Właściciele samochodów elektrycznych to wielcy przegrani?
- Obecny rząd napędzany jest olejem napędowym. Robi wszystko, co w jego mocy, by osłabić inwestycje w samochody elektryczne - nie kryje rozgoryczenia po ogłoszeniu propozycji budżetu na 2023 Norweskie Stowarzyszenie Samochodów Elektrycznych. Dodaje, że właściciele samochodów, którzy dokonują wyborów przyjaznych dla środowiska, są teraz wielkimi przegranymi.
Norsk elbilforening już teraz zapowiada, że zrobi, co się da, by powstrzymać wejście w życie rządowych propozycji budżetowych /zdjęcie poglądowe
Trygve - stock.adobe.com.standardowa/tylko do użytku redakcyjnego
W propozycjach budżetowych na 2023 przedstawionych przez rząd 6 października znalazła się także ta dotycząca kolejnych podatków nałożonych na właścicieli samochodów elektrycznych. Zgodnie z nią od 1 stycznia 2023 roku nabywcy elbili mieliby zapłacić 25 proc. VAT od kwoty przekraczającej 500 tys. NOK. Rząd chce wprowadzić także podatek od masy auta – każdego, zarówno napędzanego paliwami kopalnymi, jak i energią z akumulatora. Wyniesie 12,5 NOK za każdy kilogram powyżej 500 kg. Dodatkowo resort finansów planuje też podwyżkę opłat za ponowną rejestrację elektryków oraz podniesienie maksymalnego limitu opłat dla pojazdów elektrycznych. Z obecnych 50 proc. stawki samochodów z silnikiem benzynowym i diesli wzrośnie do 70 proc. kwoty.
Rząd napędzany olejem napędowym
Norweskie Stowarzyszenie Samochodów Elektrycznych (Norsk elbilforening) mówi wprost: to najgorszy budżet dla samochodów elektrycznych w historii. Sekretarz generalna organizacji, Christina Bu, nie ukrywa rozgoryczenia. - W maju rząd zaproponował VAT na samochody elektryczne powyżej 500 000 NOK. Teraz jeszcze zwiększają rachunki tym, którzy wybiorą samochód elektryczny - mówi. - Właściciele samochodów, którzy dokonują wyborów przyjaznych dla środowiska, są wielkimi przegranymi, a inwestycje klimatyczne są osłabione - dodaje.
- Około 3 na 10 samochodów poruszających się po drogach w Bergen i Oslo to samochody elektryczne. Rząd zachowuje się tak, jakby cel dotyczący samochodów elektrycznych został już osiągnięty, podczas gdy w rzeczywistości wielu wciąż trzeba przekonać do zakupu samochodu elektrycznego - mówi Bu.
Christina Bu z Norsk elbilforeningŹródło: Foto: Jamieson Pothecary/Norsk elbilforening
Norsk elbilforening już teraz zapowiada, że zrobi, co się da, by powstrzymać wejście w życie rządowych propozycji budżetowych. Podkreśla, że chce, by inwestycje w elektryki wróciły na właściwe tory. Wątpi też, czy uda się spełnić jeden z rządowych celów, zakładających, że wszystkie nowe samochody w Norwegii w 2025 będą elektryczne. - Storting musi posprzątać, byśmy nadal mogli ograniczać emisję gazów cieplarnianych - podsumowuje.
Ponad pół miliona elektryków na drogach
Jak pokazują kwietniowe dane Norsk elbilforening, po norweskich drogach jeździ obecnie ponad 500 tys. aut elektrycznych. Przez długi czas właściciele elbili byli uprzywilejowani - zwolniono ich z podatku VAT od samochodów elektrycznych, nie musieli też płacić opłat bramkowych, mogli także bezpłatnie korzystać z parkingów i przepraw promowych. Jednak od 2018 przywileje systematycznie się kończą. Ostatnio wzrosła wysokość opłat bramkowych m.in. właśnie dla kierowców aut elektrycznych - od września 2022 przejazd elbilem przez bramki w Oslo i okolicach w godzinach szczytu wynosi już nie 11, a 17 koron.
Norsk elbilforening, Mojanorwegia
Jak oceniasz ten artykuł?
29-12-2022 21:40
0
0
Zgłoś
08-10-2022 12:08
40
0
Zgłoś