Już jest Kalendarz 2022

Sprawdź
Nauka w Norwegii

10 ton wagi, 4 kilometry długości i… zero śladu. Norwegowie szukają podwodnego kabla, który nagle zniknął

Monika Pianowska

13 listopada 2021 16:55

Udostępnij
na Facebooku
5

Podłączone do sieci mikrofony i kamery wysyłały informacje na ląd i pozwalały dokumentować życie w morzu. LoVeOcean/materiały prasowe

Pół roku po tym, jak Instytut Badań Morskich (Havforskningsinstituttet) zgłosił usterkę wykrytą w obserwatorium w Bø (Vesterålen), badacze mogą potwierdzić jej przyczynę. Okazało się, że sieć podwodnych czujników nagle przestała działać, ponieważ zniknęły… ponad 4 kilometra kabla.
Reklama
Gigantyczna kałamarnica, przypadkowy manewr kutra, a może rosyjski sabotaż? Co sprawiło, że kabel o wadze niemal 10 ton po prostu wyparował, do tej pory pozostaje tajemnicą. Istnieje jednak kilka teorii.

Cały system przestał działać

Chociaż to w kwietniu tego roku monitory naukowców z obserwatorium na Lofotach w pewnym momencie przestały cokolwiek wyświetlać, dopiero niedawno Instytut Badań Morskich dociekł przyczyny awarii. Jak 5 listopada poinformował portal Dagens Næringsliv, sygnał zanikł z powodu ubytku sporego odcinka podmorskiego kabla.

System monitoringu powstał w morzu obok Bø w Vesterålen w 2013 roku we współpracy Instytutu Badań Morskich i firmy Equinor. 3 kwietnia br. wykryto, że sieć kablowa o łącznej długości 66 kilometrów została wyłączona.

Havforskningsinstituttet stwierdził po kilku miesiącach, że brakuje aż 4,3 kilometra kabla ważącego około 9,5 tony. Stanowił on część sieci kablowej o łącznej długości 66 kilometrów, która umożliwia zbieranie danych z dna morskiego. Przechodził między dwiema zaawansowanymi technologicznie platformami, „Node 2” i „Node 3”.
Podłączone do sieci mikrofony i kamery wysyłały informacje na ląd i pozwalały dokumentować życie w morzu. Kabel jednak został nagle zerwany i zniknął. Nie było po nim śladu w promieniu 100 metrów od miejsca, w którym pierwotnie się znajdował. Od chwili awarii Obserwatorium Morskie LoVe (Lofoten-Vesterålen) Ocean jest nieczynne, ponieważ do funkcjonowania całej sieci potrzeba wszystkich odcinków kabla.

„Morski potwór” czy obce mocarstwo?

Spekulacje na temat tego, co może być przyczyną zniknięcia kabla, są rozmaite – od wypadków po celowy sabotaż. Nie wyklucza go sam Instytut Badań Morskich, dlatego zawiadomił o sprawie Służbę Bezpieczeństwa Policji (PST). Sieć wyłapywała bowiem także sygnały łodzi rybackich i trawlerów, oraz zbierała dokładne informacje o okrętach podwodnych w okolicy.
Dlatego dane z sieci czujników przeglądał Instytut Badawczy Sił Zbrojnych, zanim otrzymywali je naukowcy zajmujący się morzem, odfiltrowując „poufne informacje” o ruchu. Na Północy panuje duże napięcie, jeśli chodzi o politykę militarną, dlatego istnieje możliwość, że kabel został zerwany celowo przez specjalny okręt podwodny obcego państwa.
Replika kałamarnicy olbrzymiej w muzeum w Tokio.

Replika kałamarnicy olbrzymiej w muzeum w Tokio.wikimedia.org/fot. Momotarou2012/https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en

Na zdjęciach Equinor widać, że mocowanie kabla na obu platformach zostało usunięte. – Do tego potrzebne jest dość duże szarpnięcie. To musiało się wydarzyć z wielką siłą – mówi Sissel Rogne z Instytutu Badań Morskich w rozmowie z NRK.
Inną teorią, którą bierze pod uwagę norweski nadawca, jest jednostka pływająca. Kabel podmorski znajdował się bowiem 200 metrów pod wodą, około 30 km od lądu, a to obszar, na który często udają się trawlery. Zahaczenie o kabel mogłoby jednak uszkodzić statek rybacki, ponadto naturalną konsekwencją trafienia na takie znalezisko powinno być zgłoszenie go Administracji Wybrzeża.
Instytut Badań Morskich wyklucza raczej, że kabel mógł porwać prąd morski, ponieważ w okolicy jest on zbyt słaby. Wystarczająco dużo sił miałoby jednak duże morskie stworzenie. I nie chodzi o humbaki, mimo że na Lofotach jest ich sporo zwłaszcza o tej porze roku, kiedy przybywają na wybrzeże, by polować na śledzie.
Badacz ssaków morskich, Tore Haug, który rozmawiał z NRK, sugerowałby raczej jednego z „morskich potworów”, w które wierzyli rybacy, jak na przykład kałamarnica olbrzymia. Zwierzę to może osiągnąć 20 metrów długości i ważyć 250 kg. Choć zwykle przebywa na głębokości od 500 do 1000 metrów, bywają widziane także na płytszych wodach. W ostatnim czasie na norweskim wybrzeżu zauważono 20 kałamarnic olbrzymich.
Śledztwo w sprawie prowadzą PST i okręg policyjny Troms. W listopadzie Instytut Badań Morskich ponownie wyruszy na poszukiwania kabla. Sieć LoVe Ocean widziała i słyszała wszystko, co poruszało się na dnie morskim, a teraz nie ma technologii, która mogłaby wykryć obecność zaginionego kabla. Na razie jego zniknięcie pozostaje zatem tajemnicą.
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych


Zeed Reybak

21-11-2021 04:25

jak na tych platformach sa nasi to ...to zagadka rozwiazana a kabla juz dawno nie ma

boj fra oszlo

14-11-2021 16:32

gregorek0078 napisał:
Sporo czasu im zajęło dojście to tego że brakuje im kabla. Ot , właśnie to jest norweskie myślenie.
Spóźniony zapłon!


...nie wyciagaj pochopnych wnioskow..zaplon to ty masz opozniony....kabel to tylko kawalek druta...nie ten to bedzie inny...skoro pochwalili sie takim njusem to zadna to byla tajemnica...

gregorek0078 Gradalski

14-11-2021 10:07

Sporo czasu im zajęło dojście to tego że brakuje im kabla. Ot , właśnie to jest norweskie myślenie.
Spóźniony zapłon!

MałeMi

13-11-2021 20:31

To pewnie rosyjska łódz podwodna rosjanie wszedzie zostawiają po sobie "niewidzialny" ślad..

Eldur Sevarsson

13-11-2021 19:58

''Sieć wyłapywała bowiem także sygnały łodzi rybackich i trawlerów, oraz zbierała dokładne informacje o okrętach podwodnych w okolicy''

Jeżeli kabel został uszkodzony przez inne państwo przy użyciu lodzi podwodnej to system chyba kiepsko działał.
Ja się skłaniam ku teorii ze to nasi złomiarze sobie poradzili z kabelkiem...

Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram