Norwegia znów zwiększa kwoty połowowe wielorybów. Mimo że popyt na ich mięso spada
Na początku marca norweski rząd ogłosił, że o 28 proc. zwiększy roczne kwoty połowowe płetwali. Limit wzrósł do 1278 wielorybów. Na alarm biją obrońcy praw zwierząt: wielorybnictwo to przeszłość, chodzi o politykę – mówią.
Chociaż wielorybnictwo uchodzi już za wymierającą branżę, Norwegia zwiększyła kwotę na płetwale karłowate w 2018 roku. Na zdjęciu: przedstawiciel gatunku.
fotolia.com/ fot. mojo_jojo/ royalty free
W 2018 limit wynosi o 279 wielorybów więcej niż w ubiegłym roku. Zwiększenie komercyjnych kwot połowowych ma pobudzić przemysł wielorybniczy, stwierdził Minister Rybołówstwa i Spraw Wybrzeża Per Sandberg.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:10:"mobile_top";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
To wszystko polityka
Norwegia co roku zwiększa dopuszczalne limity na połów wielorybów. Rok temu Sandberg informował, że roczna liczba płetwali do odłowu to 999, argumentując to ochroną populacji ryb w norweskich wodach. Z kolei w 2016 limit wynosił 880 wielorybów, z czego zabito "tylko” 590. Rząd, wbrew logice, co roku zwiększa kwoty połowowe, mimo że zapotrzebowanie na wielorybie mięso spada, a sama branża przez społeczeństwo uważana jest za staroświecką. Wielorybnicy także narzekają na coraz wyższe ceny paliwa, a także na fakt, że – w związku z globalnym ociepleniem – wieloryby szukają zimniejszych wód, co oznacza znacznie większą odległość, którą musi pokonać statek wielorybniczy.
Dlaczego więc co roku limity są wyższe? Odpowiedź jest prosta: polityka i pieniądze.
Raport Instytutu Opieki nad Zwierzętami (AWI), organizacji ProWildlife i OceanCare z połowy 2016 wykazał, że Norwegia eksportuje olej z wieloryba do Islandii, Japonii i na Wyspy Owcze.
– Nie żyjemy w XIX wieku. To niepojęte, by nowoczesny kraj, jakim jest Norwegia, produkował kosmetyki, których składniki pozyskuje się z tak okrutnego przemysłu – powiedziała Susan Millward z Instytutu Opieki nad Zwierzętami./ Na zdjęciu: płetwal karłowatyŹródło: flickr.com/ fot. Martin Cathrae/ creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/
Ogółem w latach 2002-2015 Norwegia przeznaczyła na eksport 234 253 kg mięsa płetwala karłowatego. Większość mięsa – 181 151 kg – trafiła do Japonii, potem do Islandii – 33 475 kg, najmniej mięsa, bo 15 627 kg, eksportowano na Wyspy Owcze.
Oprócz tego rząd Norwegii popiera wielorybnictwo, reklamuje produkty z tych ssaków, zleca kampanie PR, przekazuje też lobby wielorybniczemu duże sumy. W latach 1992-2010 przykładowo przeznaczył 6,9 miliona dolarów, by promować na świecie norweskie wielorybnictwo i rybołówstwo. Opłacał także lobby wielorybnicze np. High North Alliance. W 2011 roku Ministerstwo Rybołówstwa przeznaczyło 4,6 mln dolarów Innovation Norway – rządowej instytucji – na badania i rozwój, które miały zapewnić stabilne dostawy produktów z płetwala karłowatego na rynek.
W głębokim poważaniu
Norwegia od lat ignoruje konwencje i moratoria dotyczące połowów wielorybów w celach zarobkowych. Przykładowo od 1993 łamie pakt Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody i Jej Zasobów (IUCN), który ustanowił Międzynarodową Komisję Wielorybniczą (ICW) organizacją odpowiedzialną za ochronę zasobów wielorybów i zarządzanie nimi. Oprócz tego największy norweski producent wyrobów z wielorybów, Myklebust Hvalprodukter, pogwałcił konwencję o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem (CITES), w skrócie konwencję waszyngtońską, która zabrania handlu wielorybim mięsem w Europie.
Norwegia i Islandia to jedyne kraje na świecie, gdzie dozwolone jest wielorybnictwo. Połowy mają miejsce także w Japonii, jednak tam, dzięki luce w prawie, odbywa się to pod przykrywką “badań naukowych”.
Jak oceniasz ten artykuł?