Kredyt konsumencki w Norwegii
Eff.rente 14,0%, 65 000kr. over 5 år,etablering 950kr., Totalt 89 093 kr.
Sprawdź
Zasiłki dla bezrobotnych w Norwegii
Sprawdź
Zasiłki na dzieci w Norwegii
Sprawdź
Refinansiering w Norwegii
Eff.rente 14,0%, 65 000kr. over 5 år,etablering 950kr., Totalt 89 093 kr.
Sprawdź
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Zagubione monety, artefakty z czasów wojny, zapomniane skarby: tak wygląda „wykrywka” metali w Norwegii Turystyka
Hanna Jelec 07 lipca 2018
08:00

Zagubione monety, artefakty z czasów wojny, zapomniane skarby: tak wygląda „wykrywka” metali w Norwegii

Skomentuj
Poszukiwanie zabytków przy pomocy wykrywaczy metali to coraz popularniejsze hobby - także wśród Polaków mieszkających w Norwegii. Pixabay/ Creative Commons CC0
Odmian „wykrywkowców” jest wiele: od plażowych spacerowiczów, przez samotnych poszukiwaczy historycznych monet, aż po organizujących wspólne ekspedycje pasjonatów „militarki”. Hobby związane z wykrywaczami metali przyciąga coraz większe grono zainteresowanych. Wszystkich poszukiwaczy dotyczy jednak to samo prawo – w Polsce od niedawna niezbyt przyjazne. A jak traktuje się właścicieli wykrywaczy metali w kraju fiordów?
Reklama
Według informacji Departamentu Ochrony Zabytków, w Polsce działa około 100 tys. wykrywkowców określanych jako „poszukiwacze zabytków”. W większości są to pasjonaci historii, którzy próbują swojego szczęścia podczas prywatnych poszukiwań. Urzędnicy zauważają jednak, że spośród 100 tys. osób oficjalne pozwolenie na tego rodzaju aktywność uzyskuje rocznie niewiele ponad 100 poszukiwaczy. Ale od 2018 r. „nielegalni wykrywkowcy” znaleźli się w bardzo nieciekawej sytuacji – ich hobby może być potraktowane przez policję jako przestępstwo, za które grozi nawet do dwóch lat więzienia. Departament Ochrony Zabytków tłumaczy, że polskie prawo „musi chronić polskie dziedzictwo kulturowe”. Na forach „wykrywkowców” wrze. Pojawia się też coraz więcej pytań o kwestie prawne związane z poszukiwaniami w innych krajach – między innymi w Norwegii.

Polska sprawy nie ułatwia

Po zmianach w przepisach prawnych z 1 stycznia 2018 r., sytuacja fanów „wykrywki” w Polsce nie wygląda kolorowo. Do końca 2017 r. poszukiwania rozumiane jako niezbyt jasno określone „nielegalne poszukiwanie zabytków” były traktowane jako wykroczenie. Po zmianie przepisów ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, poszukiwanie znalezisk może być jednak uznane za przestępstwo.

Redaktor naczelny czasopisma „Odkrywca” Piotr Maszkowski tłumaczy w rozmowie z portalem twojahistoria.pl, że głównym powodem do zmiany przepisów instytucji zajmujących się problematyką ochrony dziedzictwa narodowego był „wzrost ilości przestępstw popełnianych w wyniku prowadzenia nielegalnych poszukiwań”. Maszkowski wyjaśnia, że zaostrzenie obowiązujących przepisów jest odpowiedzią ustawodawcy na to zjawisko.

Dyrektor Departamentu Ochrony Zabytków MKiDN, dr hab. Katarzyna Zalasińska określa zmianę przepisów nieco łagodniej. W rozmowie z Polską Agencją Prasową mówi, że nowe prawo dotyczące poszukiwaczy zabytków ma przede wszystkim „edukować i uświadamiać”. Zalasińska dodaje, że przepisy pozwolą na lepszą współpracę pasjonatów z profesjonalnymi konserwatorami zabytków.

U nas głównie straszą?

