Historia

Nie damy się odepchnąć od Bałtyku. Ostatnie takie lato nad morzem

Natalia Szitenhelm

01 września 2020 12:09

Udostępnij
na Facebooku
1

Nikt się nie spodziewał, że to lato będzie tak upalne. zbiory NAC/ domena publiczna

Nic nie zapowiadało, że będzie takie gorące. W połowie czerwca nad morzem było zaledwie kilkanaście stopni. Nikt nie liczył więc na udany sezon. A tu proszę – Jastrzębia Góra, Jastarnia, Gdynia, Jurata czy Hel przeżywają prawdziwy najazd letników. Tylko w Sopotach pustki – wczasowicze wyjechali na początku sierpnia. Wystraszyli się polskiej floty widniejącej w oddali. A to przecież tylko ćwiczenia. Wojny nie ma.
Reklama
– Upały w tym roku niezwykłe. Na piaskach mierzei temperatura w słońcu na wydmach przekracza 50 stopni. A tak ciepłej wody to nikt tu chyba nie pamięta. 27 stopni! – tak ostatnie beztroskie wakacje opisuje Marcin Zaborski w książce „ Lato ‘39. Jeszcze żyjemy”. Nic więc dziwnego, że letnicy tłumnie zjechali nad morze. Raz, że pogoda dopisuje, a dwa, że wakacje nad Bałtykiem to teraz sprawa już patriotyczna. To w końcu nasze polskie morze, a nikomu nie trzeba przecież powtarzać, że „Polska od Bałtyku odepchnąć się nie da”.

Cała śmietanka w Juracie

Co bardziej zamożni i chętni, by ogrzać się w blasku cudzej sławy, wybierają Juratę jako idealne miejsce, by wypocząć po całym roku znoju. Może w lesie czy na plaży spotkają kogoś znanego. Goszczą tu przecież aktorzy, tancerki, piosenkarki, a nawet książęta i państwowi notable. Bywają Czetwertyńscy, Eugeniusz Bodo czy Jan Wedel, wnuk założyciela fabryki, wymienia Marta Grzywacz w tekście „Damy otulone we własne pieski”. Dwa lata temu w Juracie bawił prezydent Mościcki wraz z małżonką. Podobno chętnie wdawał się w pogawędki z obywatelami. Co roku jest za to Wojciech Kossak, wybudował nawet własną willę, w której wakacje spędzają także jego córki: Magdalena Samozwaniec i Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. W czerwcu popularny kurort odwiedził także minister Beck, gdzie wypoczywał przez calutki tydzień. Po powrocie do domu można więc będzie pochwalić się nie tylko letnią opalenizną, ale też tym, że spotkało, czy raczej widziało się znaną personę. 

Ale Jurata nie dla każdego – drogo tu i dużo snobów. Za pokój w pensjonacie trzeba zapłacić aż sześć złotych, podczas gdy w Karwi 5,5 złotego, a w Rewie i Mechelinkach nocleg można znaleźć już nawet od 3,5 złotych. Prawdziwy wypoczynek, bez niepotrzebnych zbytków i jazgotu, gwarantuje Hel. – Tu się wstaje raniutko, kąpie, je, przechadza po pięknym lesie i zatracając rachubę czasu, przykładnie idzie do łóżka zaraz po zachodzie słońca – czytamy w książce Marcina Zaborskiego. 

Poniżej: słynny w Juracie Hotel Lido, w którym wypoczywała zamożna elita.

zbiory NAC/ domena publiczna

Choć nie wypada nie wspomnieć, że Jastrzębia Góra nie ma zamiaru zostać w tyle za popularnymi kurortami. Powstaje tu hotel na kilkaset osób. W planach jest basen z ciepłą morską wodą, a przy molo będą cumować statki. Nie można też pominąć kawiarni, największej ponoć na całym wybrzeżu – pomieści aż tysiąc gości.

Poniżej: plaża, Hel. Na półwyspie można naprawdę odpocząć w pełnej harmonii z naturą. 

zbiory NAC/ domena publiczna

Miasto z morza i marzeń

Gdynia to polska perełka. Młode miasto zbudowane w duchu nowoczesności. Szerokie arterie, modernistyczne kamienice o słynnym gdyńskim kolorze, bliskość morza. Nic dziwnego, że wielu chce na własne oczy zobaczyć to „miasto z morza i marzeń”. 

