To kolejny problem SAS.
pxfuel.com/ royalty free
120 osób zatrudnionych w SAS rozpoczęło strajk. Pierwsi członkowie personelu pokładowego protestują od piątku, 23 sierpnia. Zaznaczają, że z każdym kolejnym dniem odmawiających pracy będzie więcej. Sytuacja może doprowadzić do paraliżu planowanych przez przewoźnika połączeń.
Od piątku strajkuje 120 członków personelu pokładowego zrzeszonych w Fellesforbundet i Parat. – SAS nie był skłonny spełnić żadnego z naszych żądań. Dlatego nie mieliśmy innego wyjścia, jak tylko przystąpić do strajku – komentuje na łamach E24 Martinus Røkkum, lider Stowarzyszenia Personelu Pokładowego SAS działającego w ramach Parat. Strajkujący przyznają, że protest będzie miał w ostateczności wpływ na wszystkie loty przewoźnika. Samoloty mogą być uziemione do czasu spełnienia żądań.
Przedstawiciele SAS nie zgadzają się ze strajkującymi i twierdzą, że przystali na część ich postulatów. Przypominają, że spółka znajduje się w trudnej sytuacji, którą pogłębia protest pracowników. Przedsiębiorstwo znajduje się w trakcie procedury ochrony przed upadłością.
Taka sama pensja przez 12 lat?
Jak informują strajkujący, norweski personel pokładowy domaga się m.in. dwóch wolnych weekendów w miesiącu oraz codziennej przerwy na posiłek w miejscu bez pasażerów. Podstawowym żądaniem jest jednak podwyżka wynagrodzeń. Jak informuje Parat, w rzeczywistości pracownicy SAS nie zaobserwowali realnego wzrostu płac od 2012 roku. W mediach działania spółki nazywane są jako niezgodne z norweskim życiem zawodowym.
Zatrudnieni zwracają uwagę, że pensje na początkowym etapie pracy sięgają 28 tys. NOK. Brakuje prawa do wypłaty środków za nadgodziny, pracę weekendową oraz w godzinach nocnych. Częstą praktyką okazuje się rezygnacja z dni wolnych, w celu zwiększenia miesięcznego dochodu.
Personel przyznaje, że zgadzał się na obniżkę płacy realnej w przeszłości, by ratować spółkę w trudnej sytuacji.Fot. wikimedia.org/Adrian Pingstone [public domain]
Fellesforbundet ogłosiło, że w wyniku trajku rozpoczynającego się w piątek ze stanowiska zostanie wycofanych 115 osób. Parat zgłosił do protestu pięć osób. W weekend liczba wzrośnie do 40.