Kto nie jest fanem wstawania o wczesnej porze, ale mieszka we wschodniej Norwegii, być może 16 grudnia nie żałował pożegnania się z ciepłą kołdrą, kiedy było jeszcze praktycznie ciemno. Możliwe też, że to, co zobaczył na niebie, pobudziło go lepiej niż kubek kawy. Mowa o perlemorskyer, czyli polarnych chmurach stratosferycznych.