W tym roku okazja szczególna, bo cały kraj przyłącza się do gdyńskich obchodów Święta Morza. Do miasta tłumnie zjeżdżają goście z całej Polski, by podkreślić przywiązanie Polaków do Bałtyku. 

Poniżej: 29 czerwca 1939 uroczyście obchodzono w Gdyni Dni Morza i Kongres Eucharystyczny. Na placu Grunwaldzkim zgromadziły się tysiące Polaków. To była prawdziwa manifestacja jedności i patriotyzmu. –  Gdynia umie doskonale urządzać wszelkie obchody i uroczystości. Tak pięknej dekoracji miasta uczestnicy uroczystości miejskich dotychczas nie widzieli jeszcze. Miasto tonęło formalnie w powodzi chorągwi i przepięknych dekoracyj okien wystawowych i fasad domów. (…) Słowa p. min. Becka „Od Bałtyku Polska odepchnąć się nie da” czytać można było na wielu domach i oknach  –  podniośle opisywał Dziennik Gdyński.

zbiory NAC/ domena publiczna

Latem 1939 w Gdyni odbywa się także inne wydarzenie, które zmienia się w patriotyczną manifestację. Pod koniec lipca do miasta przyjeżdża polski trubadur Jan Kiepura. Każdy chce zobaczyć i usłyszeć tego wspaniałego śpiewaka. Koncert Kiepury to zdecydowanie najważniejsze kulturalne wydarzenie sezonu.

Czysta woda, złoty piasek i… zbyt kusy strój

Nie wszyscy mogą jednak wypocząć w spokoju. Nic to, że pogoda piękna, a rozrywek dla każdego letnika aż nadto. Dobry nastrój na plaży skutecznie psują plażowiczki, które dobre maniery zostawiły w domu. Sieją tylko zgorszenie w zbyt skąpych strojach kąpielowych. Niektóre to nawet szlafroków kąpielowych nie zawiązują i paradują tak rozgogolone po ulicach. Kto to widział.

Poniżej: w tym sezonie szczególnie modne są krótkie spodenki kąpielowe.

zbiory NAC/ domena publiczna

Cisza przed burzą

Wakacyjną atmosferę i beztroski wypoczynek co jakiś czas zakłócają tylko plotki i pogłoski, że wojna coraz bliżej. Niektórzy w nie wierzą i szybciej kończą turnus. A przecież choćby znany jasnowidz, niejaki Ossowiecki, gdy pytali go, co będzie z tą wojną, odpowiedział, że „rozejdzie się po kościach”.

Coraz częściej docierają co prawda wieści niepokojące, o których rozpisuje się lokalna prasa, jak to Polonia w Wolnym Mieście Gdańsku musi sobie radzić z nasilającymi się szykanami ze strony Niemców. „Polakom wypowiada się mieszkania i lokale sklepowe”, opisuje w lipcu gdyński dziennik. Coś się święci. Z kolei „w Urzędzie Statystycznym w Gdańsku umieszczono dzisiaj 100 uzbrojonych członków S.A. (…) Niemieccy nauczyciele musieli podpisać deklaracje, że w czasie wakacyj nie opuszczą terenu Wolnego Miasta, tak samo studenci politechniki gdańskiej. W chłodni rzeźni gdańskiej i rzeźni miejskiej zamrożono i zamagazynowano większe partie mięsa, przeznaczone, jako aprowizacja dla tzw. korpusu ochotniczego”, opisuje ta sama gazeta.
 
Turystów też w Gdańsku i Sopocie jakoś mniej. W tym roku przecież wprowadzono ograniczenia w meldunku zagranicznych gości w hotelach, wiadomo by zrobić na złość Polakom. Zresztą polskie pociągi pośpieszne w WMG już się nie zatrzymują. Kilka razy planowano na nie zamach. Katastrofa polskiego pociągu linii Warszawa-Gdańsk-Gdynia-Hel na Dworcu Głównym w Gdańsku to też raczej nie wypadek, twierdzą polskie władze. W pobliżu siedzibę mają przecież polonijne organizacje, których działalność jest bardzo nie w smak Niemcom.

