Samochody elektryczne tracą na popularności. Wszystkiemu winne bompenger
Już od lat norwescy politycy starają się zachęcić mieszkańców Norwegii do zakupu samochodów elektrycznych, oferując im ulgi podatkowe, darmowe parkowanie w miastach czy bezpłatne przejazdy przez bramki. W ostatnich miesiącach zaobserwowano jednak znaczny spadek liczby sprzedanych elektryków – w lipcu odsetek zakupionych elbili wyniósł zaledwie 38 proc. wszystkich nowych aut. Za wyjątkowo niską sprzedaż eksperci obwiniają wprowadzone niedawno opłaty bramkowe dla samochodów elektrycznych, które obowiązują w największych norweskich gminach.
W marcu aż 58 proc. wszystkich sprzedanych nowych aut było elektrykami.
MN
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:13:"ubezpieczenia";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Spadające zainteresowanie
Najnowsze statystyki z lipca tego roku przygotowane przez Radę Informacyjną Ruchu Drogowego (OFV) potwierdzają, że Norwegowie coraz rzadziej decydują się na zakup samochodów elektrycznych. Jeszcze w marcu 2019 norweskie salony pobiły absolutny rekord sprzedaży elektryków – wtedy po raz pierwszy w historii sprzedano więcej elbili niż samochodów z silnikiem Diesla. Od tego czasu udział elektryków w rynku nowych aut zmniejszył się jednak z 58 proc. do zaledwie 38 proc. w lipcu.
Coraz mniej przywilejów
Zdaniem przedstawicieli Norweskiego Związku Samochodów Elektrycznych (Norsk elbilforening) to właśnie opłaty bramkowe są powodem, dla którego mniej osób decyduje się na zakup elbili. W tym roku wprowadzono już obowiązek płacenia za przejazdy dla kierowców elektryków z Bergen i Oslo, a podobne zmiany uchwalili również politycy z Trondheim, Oppland, Nordland i Troms.
Związkowcy obawiają się dlatego, że jeśli politycy nie zmienią zdania w kwestii dalszych podwyżek bompenger, plan wyeliminowania z norweskich dróg samochodów spalinowych oraz osiągnięcia założeń klimatycznych może być niemożliwy do zrealizowania.
– Było wiele rozmów o likwidacji przywilejów dla samochodów elektrycznych w ostatnim czasie i obawiamy się, że to przyczyniło się do tego, że ludzie czują się niepewni. Na to nie mamy czasu – komentuje sekretarz generalna w Norsk elbilforening, Christina Bu.
Przejściowe problemy
Politycy są jednak zdania, że niższe wyniki sprzedażowe są tylko chwilowym problemem i wskazują, że dane z lipca tego roku – mimo spadku – są wciąż dużo lepsze niż statystyki z tego samego okresu rok temu – w 2018 udział elbili w rynku sprzedaży nowych samochodów wyniósł bowiem jedynie 23,9 proc.
– Uważam, że zmiany w lipcu są przejściowe, a sprzedaż elbili dalej będzie rosnąć. Producenci samochodów oferują więcej nowych modeli w umiarkowanych cenach i z dobrym zasięgiem. To sprawi, że więcej osób będzie stać na zakup samochodu elektrycznego – mówi przewodniczący komisji ds. transportu i komunikacji Helge Orten.
Dodaje też, że zgodnie z uchwałą rządową opłaty bramkowe dla elektryków nie mogą być wyższe niż ustanowione stawki dla samochodów benzynowych i z silnikiem Diesla. Dzięki temu kierowcy mają gwarancję, że zakup elbili będzie się opłacał mimo ewentualnych podwyżek.
Jak oceniasz ten artykuł?
07-08-2019 14:03
1
0
Zgłoś