Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
#PolakPotrafi: Czytają z ludzi jak z otwartej księgi. To pierwsza taka drużyna w Norwegii Wywiad
Anna Moczydłowska 23 stycznia 2018
08:00

#PolakPotrafi: Czytają z ludzi jak z otwartej księgi. To pierwsza taka drużyna w Norwegii

2
Skomentuj
Royal Crew Poker Team zrzesza Polaków z pokerową pasją. fot. archiwum prywatne
Ciągle kojarzy się z zadymionym pomieszczeniem, gdzie zostawiane są wypłaty, zastawiane domy i przekreślane życiorysy. To wizerunek pokera, który pokutuje od lat. Krzywdzący. O tym, jak bardzo przekonuje Andrzej Wiśniewski – założyciel Royal Crew Poker Team, pierwszej polskiej drużyny pokerowej w Norwegii. Dla niego poker to nie tylko gra w karty, ale ukochany sport i… sprawdzian z psychologii.
Ich treningi to nie tylko doskonalenie karcianych strategii. To też siostra pokera – matematyka, a poza tym czytanie emocji, analizowanie mowy ciała i specyficznych sygnałów. Przykład? Wystarczy być czujnym, aby go dostrzec. Po miesiącach intensywnych treningów Andrzej wiele jest w stanie odszyfrować, dzięki niepozornym gestom.

– Kiedy zawodnik po swoim ruchu odchyla się od stołu, daje podświadomy sygnał, że nie jest „przywiązany do swojej ręki”, czyli innymi słowy, że ma słabe karty. Odwrotnie, kiedy przybliża się do blatu i jest mocno skupiony na kartach. Każdy gest coś oznacza. Krzyżowanie rąk na piersiach czy nóg pod stołem, przyśpieszony oddech, rozszerzone źrenice? Najczęściej świadczą o tym, że ktoś nie czuje się pewnie – wymienia jednym tchem.

Sam ma nieco „fory”, dzięki temu, że kilka lat temu studiował psychologię w biznesie i już wtedy poznał teoretyczne podstawy działania ludzkiego umysłu. Poker pozwolił przetestować je na żywym organizmie i utrwalić. 

– Nie ukrywam, że czasami utrudnia to codzienne życie – śmieje się Andrzej. – Często potrafię wyczytać z ludzkich twarzy i gestów więcej, niż bym chciał.

Wyprowadzić z równowagi

Stawka i nerwy rosną, gdy bierze się udział w profesjonalnych turniejach, gdzie obowiązuje wpisowe. Każdy wnosi opłatę, w zamian za którą otrzymuje daną liczbę żetonów. Wszyscy gracze wiedzą, że miejsc nagradzanych finansowo jest tylko kilka, każdy chce więc zasiąść przy finałowym stole. Andrzejowi kilka razy się udało.

Konkurencja niemal za każdym razem jest duża. Nierzadko, gdy przeciwnicy widzą, że ktoś jest opanowany i dobrze przygotowany, próbują wyprowadzić go z równowagi. W tym sporcie nie ma jednak miejsca na spektakularne czy agresywne prowokacje. Wszystko dzieje się bardzo subtelnie, za pomocą specyficznych pytań czy ruchów, mających na celu wyprowadzenie rywala z pokerowego „transu”.

– Dlatego tak ważna jest obserwacja przeciwnika – tłumaczy Andrzej. – Jeśli grałem z kimś wielokrotnie, to wiem już, jak zachowuje się w sytuacjach dla niego komfortowych, a jak w tych rokujących źle. Mogę wykorzystywać tę wiedzę w kolejnych rozgrywkach. I vice versa. Brzmi wyrachowanie, ale tak naprawdę pokerzyści to środowisko bardzo spokojnych i kulturalnych osób – dodaje z uśmiechem.

W przerwie często dyskutują na tematy związane i zupełnie niezwiązane z grą. Trzymają się razem i w pełni szanują. Nawet Norwegowie, którzy słyną z braku wylewności, w tym specyficznym środowisku potrafią się zjednoczyć. W końcu dzielą tę samą pasję. Pasję, która wymaga każdorazowo niemałego wysiłku umysłowego. Przy stole siedzi się bowiem nierzadko po kilka godzin, w przypadku profesjonalnych turniejów i licznego grona graczy, dłużej. Ciągle główkowanie, szacowanie, obserwacja przeciwnika – to dla umysłu nie lada gimnastyka.

Często gracze zasiadający przy stole robią notatki, dotyczące strategii (nie tylko swojej, ale i przeciwników), charakterystycznych dla rywali gestów czy zachowań. Każdy jest obserwowany. Stąd pragnienie Andrzeja, by w przyszłości nagrywać i odtwarzać każdą grę i na podstawie video ulepszać taktykę i eliminować błędy. Żeby odreagować emocje towarzyszące przed, w trakcie i po pokerowych starciach, Polak często medytuje, aplikując sobie przy tym dawkę spokojnej muzyki. Skupia się na oddechu, który, jak przekonuje, ma ogromny wpływ na grę. Potrafi zdradzić spokój lub jego brak.