Poniżej: maj 1939, katastrofa kolejowa polskiego ekspresu. Władze niemieckie dążyły raczej do obarczenia winą polskich kolejarzy, twierdząc, iż maszynista pociągu był pijany. Władze w Polsce uznały katastrofę za zamach na polskie linie kolejowe.

zbiory NAC/ domena publiczna

Trzeba też uważać, z kim wdaje się w pogawędkę na plaży. Na Pomorzu bowiem „kręcą się szpiedzy udający turystów i wojażerów”.

Ostatnie takie lato

Atmosfera jest coraz bardziej napięta. Z dnia na dzień letników ubywa. Choć dni pogodne, mało kto myśli już o kąpielach słonecznych, zamiast tego kopie się rowy przeciwlotnicze. W Gdyni np. „akcja ta objęła całe miasto i peryferia. W kopaniu rowów wzięli udział nie tylko bezrobotni i robotnicy, ale wszystkie warstwy społeczeństwa. Widzieliśmy przy pracy tej także kobiety i dzieci. Wielu zrezygnowało ze swego odpoczynku niedzielnego, przechadzki lub wycieczki, i pospieszyło z łopata w ręku na teren pracy”, donosi dumnie lokalna gazeta. Władze Gdyni ponadto wzywają wszystkich do wpisywania się na listę nabywców masek przeciwgazowych. Szuka się też dawców krwi.
Kopanie rowów przeciwlotniczych, sierpień 1939

Kopanie rowów przeciwlotniczych, sierpień 1939 zbiory NAC/ domena publiczna

Sporo uwagi poświęca się także robieniu zapasów. Biuro Polskiego Komitetu Żywnościowego publikuje minimalny skład zestawu artykułów żywnościowych dla rodziny 5-osobowej na okres dwutygodniowy: mąka 39 kg, groch, fasola 5 kg, kasze 10 kg, ziemniaki 30 kg, kapusta kiszona 10 kg, cukier 3 kg, marmolada 1 kg, słonina 2 kg, olej 1 kg, ser chudy, suchy 2 kg, boczek lub żeberka wędzone 1 kg, kawa zbożowa 0, 5 kg, pomidory w butelkach 1 kg, jarzyny świeże 10 kg, sól 1 kg. Do tego dochodzi mleko, którego ilość powinna wynosić 10 puszek mleka skondensowanego. Zestaw ten przedstawia równowartość pieniężną około 50 zł oraz około 3600 kcal dziennie na jedną osobę. (Dwutygodniowy zapas żywności, jaki winna posiadać rodzina 5 osobowa, Dziennik Gdyński, nr 164 z 20.07.1939, s. 2).

Na peronach popłoch, w ostatnich dniach sierpnia wszyscy turyści muszą wrócić do domów. Kurorty i plaże pustoszeją. Każdy jakby podenerwowany. Ostatniego dnia sierpnia prasa publikuje ogłoszenie:

Prezydent Rzeczypospolitej zarządził mobilizację powszechną. (…) Powołuje się do czynnej służby wojskowej wszystkich tych (…) bez względu na wiek, kategorię zdrowia i rodzaj broni (służby). (…) Oprócz tego zawiadamia się także o cofnięciu wszystkich urlopów czasowych, a także o anulowaniu stałych urlopów zasadniczej służby wojskowej.~ Dziennik Gdyński nr 199 z 31.08.1939, s. 1.

Lato się kończy, następnego takiego już nie będzie.

źródła: M. Zaborski „Lato ‘39. Jeszcze Żyjemy”, M. Grzywacz „Damy otulone we własne pieski”, Newsweek 2/2020, N. Szitenhelm „Obraz Gdyni w Dzienniku Gdyńskim od 1 stycznia 1939 r. do 31 sierpnia 1939 r.” (praca własna)
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych


Sławek S.

01-09-2020 19:11

I parawanów nie było. Cudnie było.

Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram