Między 24 a 26 czerwca ogromne opóźnienia pokrzyżowały plany setkom turystów, którzy utknęli na lotniskach. Co prawda 27 czerwca obyło się bez zmian w rozkładzie lotów, jednak Norwegian nie może obiecać, że to koniec komplikacji.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:10:"mobile_top";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Jak załatać luki w grafiku?
23 czerwca związek pilotów odrzucił propozycję przewoźnika o czterokrotnie wyższych stawkach za nadgodziny za pomoc w pokryciu lotów, jednak Norwegian nie daje za wygraną. Trzy dni później przewoźnik rozesłał listy indywidualnie do swoich pracowników i od wielu z nich uzyskał pozytywną odpowiedź – piloci chcą zrezygnować z dni wolnych.
Trudno jednak przewidzieć, czy takie rozwiązanie zapewni wystarczającą ilość rąk do pracy i zażegna problemy norweskich linii. Tylko w pierwszy weekend lipca ubiegłego roku Norwegian odwołał 30 lotów, co odbiło się negatywnie na 4-5 tys. pasażerów. W bieżącym sezonie wakacyjnym – mimo większej liczby zatrudnionych pilotów – kłopoty zaczęły się już w czerwcu, o czym pisaliśmy w
artykule.