Ja co prawda mieszkan nie wynajmuje, ale doskonale rozumiem powody niecheci do czworonogow w wynajmowanych mieszkaniach.
Kwestia niszczenia podlog czy wykladziny, alergiczni sasiedzi ( ich evt. skargi ), specyficzny zapach zwierzat czy regulamin wewnetrzny budynku moze byc powodem niecheci wlasciciela mieszkania do wynajowania lokalu osobom ze zwierzetami.
Ja lubie zwierzeta, a zwlaszcza koty i mam malego ksiecia w domu. Jednakze nie wolno nikomu przychodzic do mnie w odwiedziny ze swoimi zwierzetami. I oczekuje respektowania mojej woli. Czy robi to ze mnie potwora lub jest dowodem na moja niechec do zwierzat?
Prawo nalezy przestrzegac. Zwierzeta musza miec odpowiedzialnych wlascicieli, dbajacych o nie. Czy wlascicielka psow w opisanej sytuacji zle czy dobrze zrobila, to sprawa jej sumienia. Niektorzy go wogole nie maja, ale to juz inna historia...
Chec szybkiego wzbogacenia sie pozbawia wiele osob hamulcow moralnych.
I jak zwykle - uogolnianie jest niewskazane.