Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Samochody elektryczne tracą na popularności. Wszystkiemu winne bompenger Transport i komunikacja
Maja Zych 05 sierpnia 2019
12:57

Samochody elektryczne tracą na popularności. Wszystkiemu winne bompenger

1
Skomentuj
W marcu aż 58 proc. wszystkich sprzedanych nowych aut było elektrykami. MN
Już od lat norwescy politycy starają się zachęcić mieszkańców Norwegii do zakupu samochodów elektrycznych, oferując im ulgi podatkowe, darmowe parkowanie w miastach czy bezpłatne przejazdy przez bramki. W ostatnich miesiącach zaobserwowano jednak znaczny spadek liczby sprzedanych elektryków – w lipcu odsetek zakupionych elbili wyniósł zaledwie 38 proc. wszystkich nowych aut. Za wyjątkowo niską sprzedaż eksperci obwiniają wprowadzone niedawno opłaty bramkowe dla samochodów elektrycznych, które obowiązują w największych norweskich gminach.
Reklama

Spadające zainteresowanie

Najnowsze statystyki z lipca tego roku przygotowane przez Radę Informacyjną Ruchu Drogowego (OFV) potwierdzają, że Norwegowie coraz rzadziej decydują się na zakup samochodów elektrycznych. Jeszcze w marcu 2019 norweskie salony pobiły absolutny rekord sprzedaży elektryków – wtedy po raz pierwszy w historii sprzedano więcej elbili niż samochodów z silnikiem Diesla. Od tego czasu udział elektryków w rynku nowych aut zmniejszył się jednak z 58 proc. do zaledwie 38 proc. w lipcu.

Coraz mniej przywilejów

Zdaniem przedstawicieli Norweskiego Związku Samochodów Elektrycznych (Norsk elbilforening) to właśnie opłaty bramkowe są powodem, dla którego mniej osób decyduje się na zakup elbili. W tym roku wprowadzono już obowiązek płacenia za przejazdy dla kierowców elektryków z Bergen i Oslo, a podobne zmiany uchwalili również politycy z Trondheim, Oppland, Nordland i Troms.

Związkowcy obawiają się dlatego, że jeśli politycy nie zmienią zdania w kwestii dalszych podwyżek bompenger, plan wyeliminowania z norweskich dróg samochodów spalinowych oraz osiągnięcia założeń klimatycznych może być niemożliwy do zrealizowania.

– Było wiele rozmów o likwidacji przywilejów dla samochodów elektrycznych w ostatnim czasie i obawiamy się, że to przyczyniło się do tego, że ludzie czują się niepewni. Na to nie mamy czasu – komentuje sekretarz generalna w Norsk elbilforening, Christina Bu.

Przejściowe problemy

Politycy są jednak zdania, że niższe wyniki sprzedażowe są tylko chwilowym problemem i wskazują, że dane z lipca tego roku – mimo spadku – są wciąż dużo lepsze niż statystyki z tego samego okresu rok temu – w 2018 udział elbili w rynku sprzedaży nowych samochodów wyniósł bowiem jedynie 23,9 proc.

– Uważam, że zmiany w lipcu są przejściowe, a sprzedaż elbili dalej będzie rosnąć. Producenci samochodów oferują więcej nowych modeli w umiarkowanych cenach i z dobrym zasięgiem. To sprawi, że więcej osób będzie stać na zakup samochodu elektrycznego – mówi przewodniczący komisji ds. transportu i komunikacji Helge Orten.

Dodaje też, że zgodnie z uchwałą rządową opłaty bramkowe dla elektryków nie mogą być wyższe niż ustanowione stawki dla samochodów benzynowych i z silnikiem Diesla. Dzięki temu kierowcy mają gwarancję, że zakup elbili będzie się opłacał mimo ewentualnych podwyżek.
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Miljoven
Miljoven 07-08-2019 14:03

Mialem ekektryka I nadawal sie tylko do jazdy po miescie, trasa to czas na postoju 3-4godziny, zima to loteria niby powinnem do pracy dojechac a tu korek -10 I musialem lawete wolac. Nigdy wiecej no chyba, ze technologia pojdzie na przud I baterie beda odporniejsze.

Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas