Zdrowie
|
Redakcja
|
06 listopada 2025 11:01
Norweskie szpitale mogą zostać bez lekarzy. Takiego dramatu jeszcze nie było
W norweskich szpitalach utrzymuje się atmosfera strachu, informują norweskie media. Wielu lekarzy nie chce publicznie mówić o warunkach pracy w obawie przed konsekwencjami zawodowymi. Okazuje się, że setki lekarzy rezygnuje z pracy w służbie zdrowia. Kto będzie leczył mieszkańców Norwegii?
W norweskich szpitalach panuje atmosfera strachu.
Fot. stock.adobe.com/licencja standardowa
W ciągu ostatnich trzech lat aż 1980 lekarzy zrezygnowało z pracy w norweskich szpitalach. TV 2 próbowało ustalić przyczyny tej sytuacji, rozmawiając z pracownikami ochrony zdrowia w całym kraju.
Lekarze wskazują na wysokie tempo pracy, częste zwolnienia lekarskie i brak elastyczności w grafiku. Wielu z nich mówi o trudności w zachowaniu równowagi między życiem prywatnym a zawodowym. Coraz częściej wybierają przejście do prywatnych praktyk, gdzie czują się bardziej niezależni.
Strach przed konsekwencjami
Lekarze przyznają, że publiczne wyrażanie krytyki wobec pracodawcy może oznaczać koniec kariery. Jeden z rozmówców określił taki krok jako „samobójstwo zawodowe”. Wskazuje, że osoby zabierające głos są postrzegane jako nielojalne lub konfliktowe.
Specjalistka ds. prawa medycznego Anne Kjersti Befring nazywa ten problem poważnym zagrożeniem dla przejrzystości systemu zdrowia. Potwierdza, że lekarze boją się konsekwencji po ujawnieniu opinii o sytuacji w szpitalach. Jej zdaniem brak otwartości ogranicza możliwość poznania rzeczywistego stanu norweskiej służby zdrowia.
1980 lekarzy zrezygnowało z pracy w ciągu ostatnich trzech lat.Fot. stock.adobe.com/standardowa
Głos lekarzy i reakcja władz
Dwóch lekarzy – Øyvind Sandnes i Oluf Herlofsen – zdecydowało się wystąpić publicznie po odejściu z pracy w szpitalu w Ålesund. Podkreślają, że unikanie rozmów z mediami z obawy przed utratą pracy stanowi poważny problem dla całego systemu, a nawet dla demokracji.
Herlofsen zaznacza, że system zarządzania w szpitalach nie działa tak, jak powinien. Jednocześnie przypomina, że wolność słowa w Norwegii powinna obejmować także pracowników ochrony zdrowia.
Dyrektorka Urzędu ds. Zdrowia Cathrine M. Lofthus w rozmowie z TV 2 przyznała, że sytuacja jest niepokojąca. Wyraziła żal, że lekarze nie czują się bezpieczni, by mówić o problemach w pracy.
Zapowiedziała, że instytucja przeanalizuje przedstawione przypadki i podejmie działania. Lekarze muszą mieć prawo do otwartego dzielenia się doświadczeniami, aby poprawić funkcjonowanie norweskiego systemu ochrony zdrowia, podkreśliła.
Jak oceniasz ten artykuł?