruchu ulicznym gorzej, niejednokrotnie powodując wypadki.
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
PolAker
PolAker 25-03-2019 19:51

No I bardzo dobrze.

12
Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas