Strona korzysta z plików cookies

w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Przejdź do serwisu

Reklama

Rata w Norwegii już od618kr

Sprawdź ratę

Usługa realizowana przez DigiFinans.no | Priseksempel: Eff. rente 15,82%, 100 000 kr. over 5 år, etablering 950 kr., Tot. 142 730 kr.

Polityka

Koniec Erny Solberg w polityce? Afera giełdowa wstrząsnęła norweskim życiem publicznym

Emil Bogumił

20 września 2023 16:30

Udostępnij
na Facebooku
1
Koniec Erny Solberg w polityce? Afera giełdowa wstrząsnęła norweskim życiem publicznym

Erna Solberg liczy na trzecią kadencję w roli premier. Na czele Rady Ministrów stała w latach 2013-2021. Fot. Torbjørn Kjosvold/Forsvaret (Flickr.com, CC BY-NC 2.0)

Wyborcy uważają, że Erna Solberg (Partia Konserwatywna) powinna zrezygnować z ubiegania się o urząd premiera podczas kolejnych wyborów parlamentarnych. Norwescy komentatorzy oraz politycy wzywają ją oraz Anniken Huitfeldt (Partia Pracy) do ustąpienia ze stanowisk. To efekt afery giełdowej, która wstrząsnęła sceną polityczną.
Norweskie media ujawniły, że Ola Flem – mąż minister spraw zagranicznych Anniken Huitfeldt – kupował akcje giełdowe, gdy jego żona zajmowała stanowisko w rządzie. W jego portfelu znalazły się m.in. udziały w spółce zbrojeniowej Kongsberg Gruppen. Po wyborach samorządowych, które zakończyły się zwycięstwem Partii Konserwatywnej, ujawniono, że w aferę giełdową zamieszany jest również Sindre Finnes – mąż Erny Solberg. Partner liderki ugrupowania miał handlować akcjami, gdy ta pełniła urząd premiera. Dokonał około 3,6 tys. transakcji.

W piątek, 15 września Erna Solberg przyznała, że nie miała pojęcia o tak szeroko zakrojonej działalności męża. Lars West Johnsen – redaktor polityczny w Dagsavisen – przypuszcza, że przewodnicząca konserwatystów celowo zbagatelizowała problem na początku września, by afera nie wpłynęła na wynik wyborów samorządowych. Przyznał też, że łzy Erny Solberg skutecznie zadziałały na elektorat. – Powagę sytuacji przykryły łzy, wywołane tym, że przez dziesięciolecia była zdradzana, oszukiwana i okłamywana przez męża. Widok płaczącej Żelaznej Erny zrobił wrażenie – czytamy w poniedziałkowym komentarzu do wydarzeń ostatnich dni.

Szybsza emerytura za grzechy męża?

Rasmus Hansson, deputowany do Stortingu z ramienia Zielonych, wezwał Anniken Huitfeldt i Ernę Solberg do zrezygnowania z zajmowanych stanowisk. Uznał, że jeśli nie zrobią tego dobrowolnie, dymisje powinny nastąpić z ramienia Partii Pracy oraz Partii Konserwatywnej. Przyznał, że obecna sytuacja zagraża podstawom demokracji. – Jeśli wyborcy nie ufają politykom, to nie ufają też decyzjom i demokratycznym procesom. To zagraża życiu publicznemu – przyznał w social mediach.
Kilka tysięcy reakcji uzyskał także wpis redaktora Snorre Valena. Zwrócił uwagę, że przez wzgląd na zaufanie obywateli do polityków, Erna Solberg i Anniken Huitfeldt powinny podać się do dymisji. Przypomniał także, że afera giełdowa to kolejne zdarzenie negatywnie wpływające  na norweską scenę polityczną. Poprzednio podobny wydźwięk miała norweska odsłona MeToo oraz kwestia dodatków i mieszkań dla polityków dojeżdżających do pracy. 

