Aktualności
|
Redakcja
|
19 października 2026 13:01
Braki językowe mogą zagrażać pacjentom. Norweskie pielęgniarki ujawniają skalę problemu
98,2 proc. pielęgniarek i pielęgniarzy w Norwegii uważa, że niewystarczająca znajomość języka norweskiego wśród personelu zagraża bezpieczeństwu pacjentów. Część badanych zetknęła się już z przypadkami szkód u pacjentów. W ankiecie pojawiły się również informacje o zgonach, do których miały doprowadzić problemy językowe.
Norweska służba zdrowia mierzy się z dużym niedoborem personelu.
Fot. stock.adobe.com/standardowa/elmar gubisch
Zobacz podsumowanie Orła AI
Badanie przeprowadził magazyn branżowy „Sykepleien”. Wzięło w nim udział od 1100 do 1200 pielęgniarek i pielęgniarzy, którzy oceniali skutki niewystarczającej znajomości norweskiego wśród współpracowników. Wyniki wskazują na częste trudności w komunikacji. Dotyczą one zarówno przekazywania informacji ustnie, jak i prowadzenia dokumentacji medycznej.
Problemy pojawiają się regularnie. Pacjenci mogą ponosić konsekwencje
Najwięcej trudności dotyczy komunikacji ustnej. Respondenci wskazują jednak, że nieporozumienia pojawiają się również podczas sporządzania wpisów w dokumentacji medycznej oraz pisemnych raportów. Dla wielu osób to powtarzający się problem. Aż 30 proc. ankietowanych przyznaje, że co tydzień doświadcza trudności związanych ze znajomością norweskiego wśród innych pielęgniarek i pielęgniarzy. Kolejne 8 proc. deklaruje, że takie sytuacje występują codziennie.
Oceny zagrożenia są zróżnicowane. Wśród osób uznających braki językowe za ryzyko dla pacjentów 24 proc. określa je jako bardzo duże, a 37 proc. jako duże. Pozostali dostrzegają pewien poziom zagrożenia. Jednocześnie 15 proc. wszystkich respondentów deklaruje, że zetknęło się z przypadkami szkód u pacjentów spowodowanych problemami językowymi. Z kolei 1 proc. badanych wskazuje na sytuacje, w których trudności komunikacyjne miały doprowadzić do śmierci pacjenta.
Pielęgniarki wskazują nawet na przypadki śmierci pacjentów.Fot. stock.adobe.com/licencja standardowa
Związek pielęgniarek domaga się zmian. Wskazuje na wymagania językowe
Norweski Związek Pielęgniarek (NSF) wyraża zaniepokojenie wynikami badania. Przewodnicząca organizacji Lill Sverresdatter Larsen uważa, że nie można akceptować niższych wymagań językowych w niektórych obszarach ochrony zdrowia, szczególnie w opiece nad osobami starszymi. Jej zdaniem konieczne są zmiany. NSF postuluje wprowadzenie okresu przejściowego, który pozwoliłby zatrudnionym pracownikom poprawić znajomość norweskiego do poziomu zapewniającego bezpieczną opiekę. Larsen podkreśla również, że personel musi potrafić jasno porozumiewać się zarówno z pacjentami, jak i współpracownikami.
Norweska Dyrekcja ds. Zdrowia (Hdir) informuje, że w norweskiej ochronie zdrowia co do zasady wymagana jest znajomość języka norweskiego na poziomie B2. Problemy z komunikacją mają jednak także inne konsekwencje, na które zwracają uwagę uczestnicy badania. Jedną z nich jest dodatkowa praca wykonywana przez osoby dobrze znające norweski, które muszą radzić sobie z trudnościami językowymi współpracowników. Ankietowani wymieniają również błędy niemające poważnych następstw. W badaniu pojawiają się ponadto sytuacje określane przez „Sykepleien” jako zabawne.
Norweski Państwowy Urząd Nadzoru Zdrowotnego (Helsetilsynet) oraz Hdir nie prowadzą szczegółowych statystyk dotyczących skali problemów językowych w ochronie zdrowia. Według „Sykepleien” oznacza to, że rzeczywista liczba takich przypadków może być większa, niż wynika z dostępnych informacji. Siri Bentserud Wingerei, dyrektor ds. komunikacji w Helsetilsynet, podkreśla, że warunkiem bezpiecznej opieki jest zdolność personelu do rozumienia pacjentów i współpracowników oraz przekazywania im zrozumiałych informacji.