Odmiennego zdania jest wielu polskich miłośników poszukiwań, którzy w zmianie przepisów widzą głównie niepotrzebne ograniczenia i urzędniczy strzał w kolano dla polskiej „wykrywki”. Amatorzy wykrywaczy metali przypominają, że większość poszukiwaczy to miłośnicy historii i kultury, którzy do znalezisk podchodzą z wyjątkową ostrożnością i dbałością. Choć oczywiście zdarzają się kradzieże i przypadki nielegalnej sprzedaży wykopanych przedmiotów, to jednak działalność poszukiwaczy już wiele razy przyczyniała się do rozkwitu prac archeologicznych związanych z polskimi zabytkami.

Internauci aktywni na forum „Odkrywcy”, stronach histmag.org oraz twojahistoria.pl krytykują nowe prawo, wytykając mu niejasności i ograniczenia. Jeden z komentujących pisze: „Jak zwykle na odwrót. Ministerstwo powinno płacić za każde znalezisko archeologiczne, stosownie do rangi znaleziska i zabezpieczenia miejsca jego znalezienia. Koncesje, po krótkim przeszkoleniu, powinny być darmowe. Prawo powinno zachęcać amatorów - poszukiwaczy, do natychmiastowego zgłoszenia znaleziska, przekazania artefaktu wykfalifikowanym osobom, które będą mogły to profesjonalnie zbadać”.

Wielu pasjonatów „wykrywki” z Polski przypomina, że prawo nie powinno promować postawę, która pozwoli zadbać o to, by na poszukiwaniach wzbogaciło się dziedzictwo narodowe. „Obecne prawo gwarantuje tylko to, że procent odkryć archeologicznych znacząco spadnie, a raczej procent ich zgłaszania. Zamiast straszyć, trzeba zachęcać” – pisze krytykujący nowe przepisy użytkownik.

„Na zachodzie Polacy dostają nagrody”

Komentujący zauważają, że dużo bardziej liberalne podejście do „wykrywki” mają zagraniczni sąsiedzi. – Na zachodzie Polacy dostają nagrody za wkład w kształtowanie historii danego kraju, a w Polsce odsiadkę i grzywnę oraz kłopoty. Mają tam (np. w Anglii, Belgii, Niemczech, Holandii itd.) łatwy kontakt z archeologami oraz muzealnikami oraz jasne, proste prawo i zasady – jak zachowywać się wobec znaleziska, jak go szukać, co zgłosić, a czego nie – zauważa jeden z internautów. Wielu internautów zauważa, że polskie prawo nie jest jasne i skupia się na karaniu. – Tak naprawdę nie wiadomo nawet co można nazwać znaleziskiem historycznym – pisze użytkownik.

Redaktor „Odkrywcy” podkreśla jednak, że Polska i tak nie jest w najgorszej sytuacji. W rozmowie z portalem twojahistoria.pl Małaszyński wyjaśnia, że w dużo gorszej sytuacji znajdują się poszukiwacze z Rumunii, Bułgarii czy Irlandii, gdzie obostrzenia są niemal nie do przejścia.

Liberalna Norwegia

Norwegia, w której także obowiązuje prawo o dziedzictwie narodowym, prezentuje się jednak dużo bardziej liberalnie niż Polska. Polacy aktywni na forum Mojej Norwegii podkreślają, że kraj fiordów stawia głównie na przypominanie poszukiwaczom o obowiązujących przepisach i odpowiedniej postawie w przypadku wykopania cennego znaleziska. 

Podobnie jak w Polsce, nie ma tu „ziemi niczyjej”, a właściciel terenu zawsze musi być poinformowany o naszych zamiarach. W Norwegii zabrania się także prowadzenia poszukiwań m.in. w miejscach historycznych (oraz w określonej przepisami odległości od nich), a także w punktach objętych specjalną ochroną, parkach i rezerwatach przyrody. Ewentualne znalezione artefakty należy jak najszybciej zgłosić służbom, bow kraju fiordów znaleziska z określonych okresów historycznych również stają się „elementami dziedzictwa kulturowego”.

Wśród internautów nie brakuje chętnych do wspólnych wypadów, a w komentarzach użytkowników forum coraz częściej pojawiają się pozytywne opinie opisujące kraj fiordów jako „zdecydowanie przyjazny dla poszukiwaczy”.
Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych

Bliżej nas