Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
„Dajcie sobie pomóc”: norweskie MSZ chce wiedzieć o wyjazdach za granicę Życie w Norwegii
Monika Pianowska 02 lipca 2019
13:00

„Dajcie sobie pomóc”: norweskie MSZ chce wiedzieć o wyjazdach za granicę

4
Skomentuj
W razie dużego wypadku czy wręcz katastrofy to UD ma obowiązek skontaktować się i udzielić pomocy Norwegom przebywającym poza granicami kraju fiordów. MN
Norweskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych (UD) ubolewa, że spośród 8 milionów corocznych podróży za granicę informacja o zaledwie jednym procencie z nich trafia do specjalnego rejestru prowadzonego przez resort.
W razie dużego wypadku, zamachów terrorystycznych czy kataklizmów to UD ma obowiązek skontaktować się i udzielić pomocy Norwegom przebywającym poza granicami kraju fiordów – baza reiseregistrering powstała w 2011 roku, aby ten proces ułatwić.
Reklama
Jak zapewnia Ministerstwo Spraw Zagranicznych, sama rejestracja trwa raptem kilka minut, wystarczy bowiem wpisać do bazy garść informacji o miejscu podróży, personaliach czy dane kontaktowe. Niemniej mały odsetek Norwegów się na to decyduje – zaledwie procent ze średnio 8 milionów wyjazdów zagranicznych rocznie.

Niewiedza czy niechęć?

W rozmowie z NRK  Thomas Stangeby z UD stwierdził, że ludzie mogą nie widzieć sensu w informowaniu o krótkich wypadach, z drugiej strony natomiast zwyczajnie nie mieć pojęcia o istnieniu rejestru wyjazdów, ponieważ nie został on dostatecznie rozpropagowany wśród mieszkańców kraju fiordów. Zapewnił jednak o potrzebie powiadamiania o podróżach nawet w przypadku weekendowej wycieczki do innego europejskiego miasta. Jako dość ekstremalny przykład podał zamachy terrorystyczne w Paryżu sprzed czterech lat – w takich sytuacjach resort w pierwszej kolejności sprawdza w rejestrze, czy ktoś nie zadeklarował wyjazdu z Norwegii za granicę, aby podjąć dalsze kroki. Chodzi nie tylko o poszukiwanie konkretnych osób, lecz także informowanie obywateli Norwegii przebywających akurat w innym państwie o niebezpiecznej sytuacji, np. pożarach.
Co również zauważył Stangeby, kiepska frekwencja na reiseregistrering.no może stanowić po prostu wyraz niechęci do dzielenia się z władzami informacjami z życia osobistego. Według ministerstwa jednak żadne poufne dane nie są gromadzone w bazie, a wystarczy wpisać do rejestru imię, nazwisko, numer telefonu, miejsce wyjazdu i planowaną długość pobytu, aby w razie potrzeby resort mógł sprawnie interweniować. Informacja o podróży widnieje w rejestrze 30 dni, w międzyczasie można ją samodzielnie usunąć.
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
PolAker
PolAker 03-07-2019 17:25

Inwigilowany to jesteś używając urządzeń podłączonych do internetu.
Nikt nie zmusza aby się meldować w urzędzie zaś w razie wypadku czy zaginięcie wielka panika.

5
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
kris ***
kris *** 03-07-2019 13:34

TOTALNA INWIGILACJA

2
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Josef Satan
Josef Satan 03-07-2019 12:18

jurijgagarin napisał:
To jest po prostu chore niedługo będą chcieli żeby im meldować kiedy idziemy do toalety

W jednym kraju rzad troszczy sie o swoich obywateli, w innym pewny polityk nazywa wspolobywatela \"dziadem\".
Coz, co kraj, to obyczaj.

1
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
jura gładysz
jura gładysz 03-07-2019 10:56

To jest po prostu chore niedługo będą chcieli żeby im meldować kiedy idziemy do toalety

-2
Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas