Ponadto rząd chce usunąć obecny program dotacji, w ramach którego większe ośrodki miejskie mogą wykorzystać je w celu obniżenia stawek opłat drogowych. Dla Norweskiej Federacji Samochodowej (NAF) to rozczarowujące, że rozwiązaniem problemów komunikacyjnych miast jest ciągłe podnoszenie cen za przejazd płatnymi drogami.
Brak alternatyw
Przy okazji likwidacja obniżonej taryfy dla kierowców aut elektrycznych może zniechęcić przyszłych nabywców do kupowania bardziej przyjaznych środowisku pojazdów. Równocześnie z kontynuacją obecnych porozumień w sprawie rozwoju obszarów miejskich rząd wprowadzi nowe środki ograniczające ruch do miast. Władze będą także otwarte na podwyższenie cen komunikacji miejskiej w godzinach szczytu.
– Wiele osób musi podróżować w tym samym czasie, a podniesienie cen w godzinach szczytu uderza w tych, którzy nie mogą przemieszczać się w innych porach. Uważamy, że środki powinny polegać na większej liczbie odjazdów, bardziej elastycznych rodzajach biletów oraz opracowaniu alternatyw dla samochodu, tak aby podróżowanie pojazdami transportu publicznego stało się atrakcyjniejsze – mówi Ingunn Handagard z NAF.
Szacuje się, że w 2024 roku do państwowej kasy trafi 100 miliardów koron pochodzących z opłat za przejazd. Jest to spadek w porównaniu z ostatnimi obliczeniami, zgodnie z którymi kierowcy wydali łącznie 123 miliardy.
11-04-2024 10:46
5
0
Zgłoś
11-04-2024 06:48
5
0
Zgłoś