Dobry, Boże... Przez lata pracowałem w Polsce dla branży FMCG. W Norwegii dopóki nie nauczyłem się języka przez rok pracowałem jako kasjer w jednej z największej sieci dagligvare. Moja żona wiąże z dagligvare plany na przyszłość i pracuje w tej sieci już 2 lata. Troszkę więc tę branżę znam.Stąd też stwierdzenie autora o dwukrotnie większej wydajności sklepów norweskich w porównaniu z europejskimi jest dla mnie co najmniej zaskakujące. No chyba że autor ma na myśli wydajność w marnotrawstwie i niegospodarności. Dwa: decyzja o tym, czy dany sklep ma być w niedzielę otwarty czy nie nie należy do rządu, tylko do zarządu firmy. Trzy. W redakcji jest na pewno ktoś, kto ma jakiekolwiek pojęcie o ekonomii. Przed próbą pisania kolejnego artykułu tyczącego ekonomii proponuję przeprowadzić konsultację. Wystarczą 2 minuty rozmowy o takich sprawach jak np rozkład kosztów stałych. Gdyby autor artykułu zasięgnął takiej porady, pewne stwierdzenia by nie padły. Teoria jakoby przedłużenie czasu pracy miała negatywny wpływ na globalny wynik finansowy przedsiębiorstwa jest bardzo ciekawa, twórcza, kreatywna, przykuwająca uwagę. Jeśli jej autor jest w stanie tę teorię obronić, to myślę że w przyszłym roku Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomia ma w kieszeni.