Kredyt konsumencki w Norwegii
Eff.rente 14,0%, 65 000kr. over 5 år,etablering 950kr., Totalt 89 093 kr.
Sprawdź
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
„Ważne, by na emigracji nie porzucać pasji”: rozmowa z liderem Love Dance Help Wywiad
Anna Moczydłowska 18 lipca 2018
09:00

„Ważne, by na emigracji nie porzucać pasji”: rozmowa z liderem Love Dance Help

9
Skomentuj
Gala Wybitny Polak w Norwegii. Dominik Cybulski (przy mikrofonie) odbiera statuetkę za działalność Love Dance Help fot. Daniel Zega
Kiedy ostatnio pisaliśmy szerzej o ich działalności, właśnie przygotowywali się do organizacji pierwszego Balu Polonijnego. Impreza okazała się wielkim sukcesem i krokiem milowym w ich poczynaniach. Dziś trudno znaleźć w Oslo Polaka, który nie słyszałby o inicjatywach Love Dance Help. Za sukcesem organizacji, choć – jak nieustannie zaznacza – nie w pojedynkę, stoi także jej współzałożyciel, Dominik Cybulski. Za działalność w tym roku otrzymał tytuł Wybitnego Polaka w Norwegii w kategorii Osobowość.
Anna Moczydłowska, Moja Norwegia: Zostałeś tegorocznym laureatem tytułu Wybitnego Polaka w Norwegii. To dobre ukoronowanie Twojej działalności w ramach Love Dance Help, która notabene współorganizowała galę i połączyła ją z balem polonijnym.

Dominik Cybulski: Bardzo mi miło, zwłaszcza, że odbierałem bardzo dużo telefonów i wiadomości od osób, które chciały mnie zgłosić do konkursu. Cieszę się, że Polacy widzą sens w tym, co robię. Jednak odbierając nagrodę, zaprosiłem na scenę cały zarząd Love Dance Help, bo uważam, że to nasz wspólny sukces. Chciałem w ten sposób zaznaczyć, że jesteśmy jedną drużyną. Tego wieczoru po prostu ja zostałem jej twarzą, ale dla mnie najbardziej liczy się fakt, że nasze dziecko w postaci Love Dance Help zostało docenione. Nasza drużyna to ludzie i wolontariusze, którym jestem także ja. Oni są moją siłą i jestem dumny, że mogę współpracować z tak wspaniałymi osobami!

Czym możecie pochwalić się na przełomie ostatnich miesięcy?

Od paździenika zeszłego roku do lutego zbieraliśmy pieniądze, by pomóc 14-letniej dziewczynce z województwa świętokrzyskiego, znajdującej się w dramatycznej sytuacji. Ania Kruk obudziła się pewnego ranka i nie czuła nóg. Z dnia na dzień straciła możliwość poruszania się. Jej rodzina nie jest zamożna, pochodzą z wiejskich terenów, rodzice sprzedali już niemal wszystko, żeby rehabilitować córkę. Na szczęście w porę o sprawie dowiedzieliśmy się my.

Jak pomogliście?

W ramach aukcji oraz trzech imprez w październiku i listopadzie oraz w lutym zorganizowaliśmy zbiórkę. Bilety były cegiełką, a całkowity dochód z ich sprzedaży postanowiliśmy przeznaczyć w połowie na Szlachetną Paczkę i w połowie właśnie na Anię. Obecnie jesteśmy w ciągłym kontakcie z dyrektorem szpitala w Kielcach, gdzie dziewczynka jest leczona.
Statuetka to ukoronowanie działalności Love Dance Help
Statuetka to ukoronowanie działalności Love Dance Help fot. Barbara Kuchnio
Polacy lubią pomagać czy trzeba ich namawiać?

