Jak jednak informuje policja, żądania zapłacenia haraczu były prawdopodobnie fałszywe, a żona 70-letniego potentata mogła zostać zabita. Chociaż bowiem w domu nad jeziorem Langvannet nie zauważono żadnych śladów włamania,
Tom Hagen miał znaleźć kartkę z nakazem wpłaty okupu w wysokości prawie 86 milionów koron przelanych porywaczom w kryptowalucie monero. Mężczyźnie podobno zabroniono kontaktować się z policją.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:8:"arts_all";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Poniżej: odnośnik do norweskiego artykułu o aresztowaniu multimilionera Toma Hagena. W załącznikach zdjęcia państwa Hagen i ich posiadłości, jak również nagranie z konferencji policji.
Chcieli zmylić trop
Tymczasem podczas wtorkowej konferencji prasowej okazało się, że zarówno list sugerujący porwanie, jak i negocjacje z rzekomymi porywaczami były zaplanowanym manewrem, które miały tylko zmylić śledczych.
Oskarżenie Hagena o zabójstwo 69-letniej małżonki lub współudział w nim to wynik złożonego śledztwa, w czasie którego podejrzenia stawały się coraz bardziej uzasadnione. Jak donoszą norweskie media, policja otrzymała setki wskazówek i przeanalizowała m.in. 6 tys. godzin materiału wideo. Główną hipotezę z zaginięcia na morderstwo policja zmieniła w czerwcu ubiegłego roku.
Do tej pory jednak nie znaleziono ani ciała Anne-Elisabeth Hagen, ani nie ustalono, kto ją zabił. Pomóc wyjaśnić kwestie, które pozostają bez odpowiedzi, ma przesłuchanie Toma Hagena. Norweski miliarder pozostanie w areszcie na razie cztery tygodnie, policja nie wyklucza jednak w najbliższym czasie kolejnych zatrzymań.
29-04-2020 19:33
9
0
Zgłoś