W kraju fiordów od 10 lat osoby prywatne nie mogą stosować jednego rodzaju sztucznych ogni, tzw. rakiet na kijku (pinneraketter). Nie zmienia to faktu, że w ciągu minionej dekady do szpitala z obrażeniami wywołanymi przez fajerwerki wciąż trafia zbyt wiele osób. Zazwyczaj w sylwestrową noc pomocy medycznej potrzebują pacjenci z urazami oczu i kończyn, jak również z poparzeniami i uszkodzonym słuchem. Poza lekarzami do przeciwników petard dołączają obrońcy zwierząt – ich huku boją się bowiem psy i koty.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:8:"arts_all";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Póki co tylko lokalnie
Możliwe, że majowe dyskusje doprowadzą do stworzenia regulacji, na mocy których materiałów pirotechnicznych w kraju fiordów będa mogli używać tylko profesjonaliści, np. podczas imprez sportowych, bądź też do wprowadzenia lokalnych obostrzeń, jak w okolicach Bergen – tam zakaz puszczania sztucznych ogni dotyczy obszaru narażonego na pożary oraz tego z płatnymi drogami.
Zakaz stosowania sztucznych ogni obowiązuje już w takich krajach, jak Irlandia, Węgry czy Australia. W Polsce niektóre miasta i gminy zdecydowały się na wydanie zakazu używania fajerwerków poza sylwestrem i pierwszym dniem nowego roku. Karze podlega także sprzedaż produktów pirotechnicznych nieletnim.