Uwielbiają! Jeśli mogą się przy tym świetnie bawić, tym bardziej. W zeszłych latach biletów na nasze imprezy nie było zwykle mniej więcej tydzień przed imprezą. Przy okazji ostatniej jesiennej gali wyprzedały się już w siedemnaście godzin po rozpoczęciu sprzedaży! To było dla nas niemałe zaskoczenie. Wiadomości z prośbami o dodatkowe bilety płynęły do nas nieprzerwanym strumieniem. Pomyśleliśmy więc, że skoro tyle osób chce się z nami bawić, trzeba dać im tę możliwość. Udało się znaleźć wolny termin w centrum konferencyjnym, gdzie pracuję, i zorganizowaliśmy dodatkową imprezę – tym razem andrzejkową. Swoją zaradnością cieszyliśmy się krótko, bo bilety wyprzedały się... w sześć godzin (śmiech).

Jakie były efekty tej zbiórki?

Przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Początkowo zbieraliśmy środki na rzecz akcji Szlachetna Paczka i Polacy znowu okazali się bardzo hojni. Zebraliśmy wręcz zbyt dużo pieniędzy, a potrzeby rodzin, na które wówczas zbieraliśmy, były określone bardzo wyraźnie. Kupować dwóch pralek czy lodówek nie było sensu. Finalnie udało nam się rozsądnie rozdysponować środki na potrzebujących w ramach Szlachetnej Paczki oraz wymagającą ciągłej rehabilitacji Anię Kruk, o której wspominałem. To był wielki triumf Love Dance Help.
W swoim stylu postanowiliście uczcić także tegoroczny Mundial…

Charytatywny turniej piłkarski, którego pomysłodawcą był Michał Przybylski i który zorganizowaliśmy w czasie mistrzostw, dodatkowo podkręcił piłkarską gorączkę, panującą wśród kibiców. Polacy wykazali się niezwykłym zaangażowaniem, dzięki czemu udało się nam skompletować 18 drużyn skorych do zabawy i sportowej rywalizacji.

Nasz polonijny mundial odbył się pod hasłem „Pomóż dziecku zostać Lewandowskim”. Z zebranych pieniędzy ufundujemy sprzęt sportowy dla dzieci z domów dziecka w województwie dolnośląskim. Razem z Michałem wybieramy się do dzieciaków z prezentami. Zapraszam do śledzenia naszej strony fejsbukowej LDH, gdzie będziemy zamieszczać na bieżąco filmy i zdjęcia ze spotkań z dziećmi. Cała akcja będzie oznaczona hasztagiem #SzlachetnaMisja.

Co do samego turnieju, wsparło nas wiele środowisk polonijnych. Przyszło też sporo osób dotąd niezwiązanych z LDH, które po tej akcji zapragnęły działać z nami. Niesamowita atmosfera, w której czuło się fantastyczną energię. Wszyscy wiedzieli, że gramy dla dzieciaków. Zdrowa rywalizacja dawała mnóstwo satysfakcji.
Polonijny Mundial
Polonijny Mundial
Cofnijmy się do początku. W czasie naszej ostatniej rozmowy szykowałeś się do organizacji pierwszego balu polonijnego. Ta impreza pozwoliła wam rozwinąć skrzydła. Jak ją wspominasz?

To był stres pomieszany z ekscytacją i radością. Wszystko poszło doskonale, było z nami 200 osób, wsparliśmy warszawski dom samotnej matki. Polacy świetnie się bawili, a jednocześnie zrobili coś dobrego. Potem przyszła jesień i kolejna impreza, a skok w ich popularności pokazała nam liczba sprzedanych biletów.

Wypracowaliśmy sobie pewien cykl: zimą bal karnawałowy, wiosną bal polonijny, a na jesieni galę taneczną. W przypadku dwóch pierwszych imprez wspólnie z członkami organizacji wybieramy, kogo chcemy wesprzeć tym razem. Jeśli chodzi o ostatnią, jesienną – to zawsze zbieranie środków w ramach akcji Szlachetna Paczka. Od tego roku doszły też imprezy sportowe. Wszystkim potrzebującym nie damy rady pomóc, bo pisze do nas naprawdę wiele osób i organizacji, ale robimy, co w naszej mocy.

