Rząd kończy strajk w branży naftowej. Trwał zaledwie jeden dzień
5 lipca wieczorem stało się jasne, że państwo wkroczy do gry między strajkującymi od północy związkowcami z Lederne a organizacją naftową Norsk olje og gass. Od kiedy minister pracy wezwała na dywanik przedstawicieli obu stron, koniec strajku był tylko kwestią czasu.
- Nie mam innego wyjścia, jak interweniować - gorzko podsumowuje Persen. /zdjęcie poglądowe
flickr.com/Arbeids- og inkluderingsdepartementet/CC BY 2.0
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:8:"arts_all";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Po godzinie 20 resort pracy opublikował
oświadczenie, w którym informuje, że wprowadza obowiązkową tabelę płac, by zakończyć spór między pracownikami sektora offshore a pracodawcami.
To było do przewidzenia
- Zapowiadana eskalacja jest krytyczna w obecnej sytuacji, zarówno w odniesieniu do kryzysu energetycznego, jak i sytuacji geopolitycznej, w której znajdujemy się w związku z wojną w Europie – wyjaśnia, cytowana w komunikacie resortu minister pracy i integracji społecznej Marte Mjøs Persen.
Persen zakończyła strajk tuż przed jego zapowiadaną eskalacją. Gdyby do niej doszło, od 9 lipca wartość gazu eksportowanego z Norwegii spadłaby o połowę. - Nieuzasadnione jest dopuszczenie do takiego stopnia wstrzymania wydobycia gazu, w sytuacji gdy UE i Wielka Brytania są całkowicie uzależnione od współpracy energetycznej z Norwegią - mówi szefowa resortu.
W ciągu kolejnych dni wydobycie miało zostać wstrzymane na siedmiu kolejnych złożach, co oznaczałoby dla Norwegii dzienną stratę w wysokości ponad pół mld koron.Źródło: fotolia.pl
Zgodnie z szacunkami agencji Reutera wydobycie w Norwegii spadłoby o 130 tys. baryłek ropy dziennie, a gazu o 292 tys. ekwiwalentu ropy naftowej.
Resort podkreśla, że ograniczenie dostaw gazu z Norwegii zaostrzyłoby kryzys energetyczny i jego konsekwencje polityczne, gospodarcze i społeczne. Norwegia musi zrobić wszystko, co w jej mocy, aby pomóc w utrzymaniu europejskiego bezpieczeństwa energetycznego i europejskiej spójności w obliczu wojny z Rosją, podkreśla. - Za znalezienie rozwiązania w takich przypadkach w zasadzie odpowiadają zainteresowani. Ale kiedy konflikt może mieć tak wielkie konsekwencje społeczne dla całej Europy, nie mam innego wyjścia, jak interweniować - gorzko podsumowuje Persen. Związkowcy na jej prośbę mają jak najszybciej zakończyć strajk i wrócić do pracy.
Kolejna interwencja
To kolejna w ciągu ostatnich dni interwencja władz w przebieg strajku. Kilka dni temu Ministerstwo Pracy poinformowało, że wprowadza obowiązkową tabelę płac, by zakończyć spór między technikami lotniczymi zrzeszonymi w organizacji NFO a organizacją branżową NHO Luftfart. Nasilający się strajk stwarzał zagrożenie dla zdrowia i życia - groźba całkowitego uziemienia pogotowia lotniczego przesądziła więc o reakcji rządu.
Arbeids- og inkluderingsdepartementet, MojaNorwegia
Jak oceniasz ten artykuł?