Przepisy prawne dotyczące pokera w Norwegii zostały zarekomendowane przez minister kultury oraz przez Lotteritilsynet, czyli urząd zajmujący się hazardem. Nowelizowana ustawa umożliwiła organizację domowych gier oraz zorganizowanych turniejów. Standardowo legalnie i bez żadnych zezwoleń organizować można gry pokerowe do 10 graczy z wpisowym nie przekraczającym 1000 koron. Wszystkie gry, w których będzie uczestniczyło więcej osób lub wpisowe przekroczy 1000 koron, wymagają zezwoleń Lotteritilsynet. Jest to zatem w pełni uregulowana sytuacja, jednocześnie kontrolowana przez Państwo. Małe poker roomy wiedzą, w jakich ramach mogą się poruszać, te większe uzyskują zaś zezwolenia i działają legalnie również w szerszym zakresie.

Szczęście, pech i umiejętności

Winę za negatywny wizerunek pokera częściowo ponoszą rządzący, którzy w wielu przypadkach dyscyplinę wciąż określają mianem hazardu. Tak też traktuje ją prawo np. w Polsce, spychając na margines gier. Mało kto wie, że w 2014 roku, 22-letni wówczas Polak, Dominik Pańka, wygrał prestiżowy turniej pokerowy na Bahamach i od tamtego czasu ciągle utrzymuje się w czołówce najlepszych światowych graczy.

– Pamiętam, że tuż po tej legendarnej wygranej w Polsce powstał szum medialny dotyczący pokera i źle skonstruowanej ustawie hazardowej. Faktycznie, jest niedostosowana do idei pokera i krzywdzi całą dyscyplinę oraz jej graczy. Niestety niewiele się w tej kwestii dzieje – mówi Andrzej.

I dodaje: – W Polsce możemy obstawiać, grać w lotka czy używać automatów do gier, ale to wszystko kwestie losowe. Decyduje szczęście lub pech. W pokerze szczęście jest ważne, ale nie ważniejsze niż umiejętności. Potwierdza to klasyfikacja zawodników – przy stolikach finałowych ciągle siedzą ci sami gracze. 

Obecnie jest ich trzech: Andrzej Wiśniewski (znany jako Varg Mørk), Radosław Siedlik oraz – najnowszy w teamie – Mateusz Kaplewski. Wspólnie zrzeszeni są w Norweskim Związku Pokera. Na razie nie prowadzą działalności zarobkowej – każdy szkoli się z zespołem, ale gra na swój rachunek. Są też właśnie o krok od przyjęcia kolejnych osób. Skupiają się na tym, co kto może wnieść do drużyny, bo potrzebują zgranej ekipy, która, mają nadzieję, z biegiem czasu będzie jeździła po Europie i uczestniczyła w najlepszych turniejach.

Regularnie pojawiają się też w poker roomie zlokalizowanym w samym centrum Oslo. Podobnie jak inni bywalcy, trafili tam pocztą pantoflową. Dzięki kolejnym treningom i turniejom apetyt na pokerowe osiągnięcia rośnie. Andrzej ma już na swoim koncie grę w blisko 30 turniejach, w czasie których kilkukrotnie znalazł się przy finałowych stolikach. Raz wygrał nawet z graczem znanym w całej Norwegii.

– Był zaciekawiony mną i moją techniką. Na koniec dał mi też kilka wskazówek – mówi z dumą Polak. – Może nie szły za tym wielkie pieniądze, ale to dobry początek, bo na dużych europejskich turniejach, można zająć nawet np. 60 miejsce i już ono gwarantuje pewną wygraną. Ale nie to jest najważniejsze.

Andrzej jest właśnie na etapie przesyłania swoich danych na ogólnoświatowy serwis, który publikuje wyniki zawodników grających w pokera. Będzie tam na bardzo dalekim miejscu, ale już teraz ma się czym pochwalić.

– Pokera trzeba zrozumieć i zerwać ze stereotypami – kwituje Andrzej. – Podejść do niego sportowo, nie hazardowo. Ja tak właśnie robię: kalkuluję, przeliczam, obserwuję, nigdy nie zostawiam biegu zdarzeń przypadkowi. Dzięki temu znalazłem pasję i poznałem ludzi, z którymi ją dzielę. To dodaje skrzydeł – zwłaszcza za granicą, gdzie czasami przytłacza rutyna czy tęsknota za rodziną.

W Polsce sytuacja prawna pokera związana jest z wprowadzoną w 2009 roku ustawą o grach hazardowych, która niemal w całości zakazuje gry. Ustawa pozwala rozgrywać turnieje jedynie w kasynach - są one jednak obłożone tak dużym podatkiem, że polskim graczom bardziej opłaca się wyjazd na zagraniczne rozgrywki. Na terenie Polski poker jest prawie całkowicie zakazany. Jedyną formą dozwoloną są turnieje w kasynach. Są one jednakże obłożone podwójnym opodatkowaniem: płaci zarówno kasyno, jak i gracz, co sprawia, że nawet najlepsi nie mogą wygrywać w długim okresie.

Robisz coś, o czym warto opowiedzieć? Z sukcesem prowadzisz swój biznes w Norwegii? Napisz do nas na redakcja@mojanorwegia.pl!
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Finanstilsynet zaciska kredytowy pas. Od 15 maja nowe regulacje

Finanstilsynet zaciska kredytowy pas. Od 15 maja nowe regulacje

Eff.14,15%, 100000kr, 5 år, kost 37120kr, Tot.137120kr Reklama

Bliżej nas