Sukcesy napędzają wasz rozwój?

Nieustannie się rozwijamy, także w sensie liczbowym, a co za tym idzie – zaczynamy budować struktury. Do zarządu weszły osoby, które angażują się w życie organizacji najmocniej. Mamy też team lidera, który odpowiada za rekrutację i zarządzanie pracą wolontariuszy. Taka funkcja okazała się niezbędna ze względu na dużą liczbę osób, która zgłaszała się do nas na przełomie ostatniego roku. Do niedawna pomimo szerokiej działalności nie mieliśmy „nowym” czego zaproponować. Dziś już mamy. Postanowiliśmy jeszcze bardziej otworzyć się na ludzi i wspólnie stworzyć silną tożsamość sympatyków Love Dance Help. Chcemy, by wiedzieli, że to nasza wspólna rzecz, a organizacja należy do nas wszystkich.

Jak do was dołączyć?

Najlepiej napisać do nas na facebooku lub na maila lovedancehelp@gmail.com. Działamy obecnie naprawdę prężnie. Odbywamy comiesięczne spotkania, na które zapraszamy wolontariuszy. Przedstawiamy plany, założenia i dzielimy się obowiązkami. Obecnie zrzeszamy około 40 osób, nie tyko z Oslo. Zgłaszają się do nas ludzie z innych miast, więc niewykluczone, że organizacja zacznie rozrastać się też na terenie innych miejscowości.
Miejsce organizowanych przez was imprez nie jest przypadkowe.

To prawda, nie jest tajemnicą, że na co dzień pracuję w Felix Konferansesenter. Zawodowo zajmuję się pozyskiwaniem nowych klientów oraz organizacją eventów, ale też pracuje przy obsłudze konferencji. Z racji tego szefostwo – swoją drogą Norwegowie – bezpłatnie udostępnia obiekt na potrzeby Love Dance Help. Oni cieszą się, że mogą pomóc i włączyć w nasze charytatywne działania, a my dzięki temu możemy organizować nasze dobroczynne imprezy w tak pięknym miejscu jak Akker Brygge [prestiżowa, portowa dzielnica, gdzie mieści się obiekt – przyp. red.]. To też piękne świadectwo wobec Norwegów, którzy mogą zobaczyć nas w dobrym świetle. Nasz cel na kolejne miesiące zakłada zresztą popularyzację imprez wśród Norwegów. Myślę, że możemy zapraszać ich z dumą, by pokazać, jak bawią się i pomagają Polacy.

Zrzeszacie wokół siebie ludzi pozytywnych, chcących od emigracji czegoś więcej niż pieniądze. Oprócz was na terenie Norwegii działa wiele innych polonijnych grup. Integrujecie się czy raczej rywalizujecie?

Nie postrzegam tego w kategorii rywalizacji, a wręcz przeciwnie. Staram się wspierać wszystkie dobre działania, nie tylko w ramach Love Dance Help. Cieszy mnie, że na terenie Norwegii działa tak wiele polonijnych inicjatyw. W grupie siła, im nas więcej, tym szersza integracja i wyższa jakość życia Polaków na obczyźnie.Wielu z nas przyjeżdża tutaj stricte zarobkowo, skupia się na pracy i porzuca dotychczasowe pasje czy zainteresowania. To błąd, bo by dobrze poczuć się w nowym kraju, powinno się je pielęgnować. Można zarabiać na dom marzeń czy własną firmę, a jednocześnie spełniać się na polu prywatnym. Jedno nie wyklucza drugiego. W dobie internetu nietrudno znaleźć grupę, w której się odnajdziemy. Mamy w Norwegii naprawdę silne polonijne grupy pasjonatów: wędkarstwa, tańca, fitness, wspinaczki, siatkówki – długo by wymieniać. Cieszę się, że my Polacy wychodzimy z ukrycia. Nastawienie Norwegów do tego, co robimy jest absolutnie pozytywne i trzeba z tego korzystać.