– Myślę, że po wielu latach ciągłych skandali politycznych w Norwegii doszliśmy do punktu, w którym grozi nam niebezpieczeństwo wielkiej utraty zaufania do norweskiej polityki. To poważne i trwałe niebezpieczeństwo, na pewno w dłuższej perspektywie – przyznał Valen we wpisie. Dodał też, że popularni politycy, którzy znajdą się w kontrowersyjnej sytuacji, powinni ustąpić, by życie publiczne toczyło się dalej. – Nikt nie skorzysta na tym, że debata będzie zdominowana wyłącznie przez skandale – skomentował.
Komentatorzy ostrzegają także, przed tzw. efektem Trumpa. Jak przypomina Lars West Johnsen, Donald Trump zdobył urząd Prezydenta Stanów Zjednoczonych podważając i niszcząc zaufanie do obecnej klasy politycznej. – Narzędzie to jest teraz swobodnie dostępne dla tych sił, które chcą go użyć w Norwegii do napędzania populizmu politycznego, którego celem jest establishment. Albo, co gorsza, obce siły, które chcą zdestabilizować Norwegię – stwierdził po ujawnieniu informacji o mężu Erny Solberg.

Erna Solberg odejdzie na polityczną emeryturę?

Z najnowszych sondaży wynika, że 62-letnia Solberg może mieć problemy z odzyskaniem zaufania elektoratu. Z poniedziałkowego sondażu Respons Analyse przeprowadzonego dla VG wynika, że ​​dwie trzecie osób straciło zaufanie do liderki konserwatystów. Połowa jest zdania, że nie powinna kandydować na urząd premiera w 2025 roku. Z kolei głównym wnioskiem płynącym z badania Kantar dla TV2 jest konieczność ustąpienia Erny Solberg ze stanowiska szefowej konserwatystów. Twierdząco odpowiedziało 46,3 proc. badanych. Zachowania funkcji domagało się 30,5 proc. ankietowanych.

31 proc. wyborców, którzy zagłosowali na Partię Konserwatywną podczas ostatniego głosowania samorządowego, domaga się ustąpienia Solberg z funkcji przewodniczącej ugrupowania. 53,6 proc. chce, by zachowała stanowisko.

Wśród potencjalnych następców wymieniani są była minister obrony narodowej i minister spraw zagranicznych Ine Eriksen Søreide oraz wiceprzewodniczący partii Henrik Asheim.

Sprawą tzw. afery giełdowej zajęła się m.in. komisja kontrolna Stortingu. Jej członkowie mają prawo wezwać na przesłuchanie wszystkie zainteresowane strony, także osoby niebędące parlamentarzystami. Pilne spotkanie z przedstawicielami wszystkich partii politycznych zapowiedział także przewodniczący Stortingu – Masud Gharahkhani. Zapowiedział pilne prace nad stworzeniem jaśniejszych zasad dotyczących polityków i handlu akcjami.

Źródła: Dagsavisen, TV2, VG, Nettavisen, E24, MojaNorwegia.pl
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych


Bartek Krupa

22-09-2023 08:47

Tymczasem w wesolej Polandii w najlepsze trwa sojusz czarnej mafii z rządem i handel nie tylko akcjami a wszystkim co da się spieniężyc i zdefraudować w szybki sposób. Nikt nie slyszał o zaufaniu do polityków. Teraz my - to glówne hasło zlodziei spod jakże cynicznego znaku "prawa i sprawiedliwości". Co tam akcje co tam zdrady - w wesolej polandii kupuje się grunty, gazety, media, telewizję, rafinerie, kopalnie, wyborców i sprzedaje się wizy uchodźcom jak bilety do kina i jest pięknie - Trwa pełne zadowolenie beneficjentów rozdawnictwa zapatrzone w swojego mesjasza kurdupla z pinokiem "kamerdynerem - długopisem" na czele... Norwedzy nie wiedzą co to afery.

Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram TikTok