Jest również druga strona medalu. Ostatnio polskie media rozpisywały się na temat wykorzystywania Polaków przez Elona Muska w Niemczech, ze pracują po 14 gdz na dobę, maja stawkę poniżej najniższej krajowej - 8,70 euro. Sami pracownicy jednak problemu nie widzieli, cieszyli się ze robota jest i ze godzin można „przywalić” by mimo niskiej stawki na swoje wyjść. Podejrzewam ze „bata” tam nie potrzeba a norma jest conajmniej 300%, do tego podkładanie świń, wygryzanie by dla szwagrów miejsce zrobić i inne takie tam polskie zachowania w pracy. Czy jak komuś oferuje się iPhona za pół ceny to dopytuje się dlaczego tak tanio, może dzieci pracowały przy produkcji?