Dziś przewodzisz jednej z najpopularniejszych polskich organizacji w Norwegii. A jakie były twoje początki?

Zaczynałem w budowlance, jak wielu Polaków, nie umiejąc kompletnie nic. Mój przyjazd do Norwegii i historia z nim związana to temat na osobny artykuł (śmiech). Chodziłem od firmy do firmy, w końcu trafiłem na budowę jako pomocnik. Przepracowałem tam dwa lata. Nauczyłem się w tamtym okresie wiele przydatnych facetowi rzeczy, a poza tym nabrałem pokory. Jestem wdzięczny ówczesnej ekipie za to, że przyjęli ciepło do swojego grona gościa, który nie nadawał się wtedy do niczego (śmiech). Traktuję tamten okres w życiu jako kapitalną przygodę.

Od budowlanki do organizacji imprez?

Dwa lata na budowie zbiegły się z moimi 30. urodzinami. Kontrakt w firmie, w której pracowałem, skończył mi się i zacząłem zastanawiać się, co dalej. W Polsce zajmowałem się organizacją imprez, zacząłem więc myśleć o powrocie do swojej branży. Wiedziałem jednak, że do tego niezbędna jest znajomość języka. Mój przykład pokazuje, że warto korzystać z tego, co daje nam system norweski. Ja skorzystałem i poszedłem na kurs z praktykami. Po ich ukończeniu zostałem zaproszony na kilka rozmów kwalifikacyjnych. Wszystkie zakończyły się sukcesem. Wybrałem wówczas swoje obecne miejsce pracy, gdzie zawodowo spełniam się do dziś.

Polacy często nie znają swioch praw, nie widzą, jakie mają perspektywy. Szkoda, bo kursy dają nam możliwość wykonywania takiej pracy, jaką chcemy, a nie takiej, jaką rzuca nam los. W mojej karierze w Norwegii kurs okazał się kluczowy. Love Dance Help było naturalnym, kolejnym krokiem mojej drogi. Od zawsze byłem aktywistą i społecznikiem, lubiłem się udzielać. Dziś też jest to dla mnie niezmiernie ważne, ale przede wszystkim staram się być po prostu dobrym człowiekiem.
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Marian Paździoch
Marian Paździoch 19-07-2018 20:41

zaskar bygg tobie trzeba zrobić operacja na twój sztuczny mózg

7
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Sławomir, Janusz kumpel Grażyny Wiśniewski

Gratuluję. Będę obserwował postępy Love Dance Hjelp. Może jakoś się zaangazuje, jak się już urządze w Oslo na tyle, że będę miał wolny czas. Pozdawiam
PS a z hejtem i trollingiem najlepiej walczyć jak z tymi którzy nadużywania zwrotu "motyla noga" .

6
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Agi88
Agi88 19-07-2018 10:57

Cd. którym hejt rzeczy, osob czy wydarzeń niosących cos dobrego jest obcy!#stophejt. Peace&Love

3
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Agi88
Agi88 19-07-2018 10:54

Zaskar bygg, Nie wnikajcie... wciąż nie tak dużo operacji jak Wy skoro nie potraficie pokazać swojej twarzy dodając hejt... najlepiej krytykować z pozycji fotela! Janusze internetu ! Całe Szczęście otaczany sie ludźmi, którym hejt

8
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
niewnikajcie
niewnikajcie 18-07-2018 21:29

WTF..love dance?wtf?na rower a nie w kuluary...hehe

-6
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
kamil k*****l
kamil k*****l 18-07-2018 20:59
Komentarz został usunięty ze względu na naruszenie regulaminu portalu
Zgłoś komentarz
zaskar bygg
zaskar bygg 18-07-2018 20:49
Komentarz został usunięty ze względu na naruszenie regulaminu portalu
Zgłoś komentarz
Magdalena W
Magdalena W 18-07-2018 12:04

jestem z Ciebie dumna Dominik ! BRAWO !

5
Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas